Euroland podciął skrzydła polskim optymistom

Artur Szymański
opublikowano: 2005-01-11 00:00

Optymiści mają prawo czuć się zawiedzeni przebiegiem poniedziałkowej sesji na GPW. Przed jej otwarciem wydawało się bowiem, że szanse na kontynuację piątkowego odbicia są spore. Do postawienia takiej tezy skłaniały czynniki techniczne oraz względnie dobry start handlu na giełdach zachodnioeuropejskich.

Niestety, do czasu otwarcia sesji w Warszawie nastroje w Eurolandzie zdążyły się pogorszyć. O godz. 10.00 niewielkie wzrosty w Frankfurcie, Paryżu i Londynie były już tylko wspomnieniem. Inwestorzy poczuli się rozczarowani, że ich amerykańscy koledzy w piątek nie podzielili ich entuzjazmu po publikacji raportu o liczbie nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym i tydzień na Wall Street zakończyli spadkami. To podcięło skrzydła optymistom, którzy po pierwszej godzinie poniedziałkowych notowań wycofali popyt. Efektem było osuwanie się rynku pod własnym ciężarem.

Tak się nieszczęśliwie złożyło, że początek tego procesu przypadł akurat w momencie otwarcia poniedziałkowej sesji na GPW. W tej sytuacji nie było nikogo na tyle odważnego i bogatego, by przeciwstawić się trendowi. WIG20 poszedł śladem zachodnich indeksów, oddając całą piątkową zwyżkę i ponownie schodząc do najniższego poziomu z poprzedniej sesji. Na szczęście ruchowi powrotnemu towarzyszył 15-proc. spadek obrotów, oznaczający, że inwestorzy coraz mniej niechętnie rozstają się z akcjami. Na szczęście dla posiadaczy papierów piątkowe minimum nie zostało pogłębione. Pozwala to zachować nadzieję, że byki zbiorą jeszcze siły i wyprowadzą odbicie. Aby tak się stało, konieczna jest jednak poprawa nastrojów na Zachodzie. Bez niej nie unikniemy spadku WIG20 przynajmniej w okolice 1860 pkt.

Z początku dekoniunkturę nakręcała ponad 2-proc. obniżka notowań PKO BP, ale to wydaje się naturalną korektą po wspięciu się przez kurs w piątek pod historyczne maksimum. W dalszej części sesji notowania banku nieco się poprawiły, pogłębił się natomiast spadek KGHM. Tuż przed zamknięciem kurs miedziowego giganta tracił ponad 4 proc., co sprawiało fatalne wrażenie. Na fixingu zaś był już tylko na 2,4-proc. minusie. Nerwy puściły drobnym inwestorom po obniżeniu przez CA IB rekomendacji z „kupuj” do „trzymaj”.

Po 0,3 proc. spadły ceny akcji Telekomunikacji Polskiej i PKN Orlen, ale druga z tych spółek robi gorsze wrażenie. Tu podaż była znacznie aktywniejsza, co obrazują 130-mln obroty, podczas gdy handel akcjami TP wyraża się kwotą „tylko” 45 mln zł. Na NWZA telekomu, zaplanowanym na 1 lutego, dojdzie do roszad w radzie nadzorczej. Zmiany wynikają z finalizacji sprzedaży akcji operatora przez spółkę zależną od Kulczyk Holding.