Pierwsza wizyta Donalda Tuska w instytucjach Unii Europejskiej oraz kwaterze głównej Sojuszu Północnoatlantyckiego jako prezesa Rady Ministrów — wcześniej w Brukseli bywał, ale w innym charakterze — przebiegła standardowo, tak jak premierowe wizyty innych polskich premierów. Brukselska klasa polityczna z ulgą odetchnęła, że zdecydowanie poprawiła się jej rozpoznawalność polskich władz i już nie będą myleni bracia bliźniacy. Podział kompetencji wrócił do normalności — na szczytach NATO Polskę reprezentuje prezydent Lech Kaczyński, a na spotkaniach Rady Europejskiej premier Donald Tusk.
Rozmawiając z nowym premierem, unijni i NATO-wscy politycy odetchnęli, ale jednocześnie zdali sobie sprawę z utrzymującego się dualizmu polskiej polityki zagranicznej. Dlatego osiągnięcie porozumienia w tej dziedzinie nie jest tylko wewnętrzną sprawą Polski, służącą uspokojeniu napięcia na szczytach władzy, ale sprawą żywotną dla Europy. Najlepszym dowodem może być Karta praw podstawowych — osobista opinia Donalda Tuska jest dokładnie taka jak europarlamentarzystów Platformy Obywatelskiej, którzy głosowali za jej przyjęciem bez żadnych zastrzeżeń. Ale jest to niemożliwe, że ratyfikowanie przez Polskę traktatu reformującego Unię Europejską drogą parlamentarną — a tym razem o referendum nie ma mowy — wymaga co najmniej 2/3 głosów w Sejmie oraz co najmniej 2/3 w Senacie, PiS zaś dysponuje w obu izbach wystarczającą mniejszością blokującą. I tak oto kółko się zamyka — rząd premiera Tuska po prostu musi podtrzymać moralną wstrzemięźliwość wobec Karty, zgłoszoną na październikowym szczycie Rady Europejskiej przez prezydenta Kaczyńskiego. Na całe szczęście tym razem nie jesteśmy sami, bo inne zapisy Karty, socjalne, zakwestionowała Wielka Brytania — więc może polskiej delegacji nie będą wytykać palcami.
Notabene Karta zostanie podpisana 12 grudnia w Strasburgu, a naszym dniem pojednania ma być 13 grudnia, gdy w Lizbonie Polska będzie reprezentowana i przez głowę państwa, i przez podpisujących traktat szefa rządu wraz z ministrem spraw zagranicznych. W tym kontekście wypada odetchnąć, że dzisiaj dojdzie wreszcie do osobistego spotkania Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem, a potem z Radosławem Sikorskim. Miejmy nadzieję, że wątki obrażalskie ustąpią merytorycznym. A jeśli przełamanie lodów mimo wszystko przychodziłoby z trudem, podpowiadam ciepłą rozbiegówkę na początek trudnej rozmowy — dzisiaj przypada 140. rocznica urodzin Józefa Piłsudskiego, a jak wiadomo prezydent wielokrotnie porównywał się z marszałkiem jako historycznym wzorcem, premier zaś pisał o nim pracę magisterską…
Jacek Zalewski