Enea ucieka przed wiatrem

Spółka Enterprise Investors pozwała państwowego giganta energetycznego, bo nie chce od niej odkupić farmy wiatrowej, choć obiecał. Chodzi o blisko 300 mln zł.

To walka Dawida z Goliatem, ale obie strony wydają się zdeterminowane. Stawką jest blisko 300 mln zł, które Enea, państwowy gigant energetyczny, miała zapłacić małej spółce Eco-Power, należącej do Wento, które natomiast należy do znanej firmy inwestycyjnej Enterprise Investors. W sierpniu 2015 r. strony się umówiły, że Eco-Power wybuduje farmę wiatrową w Skoczykłodach, którą Enea odkupi po siedmiu miesiącach, w lutym 2016 r. Dziś, czyli rok później, sprawa jest w sądzie.

Nowi ludzie, nowe prawo

W sierpniu zeszłego roku Eneą zarządzał jeszcze prezes Krzysztof Zamasz, którego dopiero w grudniu wymiotła ze spółki fala zmian kadrowych związanych z wynikiem jesiennych wyborów parlamentarnych. Pod jego rządami Enea chwaliła się umową z Eco-Powerem.

„Bardzo starannie wybieramy projekty, w które się angażujemy” — głosił zeszłoroczny komunikat, w którym Enea informowała o warunkowej umowie zakupu 100 proc. udziałów w spółce, która prowadzi budowę farmy wiatrowej w Skoczykłodach.

Projekt w Skoczykłodach Enea zgłosiła również do grona projektów, na które polski rząd chce pozyskać finansowanie w ramach tzw. planu Junckera. Szacowaną wartość inwestycji określono w dokumencie na 69,4 mln EUR. Kiedy Enea się chwaliła, Wento budowało. W grudniu 2015 r. farma o mocy 36 MW, na dwanaście turbin, była już gotowa, dzięki czemu łapała się jeszcze na „stary” i korzystniejszy system wsparcia, czyli zielone certyfikaty.

„Do grudnia 2015 r. Wento wypełniła wszystkie warunki transakcji” — głosi komunikat Wento.

W grudniu prezesem Enei został Mirosław Kowalik, zmiany personalne ruszyły też w spółkach zależnych, w tym w Enei Wytwarzanie, która jest stroną umowy dotyczącej Skoczykłodów. W Enei Wytwarzanie zmiany trwają zresztą do dziś i mają związek z niejasnymi zleceniami zarządu dla warszawskiej kancelarii prawnej (o sprawie pisał „Super Express”). Nowy rząd wprowadził też fundamentalne zmiany do prawodawstwa związanego z branżą odnawialnych źródeł energii. Nowelizacja ustawy o OZE oraz tzw. ustawa odległościowa tak silnie zaciążyły na rentowności projektów wiatrowych, że państwowe grupy energetyczne — w tym Enea — zostały zmuszone do zmniejszenia w księgach ich wartości. W marcu Enea ogłosiła odpis na 226 mln zł, związany właśnie z utratą wartości wiatraków, a w piątek odpisała kolejne 42 mln zł. Dziś Mirosław Kowalik uważa, że perspektywy dla branży odnawialnej są kiepskie, a ceny zielonych certyfikatów (mają kluczowe znaczenie dla rentowności OZE) nadal będą spadać.

Sąd czy kompromis?

Zmiany personalne w Enei skłoniły początkowo Wento do cierpliwego czekania na realizację umowy. W maju cierpliwość się wyczerpała. „2 maja 2016 r. Enea Wytwarzanie został doręczony pozew wniesiony do Sądu Okręgowego w Łodzi (…) o zawarcie umowy przyrzeczonej” — przyznaje Enea w komunikacie. Wartość sporu, według Enei, to 286,5 mln zł. Mirosław Kowalik, pytany o skłonność do ewentualnych negocjacji, unika odpowiedzi.

— Nie komentujemy sporu. Otoczenie w branży OZE bardzo się zmieniło, a my nie możemy działać na szkodę spółki — mówi jedynie prezes Enei. Wento, dla którego Skoczykłody to pierwszy projekt wiatrowy w historii spółki, zapowiada jednak walkę. „Jesteśmy przekonani, że wymiar sprawiedliwości potwierdzi słuszność naszych roszczeń” — głosi komunikat Wento. Problem w tym, że sprawa sądowa może potrwać nawet 5 lat. Dla Wento, które finansowanie farmy wzięło na siebie, może to być problem. Dlatego liczy na „rozsądny kompromis”. Enea nie odnosi się do tego. „Nie można przewidzieć terminu oraz wyniku toczącego się sporu” — napisała w raporcie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Enea ucieka przed wiatrem