Europejskie giełdy znów pod kreską

WST
opublikowano: 2009-07-08 18:14

Środa nie przyniosła istotnych zmian na największych zachodnioeuropejskich parkietach. Nadal inicjatywa leżała po stronie nerwowych inwestorów, którzy zapatrzeni w rozwój wypadków za oceanem (we wtorek indeksy mocno spadły) pozbywali się walorów. Nie pomogło nawet udane otwarcie środowego handlu na Wall Street.

Zgodne z oczekiwaniami analityków dane o dynamice PKB eurolandu w pierwszym kwartale (-2,5 proc. m/m i -4,8 proc. r/r) nie miały znaczącego wpływu na decyzje graczy. Handlujący nie liczyli też na jakieś przełomowe wyniki spotkania grupy G8.

Znacznie większą uwagę przykuwały spółki raportujące o swoich dokonaniach kwartalnych. Zauważalne było wyczekiwanie na „otwarcie” sezonu kwartałem w USA, który wśród blue chipów tradycyjnie rozpoczął koncern aluminiowy Alcoa, odkrywając karty po środowej sesji na Wall Street.

Poddające się w ostatnich dniach silnym wahaniom notowania surowców, w tym miedzi i ropy, wymuszały nerwowe reakcje na walorach spółek działających w branży wydobywczo-przetwórczej. Po porannym spadku, w południowych godzinach doszło do zmiany trendu i akcje takich tuzów jak BHP Billiton czy Rio Tinto znów zaczęły drożeć.

Takiego szczęścia nie miał z kolei brytyjski  Tullow Oil. Deprecjacja kursu była następstwem informacji o 16 proc. spadku produkcji ropy i gazu do średniego dziennego poziomu 59 tys. baryłek w pierwszej połowie roku.
Przecenie poddały się akcje Holcim, drugiego pod względem wielkości na świecie producenta cementu. Firma przestrzegła, że bieżący rok będzie co najmniej „trudny”.

Na paryskim parkiecie wzięciem cieszyły się udziały STMicroelectronics. Największy na starym Kontynencie producent mikroprocesorów otrzymał od Bank of America podwyższoną z „niedoważaj” do „kupuj” rekomendację