Energetyka w kryzysie, ale można ją uratować

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2021-12-08 20:00

Do rekordowych cen uprawnień do emisji CO2 dokładają się nasze własne problemy ze starą energetyką i brakiem nowych inwestycji. Forum Energii radzi usiąść do planowania i wdrażania.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego węglowe NABE to zły pomysł
  • dlaczego na atom nie możemy czekać z założonymi rękami
  • dlaczego musimy wyłączać bloki węglowe niezależnie od ceny CO2

90 EUR za tonę – taką cenę osiągnęły w środę uprawnienia do emisji dwutlenku węgla, a eksperci mówią o 100 EUR jeszcze w grudniu. Dla polskiej energetyki, produkującej prąd w 70 proc. z wysokoemisyjnego węgla, to kolosalny ciężar, ale nie jedyny. Światowe ceny węgla też zwyżkują, ceny gazu, w który polska energetyka chce inwestować, biją rekordy.

- To największy od lat 70. kryzys polskiej energetyki – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii, think tanku specjalizującego się w analizach energetycznych.

Presja rośnie

Uprawnienia do emisji drożeją przede wszystkim ze względu na coraz ambitniejszą politykę klimatyczną Unii Europejskiej, która do 2050 r. chce wyzerować emisje, a rynek uprawnień reformować tak, by ich cena nie wróciła do dawnych niskich poziomów. Kryzys gospodarczy związany z pandemią tej strategii nie zmienił, a nawet ją wzmocnił.

Unijna presje na odchodzenie od węgla jest w Polsce dodatkowo wzmacniana… zaawansowanym wiekiem naszych elektrowni. Są stare i będą stopniowe wycofywane, a nowych inwestycji brak lub się ślimaczą.

- Z niepokojem czytaliśmy niedawny raport Ministerstwa Klimatu, który przewidywał, że w 2035 r. przez aż 200 dni w roku możemy mieć problem ze zbilansowaniem systemu – podkreśla Joanna Maćkowiak-Pandera.

Odkładanie nie popłaca.
Odkładanie nie popłaca.
“Ponosimy skutki wieloletniego odkładania niezbędnych decyzji modernizacyjnych na później” - pisze Forum Energii, prowadzone przez Joannę Maćkowiak-Panderę, w analizie dotyczącej kryzysu w sektorze energetycznym.
Mariusz Szacho Fototaxi.pl

Bez planu ani rusz

Forum Energii proponuje 10 kroków, które mogą pomóc wyjść polskiej energetyce z kryzysu. Ich realizacja zajmie dwa lata i warto się za nią wziąć, uważa Joanna Maćkowiak-Pandera.

Think tank wzywa przede wszystkim do planowania w energetyce i wdrażania tych planów.

- Apelujemy o stworzenie specjalnej komisji, która się tym zajmie, a także o powołanie wicepremiera ds. transformacji – mówi szefowa Forum Energii.

Planowaniu powinny towarzyszyć jasno wyznaczone cele na 2030 i 2050 r. Dziś mamy wprawdzie świeżo zatwierdzoną Politykę energetyczną do 2040 r., ale jej prognozy, np. dla sektora fotowoltaiki, zostały już przekroczone. Będą lepsze, jeśli wzmocnimy instytucje (URE, PSE, ministerstwa) i zainwestujemy w kompetencje ludzkie.

NABE nie jest dobre

Kluczowe jest też wydzielenie ze spółek aktywów węglowych. Rząd ma wprawdzie plan stworzenia Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, ale – według Forum Energii – ta koncepcja nie pomoże naszej energetyce.

- Potrzebny jest niezależny audyt jakości złóż i kosztów wydobycia. Poza tym nie możemy tworzyć jednego tylko podmiotu, bo cena energii nie będzie wtedy rynkowa. Podmiotów musi być kilka, by mogły konkurować – przekonuje Joanna Maćkowiak-Pandera.

Forum Energii wzywa też do stworzenia strategii dla gazu – by było wiadomo, ile który sektor będzie tego surowca potrzebował. Podobnej strategii potrzebuje sektor odnawialnych źródeł energii, którego rozwój jest wielkim wyzwaniem dla sieci elektroenergetycznych.

- Naszym zdaniem dojście do 50 proc. udziału energii z OZE w 2030 r. jest możliwe (z dzisiejszych 16 proc. – red.) – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera.

Jeśli atom, to do roboty

Ważny postulat Forum Energii dotyczy budowy elektrowni atomowej. W skrócie: jeśli rząd jej chce, to niech buduje.

- Nie robimy w tej sprawie postępów – przypomina Joanna Maćkowiak-Pandera.

Budowa elektrowni atomowej potrwa 15 lat, a już 10 lat wcześniej – jak szacuje Forum – Polska będzie miała problemy z bilansowaniem rynku. Dlatego konieczna jest budowa przejściowych dyspozycyjnych mocy. Think tank szacuje, że potrzebujemy 11 GW takich mocy, a budujemy 1 w porywach do 2 GW, rozmawiamy o kolejnych 2 GW, i to wszystko.

- Prawdopodobnie powinny to być jednostki gazowe, można to też połączyć z modernizacją ciepłownictwa – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera.