Euro wraca do formy
Decyzja Rady Polityki Pieniężnej o redukcji rezerw obowiązkowych dla banków komercyjnych nie miała większego wpływu na złotego. Bez znaczenia dla kursu naszej waluty wydawała się również informacja o wzroście deficytu handlowego do 1,3 mld USD. Złoty wczoraj zachowywał się stabilnie, utrzymując się na poziomie z poprzedniego dnia.
PO ŚRODOWEJ realizacji zysków, rano nastąpiło nieznaczne odbicie naszej waluty. Złoty otworzył się na poziomie 6,04/5,98 proc. powyżej parytetu. Za dolara płacono 3,8400/20 zł, a za euro 4,0265/95 zł.
Eksperci rynkowi przewidywali rano, że złoty będzie poruszał się w wąskim przedziale między 5,7 a 6,03 proc. odchylenia od parytetu.
W czasie trwania porannej sesji nasza waluta osłabiła się nieznacznie do 5,8 proc. odchylenia od parytetu.
Na rynku papierów wartościowych nadal utrzymywała się tendencja sprzedaży. Niewątpliwy wpływ na to miała sekurytyzacja długu Skarbu Państwa i zmniejszenie rezerw obowiązkowych. Również nie bez wpływu na sprzedaż papierów był znaczny spadek wartości dolara. Wzrost o 2,1 proc. podaży pieniądza odsuwa możliwość redukcji stóp procentowych. Również, jak twierdzi RPP, brak przejrzystości w rządowej polityce fiskalnej nie pozwala na nadzieję odwrócenia trendu. Rada stwierdziła bowiem, że istnieją obawy zrewidowania budżetu, co pociągnie za sobą zacieśnienie polityki monetarnej. Spowodowało to wzrost rentowności wszystkich papierów. Rentowności 52-tygodniowych bonów skarbowych z ostatniego przetargu podskoczyły do 12,40 proc., a obligacji 2-letnich do 12,41 proc. Na wczorajszą ofertę Ministerstwa Finansów odkupu bonów skarbowych o wartości 1,697 mld zł, inwestorzy zaproponowali bony jedynie za 480,12 mln zł.
Jednodniowy pieniądz otworzył się bez zmian, mimo napływu na rynek 2,123 mld zł netto. Oprocentowanie depozytów O/N i T/N wynosiło 13,22/13,32 proc. Bank centralny przeprowadził operację otwartego rynku, oferując 28-dniowe bony NBP o wartości 1,5 mld zł. Banki zakupiły bony za 13,5 mld zł, a ich rentowność utrzymała się na poziomie 13,10 proc.
NA RYNKU walutowym w Tokio, po spadku indeksu giełdowego Nikkei o 527,18 pkt (2,89 proc.), dolar zaczął się umacniać. Zielony wybił się o pół jena w porównaniu z zamknięciem na Wall Street i kosztował 118,60 jenów. Już w Azji euro ustabilizowało się na poziomie 1,0501 USD i 124,50 jenów. Analitycy rynkowi z uwagą obserwują poziom waluty europejskiej. Jeśli przebije ona silny techniczny opór 1,056 USD, to może wybić się nawet do poziomu 1,08 USD. Wielu ekspertów, którzy twierdzili, że euro wkrótce zrówna się z dolarem, zmieniło zdanie. Lepsze niż prognozowano niemieckie wskaźniki ekonomiczne najmocniejszej gospodarki Eurolandu spowodowały diametralną zmianę zapatrywań na nową walutę europejską.
W Europie dolar ponownie osłabił się w relacji do jena. Za zielonego płacono już tylko 117,90 jenów. Specjaliści twierdzą, że japoński bank centralny, który interwencjami na rynku walutowym usiłował nie dopuścić do zbytniego umocnienia się jena, przegrał z kretesem.