W maju na budowę centrum handlowego Łacina w Poznaniu wjadą pierwsze koparki. To szansa dla spółki Eiffage Budownictwo. Planowany na ponad dwa lata kontrakt, wart 140 mln EUR (ponad 580 mln zł), pozwoli firmie zwiększyć przychody i przetestować nowy system współpracy polsko-francuskiego zespołu. Partnerem zarejestrowanej w Polsce spółki będzie Eiffage Construction.
— Gros przychodów z tego kontraktu skumuluje się w 2015 r., co pozwoli nam wrócić do grona największych spółek budownictwa kubaturowego w kraju — mówi Zbigniew Zajączkowski, prezes polskiego Eiffage. Tradycyjnie na obczyźnie francuskie firmy trzymają się razem.
— Przy poznańskim projekcie pracować będzie więcej spółek znad Sekwany, na razie u nas nieznanych — zapowiada Zbigniew Zajączkowski.
Pierre Berger, szef grupy Eiffage, wysoko zawiesił polskiej spółce poprzeczkę: w 2014 r. ma zanotować 150 mln EUR przychodów z pozytywną marżą i 200 mln EUR w 2015 r. Budowa Łaciny pomoże w realizacji celu, ale nie wystarczy. Wśród najważniejszych kontraktów Eiffage Budownictwo są budowa wrocławskiego Ovo (w którym znajdzie się hotel Hilton) i kompleksu apartamentów Angel Wawel w historycznej siedzibie sióstr koletek w Krakowie. Także francuska grupa planuje działalność deweloperską. Zajmie się tym siostrzana spółka Eiffage Polska Nieruchomości, którą wesprze Eiffage Immobilier.
— W przygotowaniu są pierwsze projekty: kompleks biurowo-hotelowy przy ul. Postępu w Warszawie, gdzie obecnie mamy siedzibę, oraz obiekt apartamentowo-hotelowy w Krakowie przy rondzie Matecznego. Rozpoczęcie prac budowlanych w stolicy planowane jest na drugą połowę 2015 r. — mówi Zbigniew Zajączkowski.
Zapowiedziana dwa lata temu strategia Eiffage w Polsce przewidywała wejście na rynek kolejowy. Idzie wolniej, niż się spodziewał francuski zarząd. Dlaczego? Bo — według prezesa — PKP Polskie Linie Kolejowe przyjęły standard działania drogowej dyrekcji.
— Jesteśmy w trakcie realizacji kilku projektów i wydaje się, że w każdym z nich rozliczenie końcowe odbywać się będzie przy udziale sądu. Czyżby déją vu?
— zastanawia się Zbigniew Zajączkowski. Poprzez warszawskie biuro Francuzi chcą poszukać szczęścia na Białorusi. Rekonesans jest podobno obiecujący. Działa tam m.in. Unibep z Bielska Podlaskiego. Na początku kwietnia oddał on do użytku pierwszą białoruską inwestycję — hotel Victoria Business Center w Mińsku.
— Mamy sporo polskich firm, które realizują na Białorusi mniejsze zlecenia. To nadal za mało. Przez ostatnie cztery lata nasze relacje gospodarcze odbywały się na szczeblu zastępców dyrektorów departamentów ministerialnych. W tym samym czasie na Białoruś mocno wchodziły firmy hiszpańskie, holenderskie, niemieckie czy izraelskie. Nie rozmawiamy o żadnych ułatwieniach dla biznesu, takich jak choćby udrożnienie przejść granicznych. Jednocześnie nie mamy problemu z tym, by z honorami przyjmować przywódców Chin, do których eksportujemy towary o podobnej wartości. Ostatnio rządy rozmawiają na poziomie sekretarzy stanu, więc oceniam, że w ciągu dwóch-trzech lat bilans obrotów handlowych między naszymi krajami może się podwoić — mówi Kazimierz Zdunowski, dyrektor generalny Polsko-Białoruskiej Izby Handlowo-Przemysłowej.