EUR/USD króluje nie przez przypadek

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-03-17 00:00

Nietypowe pary walutowe stwarzają ciekawe możliwości inwestycyjne. By zarobić, niezbędna jest jednak wiedza o różnych gospodarkach świata

Ponad setka dostępnych instrumentów to nic nadzwyczajnego u brokerów foreksowych. Samych par walutowych oferują zazwyczaj 40-50 — a mimo to handel koncentruje się na parze EUR/USD. Dość popularne są także GBP/USD, USD/JPY i AUD/USD. Cała czwórka należy do tzw. par głównych, zwanych też z angielska „majors”. Najprościej rzecz ujmując — są to pary o największej płynności. Eksperci uważają więc, że właśnie dlatego są najatrakcyjniejsze inwestycyjnie.

— Te pary są najpłynniejsze na świecie, co powoduje, że spread (różnica między ceną kupna i sprzedaży) jest w ich przypadku najwęższy. W przypadku pozostałych par walutowych, w tym par ze złotym, spread jest szerszy, co powoduje, że na początku inwestor musi ponieść większe koszty — zaznacza Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych z HFT Brokers DM. Nie oznacza to jednak, że nie warto sięgać po inne pary walutowe.

— Parą, którą w najbliższym czasie warto obserwować, pozostaje niewątpliwie EUR/ GBP. Podobnie jak w przypadku EUR/USD, jej wycenę stymulowaćbędzie europejski program luzowania ilościowego, uruchomiony przez Europejski Bank Centralny 9 marca. Miliardy euro wpompowywanych każdego miesiąca do finansowego krwiobiegu starego kontynentu z pewnością przyczynią się do silnej deprecjacji wspólnej waluty. Na siłę funta w stosunku euro wpływać będzie także relatywnie dużo lepsza kondycja brytyjskiej gospodarki względem wielu krajów eurostrefy, nadal borykających się z wysokim bezrobociem i niskim przyrostem PKB. W kolejnych miesiącach ten rozdźwięk może być jeszcze większy — uważa Maciej Jędrzejak, dyrektor zarządzający polskiego oddziału Saxo Banku.

Wiedza to podstawa…

Wywód Macieja Jędrzejaka doskonale odzwierciedla sedno inwestycji walutowych. By miały sens, polski inwestor musi poznać zależności między gospodarkami, których waluty reprezentowane są w danej parze. W zalecanych parach najczęściej pojawia się dolar amerykański, co według Daniela Kosteckiego ułatwia sprawę.

— Cały świat śledzi amerykańską gospodarkę — podkreśla Daniel Kostecki.

— Paradoksalnie, najczęściej handlowana para walutowa EUR/USD nie jest handlowana z powodu zyskowności, ale z racji wielkości i dostępności rynku. Tu wszyscy widzą wszystko, dane są ogólnie dostępne. Inne ciekawe propozycje zależą od preferencji inwestorów — żywe bicie serca zapewnią waluty egzotyczne, w tym złoty, który żywiołowo reaguje na sytuację na głównych walutach, czyli euro, dolarze amerykańskim, funcie brytyjskim czy franku szwajcarskim.

Ciekawe są też waluty gospodarek rozwijających się w pewnym oddaleniu od zgiełku tego świata, czyli np. dolary australijski czy nowozelandzki oraz lira turecka — mówi Robert Kosowski, dyrektor marketingu DM mBanku.

…niszowych strategii

Dogłębne poznanie zależności między gospodarkami pozwala na realizację bardziej wyrafinowanych strategii. — Jeśli kogoś interesuje handel na USD/JPY, to może go również interesować korelacja z indeksami giełdowymi w Stanach Zjednoczonych i Japonii.

Na tej parze walutowej obserwujemy podobne zmiany, jak na indeksie S&P500 — uważa Daniel Kostecki. Po styczniowym wstrząsie do łask wracają też pary z frankiem szwajcarskim. One z kolei pozwalają wykorzystywać różnice w stopach procentowychw poszczególnych krajach.

— Przetrzymanie przez noc pozycji długiej na parze NZD/ CHF pozwala zarobić na różnicy w punktach swapowych. Euro jako waluta niskooprocentowana może również służyć do zarabiania na punktach swapowych, oczywiście przy założeniu, że zniwelowane zostanie ryzyko zmian kursu. Przypomina to kupno akcji pod dywidendę, z tym że nie interesuje nas cena tych akcji. Taka strategia skuteczna jest zatem w długim terminie i w warunkach niskiej zmienności — podpowiada Daniel Kostecki.

Cała strategia weźmie bowiem w łeb w przypadku gwałtowniejszego ruchu kursów walut. Konieczność wyrównania strat na depozycie wielokrotnie przewyższy wtedy korzyści z punktów swapowych. Pojawienie się jednak większej zmienności to szansa na klasyczne zarabianie na instrumentach, które ze względu na jej brak nie cieszą się w normalnych warunkach dużym zainteresowaniem.