Expander: ciąg dalszy nerwowej konsolidacji

07-08-2007, 08:57

Huśtawka nastrojów na amerykańskich giełdach wciąż trwa. Co oznacza konsolidacja głównych indeksów przy bardzo dużej zmienności wie pewnie każdy inwestor nawet ze stosunkowo niewielkim stażem. Próba sił popytu z  podażą przy tak dużej amplitudzie wahań może oznaczać tylko jedno: rozstrzygnięcie tej batalii powinno nastąpić szybko.

Pewne jest również to, że od tego rozstrzygnięcia mogą zależeć średnioterminowe perspektywy rynków na świecie. W poniedziałek indeksy za oceanem zakończyły dzień na plusie po dawno niespotykanych wzrostach. DJIA zyskał 2,18% a szerszy i bardziej reprezentatywny S&P500 prawie 2,5%, a z ostatnich outsiderów na lokomotywy ciągnące indeksy w górę wyrosły mocno przecenione instytucje finansowe. Na uwagę zasługuje spory wzrost rentowności benchmarkowych dziesięciolatek, co może wskazywać na zmniejszenie obaw co do skutków kryzysu na rynku kredytów hipotecznych o podwyższonym ryzyku („subprime”). Wydaje się zatem, że szanse na przezwyciężenie ostatnich spadków nieco wzrosły, zwłaszcza że do zakupów akcji zachęcają wciąż wysokie zyski przedsiębiorstw.

W kraju poniedziałkowe notowania nie powinny być raczej zaskoczeniem dla inwestorów. Słabe otwarcie po beznadziejnej sesji za oceanem w piątek oraz mocno tracące indeksy azjatyckich było przesądzone. WIG20 otworzył się 1,5% spadkiem, który pogłębił do 2% w pierwszej godzinie sesji. Dalej więc mogło być już tylko lepiej, zwłaszcza że indeksy w Europie szybko odrabiały straty. Do końca dnia nie udało się jednak wyjść nad kreskę. Na indeksie zbytnio zaciążyły notowania KGHM, który stracił prawie 3,5%. Mimo, iż wyniki miedziowej spółki w II kwartale były zgodne z prognozami, a jej zarząd zapowiedział weryfikację prognoz na bieżący rok najwyraźniej uczestnicy rynku liczyli na lepsze rezultaty. Na uwagę zasługuje kolejna sesja spadkowa z udziałem banków. Być może odpowiedzi na pytanie, co sprowadza wyceny banków krajowych w dół należy doszukać się w mocno ostatnio tracących walorach banków na głównych rynkach światowych, co wynika bezpośrednio z kłopotów niektórych instytucji zaangażowanych w amerykański rynek kredytów hipotecznych. Stąd prostym testem zależności będzie dla krajowych banków dzisiejsza sesja, a potwierdzeniem solidne wzrosty spółek tej branży.

W większym stopniu niż krajowe blue chipy traciły małe i średnie spółki. Indeks mWIG40 spadł o 1,85%, większe straty na poziomie 2,63% poniósł sWIG80. Widoczną słabość małych i średnich spółek nieco rozmywają najniższe od pięciu miesięcy obroty w tym segmencie rynku, które dla walorów wchodzących w skład wymienionych indeksów ledwie przekroczyły 150 mln zł.

Poprawa nastrojów na Wall Street oraz oczekiwane dobre wyniki spółek w II kwartale powinny wyraźnie dać o sobie znać podczas dzisiejszych notowań. Czynnikiem nieco powstrzymującym inwestorów od większej aktywności może być posiedzenie FOMC, którego efekty poznamy dopiero po godzinie 20 naszego czasu. Raporty za II kwartał przekażą J.W. Construction oraz Noble Bank.

Waluty: Na rynku powiało nudą, jen wraca do spadków

Złoty w poniedziałek zachowywał wyjątkowo dobrze zważywszy na słabe nastroje na parkiecie. Kurs EURPLN wzrósł do poziomu 3.79 zł., za dolara płacono niewiele ponad 2.7450 zł. Przez cały dzień na rynku nie działo się zbyt wiele, a złoty głównie odzwierciedlał lekkie umocnienie dolara wobec wspólnej waluty. Pod koniec dnia kurs EURUSD znajdował się nieznacznie poniżej 1.38.

Na szczególną uwagę zasługuje powrót do spadków japońskiego jena, co od pewnego czasu stanowi papierek lakmusowy wskazujący na nastawienie inwestorów do ryzyka. W poniedziałek późnym wieczorem kurs USDJPY ustabilizował się w rejonach 118,70 JPY, w relacji do euro wzrósł w okolice 163,90 JPY. Wraz z rosnącymi indeksami na rynkach giełdowych oraz rentownościami papierów skarbowych powrót inwestorów do „carry trade” może oznaczać ponowny spadek awersji do ryzyka wśród inwestorów. Oznaczałoby to również dobre wsparcie dla złotego innych walut w regionie w najbliższych dniach.

Makroekonomia: Przed posiedzeniem FOMC

Po godzinie 20 naszego czasu FOMC zakończy spotkanie robocze i z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością pozostawi stopę benchmarkową na poziomie 5,25%. Bardziej od decyzji Fed-u inwestorzy zwrócą więc uwagę na komentarze po decyzji. W szczególności na uwagę zasługuje wzrost oczekiwań rynku co do możliwości cięcia stóp procentowych pod koniec bieżącego roku. Do tego, zdaniem części analityków może skłaniać kilka czynników, m.im. spadająca inflacja, mniejsze wydatki gospodarstw domowych czy problemy na rynku nieruchomości i kredytów hipotecznych. W chwili obecnej wydaje się jednak, iż taki scenariusz nie jest zbyt prawdopodobny. Priorytetem dla Fed-u pozostaje niska inflacja, a problemem wciaż jest wysokie zatrudnienie, spadek wartości dolara czy krótki okres stabilizacji inflacji na nieco niższych poziomach, nie dający gwarancji stabilności obserwowanej tendencji. O wiele jednak ciekawsze może być odniesienie w komunikacie do sytuacji na rynkach finansowych bądź ocena potencjału kryzysu w segmencie „subprime”, na co liczą inwestorzy.

Tomasz Wronka
Expander

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Expander: ciąg dalszy nerwowej konsolidacji