Europejski indeks PMI jak kubek zimnej wody

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2023-06-25 20:00

Wyraźny spadek indeksu PMI opisującego nastroje w biznesie w strefie euro zadziałał na optymistów jak mały wstrząs. Wydawało się, że usługi pociągną ożywienie gospodarcze, a tymczasem nie za bardzo im się udaje. Ale scenariusz poważniejszej recesji wciąż wydaje się daleki.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Bardzo słabe okazały się wstępne czerwcowe dane z badań koniunktury PMI w strefie euro. Nie dość, że przemysł pogłębia recesję, to usługi zaczęły hamować — usługi, które do tej pory utrzymywały całą gospodarkę na powierzchni i zapobiegały recesji. Scenariusz miękkiego lądowania w reakcji na zacieśnienie polityki pieniężnej wygląda teraz nieco na trudniejszy do realizacji, choć pojedyncze dane niczego nie przesądzają — są tylko jedną z wielu wskazówek. W Europie są mocne siły prorecesyjne, ale też mocne proożywieniowe i te mogą w końcu przeważyć.

Złożony indeks PMI dla przetwórstwa i usług w strefie euro obniżył się w czerwcu do 50,3 pkt wobec 52,8 w maju (ostateczne dane zostaną opublikowane na początku lipca). To duży spadek, a towarzyszy mu ewidentne pogorszenie oczekiwań. Jakby nadzieje na szybkie zakończenie kryzysu wywołane przez spadek cen energii nagle trafiły na mur wysokich stóp procentowych. Warunki podażowe gospodarki się poprawiają, ale warunki popytowe są słabe.

Bardzo zła sytuacja jest w przetwórstwie przemysłowym, gdzie indeks PMI spadł do 43,6 pkt, najniższego poziomu od maja 2020 r. Producenci cierpią na brak zamówień z powodu niskiej sprzedaży towarów oraz wysokich stanów zapasów. Nie widać na razie żadnych oznak odwrócenia negatywnej tendencji, choć poprawa nastrojów konsumentów powinna w końcu wywołać jakiś pozytywny impuls sprzedażowy i produkcyjny.

Negatywną niespodzianką jest pogorszenie indeksu dla usług do 52,4 pkt, najniższego poziomu od pięciu miesięcy. Przez niemal pół roku radziły sobie coraz lepiej, co budziło nadzieję na rychłe solidne ożywienie całej gospodarki, ale — jak widać — sektor dostał lekkiej zadyszki.

Niepokojące natomiast jest to, że znacząco pogorszyły się oczekiwania dotyczące zamówień w najbliższej przyszłości. Do tej ten komponent badań wyglądał optymistycznie. Wprawdzie firmy źle oceniały bieżące warunki, ale spokojnie patrzyły na kolejne 12 miesięcy. Teraz to spojrzenie jest znacznie bardziej negatywne, a subindeks oczekiwań PMI spadł do najniższego poziomu w tym roku.

Te zmiany PMI raz w jedną, raz w drugą stronę w tym roku to efekt przeciągania liny między dwoma dużymi procesami makroekonomicznymi, z których jeden jest pozytywny, a drugi negatywny dla gospodarki.

Pozytywny to spadek cen energii, który odblokowuje siłę nabywczą konsumentów i potencjał produkcyjny przemysłu. Negatywny to zacieśnienie polityki pieniężnej, które działa na popyt jak but przyciskający rurę z tlenem. Bank centralny chce zapobiec utrwaleniu spirali cenowej, a środkiem do tego jest przyduszanie aktywności gospodarczej.

Pierwszy proces powinien ratować gospodarkę przed recesją, drugi będzie blokował ożywienie. Europę czeka kilka kwartałów czyśćca.