Coraz silniejsze euro nie na żarty przestraszyło inwestorów na giełdach zachodnioeuropejskich. Sprzedawano przede wszystkim akcje eksporterów. Kore- kta nie ominęła GPW, ale nie ma powodów do paniki.
Kurs euro do dolara w tym roku wzrósł już o 13 proc. i znajduje się na najwyższym poziomie w historii. Wczoraj europejska waluta była warta ponad 1,19 USD. Sytuacja zaczyna poważnie niepokoić posiadaczy akcji europejskich eksporterów. Obawiają się oni, że mocna waluta pogorszy ich wyniki. Inwestorzy pozbywali się więc akcji eksporterów, co z kolei zaszkodziło europejskim indeksom.
Indeksy GPW też spadały, jednak analitycy pocieszają, że posiadacze akcji polskich eksporterów nie mają powodów do obaw. Na razie te spółki korzystają na obecnych relacjach kursowych, bo w kraju euro nadal jest bardzo mocne. Problemy zaczną się wtedy, gdy mocna waluta pogorszy stan gospodarki europejskiej.
Wczoraj najbardziej traciły na wartości akcje. Ucierpiały m.in. takie firmy jak Royal Philips Electronics NV i Bayer. Gracze sprzedawali też walory producentów samochodów i banków. Topnieje grono optymistów wśród analityków giełdowych.
— W ostatnich tygodniach indeksy stały w miejscu. Teraz szanse na rozpoczęcie trendu spadkowego rosną z dnia na dzień — uważa Rupert Thompson, strateg E*Trade Securities.
— Silniejsze euro osłabia rynki akcji. Ale to nie jest jeszcze duże załamanie indeksów, którego się spodziewam — mówi Paweł Wojtaszek, makler Erste Securities.
Atmosferę podgrzewają prognozy remonowanego banku inwestycyjnego Merrill Lynch, który spodziewa się, że w przyszłym roku kurs euro wzrośnie do 1,33 dolara, dobijając stan europejskiej gospodarki i kondycję firm.
— Już obecny kurs euro nie jest adekwatny do stanu unijnej gospodarki. Teraz podaż dosięgnie papierów europejskich banków, które udzielają eksporterom kredytów. Inwestorzy za oceanem skorzystają na tej sytuacji, bo amerykańskie firmy mają szanse zwiększyć eksport do Europy. Z kolei relatywnie tanie amerykańskie akcje i obniżki podatków od dywidend w końcu przyciągną kapitał do USA, co powinno pomagać tamtejszym giełdom — uważa Wojciech Szymon Kowalski, analityk giełdowy.
Spadki na giełdach europejskich pociągnęły wczoraj w dół indeksy na GPW. Specjaliści nie mają wątpliwości, że mocna przecena w Eurolandzie odciśnie piętno na rodzimej giełdzie.
— Duże zniżki niemieckiego DAX-a z pewnością pogorszą dotychczasowe dość dobre nastroje na GPW — dodaje makler Erste Securities.
Ucierpieć mogą przede wszystkim najbardziej płynne spółki, na których grają zachodni inwestorzy. Nie widać natomiast większych zagrożeń dla giełdowych eksporterów.
— Eksport jest siłą napędową gospodarki. Złoty jest słaby w stosunku do euro, więc na razie eksporterzy są w dobrej sytuacji — zaznacza Wojciech Szymon Kowalski.