ECI będzie nadal inwestowała w sklepy

Agnieszka Janas
opublikowano: 04-03-2003, 00:00

Spółka ECI zapowiada dalsze inwestycje. Większość placówek powstanie w galeriach handlowych. Prezes ECI nie potwierdza pogłosek o wejściu partnera do perfumerii w sieci Empik, ale nie wyklucza wydzielenia ze spółki części kosmetycznej.

Należąca do Eastbride Group spółka handlowa ECI, prowadząca sklepy Smyk, Empik, Galeria Centrum, placówki marek franczyzowych Zara, Wallis, Esprit, River Island, szkoły języków obcych oraz sklepy fotograficzne Empik Kodak Express, mimo trudnej sytuacji gospodarczej uznaje 2002 r. za udany.

— Wstępny zysk operacyjny spółki wyniósł 80 mln zł. Nasze marki wykazały rentowność, a obroty liczone na istniejącej powierzchni sklepu wzrosły o 3 proc. Liderami były Smyk oraz marki franczyzowe — w ich przypadku wzrost wyniósł 10 proc. Zainwestowaliśmy 40 mln zł w rozwój sieci różnych marek — podkreśla Maciej Dyjas, prezes ECI, wiceprezes Eastbridge Group.

Spółka planuje utrzymanie takiego poziomu inwestycji w 2003 r.

— Jeśli rynek nie załamie się, planujemy zainwestowanie 30-40 mln zł. Chcemy otworzyć 7-8 Empików, 8-10 szkół językowych, 4-5 sklepów foto, Galerię Centrum, 5-6 Smyków i 5-7 nowych sklepów franczyzowych — wylicza Maciej Dyjas.

W 2002 r. spółka otworzyła 35 placówek, w tym 8 szkół językowych.

— Był to rok przełomowy. Miał przynieść naszej spółce rentowność wszystkich marek. Przeprowadziliśmy przegląd dostawców pod kątem zmniejszenia ich liczby przy jednoczesnym wzroście zamówień dla pozostałych. Przyniosło to oszczędności — efekty będą widoczne w tym roku. Jeśli sprawdzą się nasze szacunki, 2003 r. powinniśmy zamknąć 10-proc. wzrostem sprzedaży. Oszacowania mogą ulec zmianie w przypadku wejścia partnerów do dwóch naszych sieci — podkreśla Maciej Dyjas.

Od blisko roku na rynku krążą plotki dotyczące wejścia do Empiku jednej z obecnych na polskim rynku sieci kosmetycznych: Sephory, Douglasa lub Ina Center (Mariono). Prezes nie chce komentować tych pogłosek, ale nie wyklucza takiej możliwości. Wtedy zostałaby wydzielona kosmetyczna część Empiku jako nowa spółka.

ECI zapowiada też prace dotyczące wprowadzenia nowych, odzieżowych marek franczyzowych. Jednak ze względu na toczące się obecnie negocjacje nie chce podać ich nazw. Sfinalizowanie umowy spodziewane jest w połowie roku. W planach spółki jest dalsze rozwijanie sieci Empik Max (małe sklepy).

— Myślimy o 100 placówkach tego typu. Nie chcę mówić o datach. W pierwszej kolejności myślimy o otwieraniu pełnowymiarowych Empików — mówi Maciej Dyjas.

Marki własne sieci ECI i franczyzowe mają swój katalog zasad organizacji sklepu. Najbardziej zróżnicowany jest program dla Empiku, który może funkcjonować zarówno na 400 mkw., jak i na powierzchni pięciokrotnie większej. Obiekt najmniejszy to sklep zlokalizowany w centrum, w pobliżu innych placówek z podobnymi artykułami. Obiekty większe „zarezerwowane” są dla średniej wielkości miast i dużych dzielnic. Sklepy o powierzchni 2 tys. mkw. to placówki budowane w centrach największych aglomeracji, np. Katowic czy Wrocławia. Smyki liczą standardowo 0,8-1 tys. mkw., Galeria Centrum — 1,5-2 tys. mkw., marki franczyzowe: Zara — 1,2-1,5 tys. mkw., Esprit — 250- -350 mkw., Wallis — 150-250 mkw. Te ostatnie mają ściśle określone przez właściciela warunki lokalizacji i urządzenie wnętrza.

— Koszt otwarcia sklepu marki własnej wynosi 600 EUR za 1 mkw., a franczyzowej 0,8-1 tys. EUR — wylicza Maciej Dyjas.

Odpowiednie funkcjonowanie sklepu zapewnia nie tylko oferowany towar, cena czy lokalizacja, ale także sąsiedztwo innych placówek.

— Dla Smyka najlepszymi sąsiadami są inne sklepy z artykułami dziecięcymi i część spożywcza galerii handlowej. Galeria Centrum sprawdza się w towarzystwie innych sklepów z modą. Mamy pewne problemy z sąsiedztwem dla Zary czy Esprita. Moim zdaniem, są to jedne z lepszych sklepów z odzieżą. Pomagają przyciągać klientów do sąsiadnich placówek. Dla Empiku najważniejsza jest dogodna komunikacja. Sam jest magnesem i właściwie nie ma konkurencji — podsumowuje Maciej Dyjas.

Spółka ECI zainteresowana jest lokalizacją sklepów zarówno w galeriach handlowych jak i przy głównych ulicach miasta.

— Rozwój naszych marek poprzez sprzedaż w sklepach znajdujących się w centrum jest ograniczony. Brakuje odpowiedniej powierzchni. Gminy nie prowadzą racjonalnej polityki gospodarowania swoim, niemałym, majątkiem. Do tego dochodzi jeszcze nie uregulowany status własności nieruchomości. Dlatego najwięcej sklepów otwieramy w galeriach — wyjaśnia Maciej Dyjas.

Dodaje, że odpowiednimi dla marek ECI centrami handlowymi są obiekty, w których dominuje galeria handlowa, a nie hipermarket.

— Interesują nas centra, w których hipermarket ma 5-6 tys. mkw. Prowadzi wtedy głównie sprzedaż artykułów spożywczych. Nie ma miejsca na wyroby konkurencyjne w stosunku do oferowanych przez nasze sklepy — mówi Maciej Dyjas.

Zdaniem prezesa ECI, liczba galerii handlowych i dalsze plany inwestorów zapewnią stabilny rozwój dalszych punktów sprzedaży spółki.

— Nie jesteśmy zadowoleni z rozmieszczenia tych obiektów w kraju. Brakuje np. dobrej galerii w Lublinie, Poznaniu, gdzie poza Starym Browarem nie ma nowoczesnego centrum, czy w Krakowie, poza Kraków Plaza — podkreśla Maciej Dyjas.

Spółka ma także pewne zastrzeżenia dotyczące jakości usług oferowanych przez zarządców galerii.

— Między galeriami zarządzanymi wzorowo, takimi jak ECE w Łodzi, a najgorszymi jest po prostu przepaść. O ich sukcesie decyduje także lokalizacja i dobór najemców — ocenia Maciej Dyjas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu