Embargo powiększy portfel Obramu

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2015-04-07 00:00

Skoro Rosjanie nie chcą unijnych serów, będą kupować olsztyńskie maszyny do ich produkcji.

Życie nie znosi próżni. Rosja zablokowała import żywności, więc musi sama ją wytwarzać. Nie wjeżdżają do niej unijne wyroby mleczarskie, ale sprzęt do ich produkcji.

— Rosjanie przygotowywali się do zwiększenia mocy produkcyjnych w serowarstwie. Wprowadzenie embarga przyśpieszyło decyzje inwestycyjne. Toczymy z klientami wiele rozmów na ten temat — powiedział portalowi Dairyreporter.com Maciej Raczyński, wiceprezes polskiego Obramu.

Olsztyńską spółkę, która specjalizuje się w maszynach do produkcji serów, kupił niedawno światowy gigant — Tetra Pak. Podkreślał wówczas, że przejmuje czołowego gracza na polskim, rosyjskim i białoruskim rynku.

— W ciągu 2-3 miesięcy nastąpi duże ożywienie na rosyjskim rynku. Rosjanie muszą tyko dopiąć formalności w zakresie finansowania takich zakupów — powiedział Dairyreporter. com Maciej Raczyński.

Firmy, które handlują żywnością, mimo embarga też się odnajdują. Polskie jabłka nie mogły wjechać do Rosji w postaci świeżej, ale gigantycznie wzrósł eksport koncentratu jabłkowego. Rosyjscy konsumenci, nie mając dostępu do owoców, zaczęli pić więcej soków. Rosyjska blokada nie zaszkodziła też globalnym unijnym statystykom eksportowym, choć tylko w ujęciu wolumenowym. Od sierpnia 2014 r., czyli zamknięcia rosyjskiego rynku, do listopada 2014 r. z UE wyjechało prawie 1,77 mln ton owoców i warzyw wobec 1,75 mln ton w tym samym okresie rok wcześniej — wynika z danych zebranych przez European Fresh Produce Association (EFPA).

Więcej unijnych towarów przyjęli m.in. Białorusini, Egipcjanie, Serbowie i Brazylijczycy. Taki wynik jest nie lada wyczynem, bo Rosja odbierała 40 proc. unijnej sprzedaży zagranicznej. W ujęciu wartościowym sytuacja wygląda mniej ciekawie. Za wyższy wolumen odbiorcy zapłacili 225 mln EUR mniej niż rok wcześniej. Nadziei na większe dostawy do Rosji nie mają natomiast producenci maszyn rolniczych.

— Być może jakaś bardzo specjalistyczna gałąź przetwórcza biznesu spożywczego ma szanse, ale wyniki eksportu maszyn dla rolników są słabe. W zeszłym roku spadł o 60 proc., a pierwszy kwartał tego wygląda jeszcze gorzej. Oczywiście mechanizacja i modernizacja rolnictwa jest Rosji bardzo potrzebna, ale po prostu nie ma na to pieniędzy — tłumaczy Michał Guzowski z Unii Group, produkującej maszyny rolnicze.

Tłumaczy, że dostęp do kredytów w Rosji jest mocno utrudniony. Zniknęły też różne subwencje, z których rolnicy wcześniej korzystali. Do tego dochodzi osłabienie rubla. © Ⓟ