Początek lutego przyniósł znaczne umocnienie złotego. Wczoraj na rynku międzybankowym za euro trzeba było płacić zaledwie 3,98 zł, najmniej od ponad dwóch lat. Dolar też mocno tracił, co jest sygnałem, że duzi inwestorzy zagraniczni znów zdecydowali się postawić na złotego. Zdania analityków co do perspektyw krajowej waluty są podzielone. Minimalną większość stanowią ci, którzy oczekują aprecjacji. Marcin Mrowiec, lider naszego rankingu najlepiej typujących, uważa, że za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 3,92 zł. Przewagę mają też ci, którzy obstawiają spadek dolara (najczęściej prognozują 3,02 zł). Zdaniem ekspertów, frank szwajcarski w końcu lutego będzie kosztował 2,58 zł. Analitycy podkreślają jednak, że najbliższe tygodnie mogą być nerwowe, m.in. z powodu ważnych wydarzeń za oceanem (plany budżetowe prezydenta Busha i dane o deficycie handlowym). Nie wolno zapominać o projekcji inflacji NBP i posiedzeniu RPP, po którym część inwestorów spodziewa się zmiany nastawienia w polityce pieniężnej.
Zdaniem specjalistów, uporanie się euro z poziomem wsparcia 4,04 zł przemawia za dalszym umacnianiem złotego. Wymowę tego sygnału zwiększa fakt, że zwyżka rozpoczęła się w dniu, kiedy Komisja Europejska w bardzo ostrych słowach skrytykowała rządowy program konwergencji, uznając go za niewiarygodny. Rynek zachowuje się więc nieco dziwnie, zwłaszcza że dane makroekonomiczne za grudzień zapowiadały raczej spowolnienie gospodarki w I kwartale. Tyle że ostatni miesiąc roku nie jest wiarygodną podstawą do wyciągania wniosków, na co wczoraj zwrócił uwagę Mirosław Gronicki, minister finansów. Zaznaczył, że choć silny złoty na początku roku może obniżyć tempo wzrostu gospodarczego, to będzie miał korzystny wpływ na import inwestycyjny i — poprzez hamowanie inflacji — na popyt konsumpcyjny. Nie powinien więc stanowić zagrożenia dla wzrostu PKB.
Wicepremier Jerzy Hausner uważa jednak, że obecny poziom złotego staje się coraz bardziej niekorzystny dla PKB (coraz mniej opłacalny jest eksport). Jego zdaniem, RPP powinna wpłynąć na ograniczenie aprecjacji. Jest to wezwanie do zmiany nastawienia w polityce pieniężnej. Tyle że jeśli nawet dojdzie do niej już w lutym, wcale nie oznacza to rychłych obniżek stóp. Oprocentowanie polskich obligacji pozostanie atrakcyjne, co będzie przyciągać kapitał portfelowy. Próbując wytłumaczyć zwyżkę złotego, analitycy zwracają uwagę na wykres kursu EUR/PLN — od połowy maja mieliśmy dwie silne fale wzrostowe, które trwały około ośmiu tygodni, a przedzieliła je miesięczna głębsza korekta. Styczeń co prawda nie przyniósł dużej przeceny złotego do euro, ale polska waluta na początku roku wytraciła impet. Najwyraźniej po konsolidacji wraca jednak do trendu wzrostowego.
W ubiegłym miesiącu w naszej ankiecie najle- piej typowali Marek Rogalski i Marek Nienałtowski z Palladii. Trafnie przewidzieli kurs EUR/PLN i CHF/PLN. Kolejny miesiąc niewiele mylili się także liderzy rankingu — Marcin Mrowiec i Wojciech Kuryłek z Kredyt Banku.