Europa tkwiła w szoku, ale Nasdaq skoczył o 0,47 proc.
Po fatalnym ubiegłym tygodniu na giełdach w USA, ten zaczął się bardzo spokojnie. Inwestorzy nadal jednak z obawą zerkają na spółki, które obecnie korygują prognozy wyników na III kwartał. Wystarczy zerknąć na statystyki by przekonać się, że dramatyczny wzrost bezrobocia w sierpniu nie mógł zaskoczyć szefów amerykańskich korporacji. Sygnałem do zwyżki mogą okazać się tego tygodniowe dane o wydatkach konsumenckich i produkcji przemysłowej. Jeśli będą one niepomyślne, prawdopodobnie padną wielomiesięczne minima indeksów Dow Jones i Nasdaq, ustanowione w marcu i kwietniu.
W poniedziałek graczy zdołał nieco uspokoić RF Micro, czołowy producent chipów dla telefonii bezprzewodowej. Spółka podniosła prognozy wyników, gdyż nieoczekiwanie wzrosły zamówienia na jej produkty. Zaowocowało to poprawą nastrojów w sektorze telekomunikacyjnym. Ostro w górę poszła nawet wycena Qwest Communications, który zapowiedział zwolnienie 5 tys. pracowników z powodu ciężkiej sytuacji na rynku.
Wśród spółek Dow Jones wzrostami wyróżniał się Microsoft, który ciężką pracuje nad porozumieniem z amerykańskimi władzami antymonopolowymi. Spadał natomiast kurs Boeinga, który zapowiedział utworzenie wysokich rezerw i zebrał kilka nieprzychylnych rekomendacji analityków.
Prawdziwa huśtawka nastrojów panowała za to na giełdach europejskich. W środku sesji główne indeksy, za sprawą spółek hi-tech, dotarły do poziomów nie notowanych od blisko 3 lat. Potem jednak nastąpiło chwilowe ożywienie w USA i większość strat udało się odrobić. Zwyżkę sprowokowały telekomy, które w ten sposób zareagowały na informacje z RF Micro. Już do końca dnia liderami parkietów Starego Kontynentu pozostali Nokia, France Telecom, Deutsche Telekom i odbijający się od historycznego dna brytyjski Marconi.
Ponownie najsłabszym kontynentem była Azja. Spadki wywołała opóźniona reakcja na wzrost bezrobocia w USA. Inwestorzy w Japonii uważają, że bez poprawy popytu w największej gospodarce świata, nie ma co liczyć na wygnanie recesji z Kraju Kwitnącej Wiśni. Indeks Nikkei spadł najostrzej w tym miesiącu, osiągając jednocześnie najniższy od sierpnia 1984r. poziom. Traciły głównie papiery spółek, które gros swych przychodów czerpią ze sprzedaży w USA.