Euro nie powinno być priorytetem dla kandydatów-ECB

IŁAWSKIE ZAKŁADY DROBIARSKIE EKODROB S.A.
opublikowano: 2002-12-02 10:48

BRUKSELA (Reuters) - W poniedziałek członek rady nadzorczej Europejskiego Banku Centralnego (ECB), Jean-Claude Trichet powiedział, że nowe kraje członkowskie Unii Europejskiej (UE) nie powinny wchodzić do strefy euro, jeżeli ich gospodarki nie będą w pełni na to przygotowane.

"Miejmy pewność, że tworzymy coś solidnego. Jest jasne, że wprowadzenie nie w pełni przygotowanej gospodarki do strefy euro byłoby receptą na problemy" - powiedział Trichet, również prezes Banque de France.

Zaznaczył, że kraje kandydujące do strefy euro będą musiały udowodnić, iż osiągnęły już możliwy do utrzymania poziom konwergencji z założeniami ekonomicznymi strefy, by móc uczestniczyć w Unii Monetarnej.

UE kończy negocjacje z 10 państwami kandydackimi w sprawie ich wejścia do Wspólnoty w 2004 roku, co teoretycznie umożliwiałoby nowym członkom przyjęcie wspólnej waluty w 2006 roku.

Jest to najbliższy możliwy termin. Kandydaci chcący zamienić swoje waluty na euro będą musieli na dwa lata usztywnić kursy swoich walut wobec waluty europejskiej w ramach mechanizmu ERM2 przy założeniu możliwości wahań kursu rynkowego w granicach plus/minus 15 procent.

W niedzielnym wywiadzie dla niemieckiego dziennika Handelsblatt, komisarz UE ds. monatarnych, Pedro Solbes powiedział, że jego zdaniem tylko jeden bądź dwóch z 10 kandydatów do UE wejdzie do strefy euro w najbliższym możliwym terminie.

Unia utrzymuje, że euro nie powinno być priorytetem, a sami obywatele krajów kandydackich wykazują różny stopień entuzjazmu wobec przyjęcia wspólnej waluty.

Zarówno Polska jak i Węgry sugerowały, że są za wczesną zamianą swych walut na euro, choć polskie Ministerstwo Finansów ostatnio trochę ograniczyło swój entuzjazm, twierdząc, że termin adopcji euro musiałby być pozytywny dla kraju.

Natomiast przedstawiciele banku centralnego Czech optują za powolnym wchodzeniem do strefy euro, co po jest części spowodowaną niewielkimi chęciami Czechów do obniżania swojego deficytu.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))