Nawis podaży na rynku ropy, który od wiosny 2014 r. zbił ceny surowca o około 70 proc., zaczął się zmniejszać, zauważyła w rozmowie z agencją Bloomberg Amrita Sen, główna analityczka rynku ropy w Energy Aspects. Jej zdaniem może to być zapowiedzią, że w tym roku na rynku ropy zrealizuje się scenariusz dokładnie odwrotny do tego z 2014 r. Wówczas zapasy systematycznie rosły. Jednak aby doprowadziło to do spadku cen, trzeba było poczekać kilka miesięcy, ponieważ rok rozpoczął się przy bardzo niskich zapasach. Podobnie teraz inwestorzy mogą przeoczyć zmianę dynamiki po stronie podaży.
- Rynek może nie zauważać aż do drugiej połowy roku, że spadek zapasów rzeczywiście się dokonuje, zważywszy na ich wysoki poziom. Ale kiedy inwestorzy go zobaczą, reakcja po stronie cen może być gwałtowna – powiedziała Amrita Sen.
Niewielki spadek zapasów ropy był zauważalny już w styczniu, a przyczyniły się do tego przerwy w dostawach z Iraku i Nigerii oraz spadek rocznej dynamiki produkcji amerykańskiej poniżej zera, dodawała specjalistka.
