Środowe notowania na największych europejskich giełdach toczą się w cieniu rosnących cen ropy naftowej. Ogólną spadkową tendencję na parkietach starały się przełamać pojedyncze spółki, które opublikowały dobre raporty kwartalne. Nastrojów nie są nawet w stanie poprawić dosyć optymistyczne dane makro.
Cena baryłki ropy przed popołudniową publikacją danych o stanie rezerw paliwowych w Stanach Zjednoczonych osiągnęła na NYMEX rekordowy poziom. Wzrost napięcia w tym segmencie rynku wywołały informacje o przestojach produkcyjnych wielu rafinerii oraz pesymistyczne raporty pogodowe.
Pod presją ropy gracze nie byli w stanie zdyskontować wyższych od prognozowanych: wzrostu indeksu PMI określającego koniunkturę w sektorze usług strefy euro w lipcu oraz sprzedaży detalicznej w czerwcu.
Beneficjentem wysokich cen surowca zostały koncerny paliwowe. Rosną wyceny BP, Totala (przejmuje kanadyjski Deer Creek) oraz Statoila (podwojenie zysków w II kwartale). Po kreską w tym sektorze znalazł się jedynie Royal Dutch Shell, który notowany był bez prawa do dywidendy.
Nerwowy przebiegały notowania Adidas-Salomon. Pierwszą reakcją rynku na informacje o przejęciu Reeboka był 4-proc. spadek kursu niemieckiego potentata rynku sprzętu sportowego. Szybko jednak doszło do odbicia i kurs zyskuje blisko 3 proc.
Po zapowiedzi podwyższenia całorocznej prognozy zyskują na wartości papiery koncernu chemicznego BASF. Silnie natomiast spadają notowania Credit Suisse, gdyż szwajcarski bank zaskoczył rynek dużym spadkiem zysków wymuszonym koniecznością utworzenia kosztownych rezerw.