Takie zachowanie jest tym bardziej naturalne, że wczoraj mieliśmy na naszym parkiecie dość skromne obroty, więc to wskazywało na korekcyjny charakter spadku. Odwrotnie jest natomiast w Ameryce. Tam wczorajszej sesji towarzyszyła większa niż dzień wcześniej aktywność inwestorów, co w połączeniu z faktem, że przez cały miniony tydzień obroty w trakcie zwyżki malały, nie tworzy dobrego wrażenia. Co przy tym ciekawe, zarówno nasz WIG, jak amerykański S&P 500, europejski DJ Stoxx 600 i MSCI EM obrazujący notowania na rynkach wschodzących znalazły się pod koniec minionego tygodnia w bardzo ważnych miejscach – przy silnych oporach. Dla WIG i DJ Stoxx 600 są to okolice ubiegłorocznych dołków, dla S&P 500 rejon dołka internetowej bessy, a dla MSCI EM górna granica wielomiesięcznej konsolidacji, w jakiej ten indeks tkwi od jesieni ubiegłego roku. Właśnie ten ostatni indeks ma aktualnie szanse przynieść najbardziej przydatne wskazówki. Nie tylko z racji technicznego obrazu, gdzie wybicie w górę z tak długiej konsolidacji musiałoby zaowocować trwalszym trendem zwyżkowym, ale także dlatego, że w rynkach rozwijających się, szczególnie w Chinach, ale też Indiach, inwestorzy upatrują forpoczty ożywienia gospodarczego. Dlatego uzasadnione jest, że będą zyskiwać wcześniej niż najbardziej dotknięte problemami państwa. Jeśli nie uda się wyjść górą z konsolidacji będziemy mieć natomiast sygnał świadczący o płaskiej korekcie wcześniejszego głębokiego spadku. Zresztą logika inwestowania zgodnie z trendem nakazuje właśnie taki scenariusz traktować jako podstawowy. Do zmiany zdania skłaniałoby dopiero korzystne dla posiadaczy rozstrzygnięcie na wykresie MSCI EM.
Z naszego punktu widzenia pozytywnie w krótkim terminie trzeba odbierać to, że chętni do kupna znaleźli się po dotarciu WIG do silnego wsparcia, jakim jest luka hossy z 23 marca. Nie została nawet naruszona, co świadczy o sile rynku. Wciąż jednak warto brać pod uwagę scenariusz, w którym najbliższy czas nasz parkiet spędzi w konsolidacji w szerokim paśmie wokół 25 tys. pkt. Dla S&P 500 też taką wizję można kreślić. Stabilizacja miałaby miejsce w rejonie 800 pkt. W tym czasie inwestorzy próbowaliby się przekonać, czy ich oczekiwania, na podstawie których indeksy zyskiwały w ostatnim czasie były prawidłowe. O nastrojach na parkietach i nastawieniu inwestorów i analityków świadczą też zalecenia, takie jak z Morgan Stanley, by pozbywać się akcji po tym, jak indeksy mocno ostatnio zyskały.
Katarzyna Siwek
Autorka jest specjalistką
Expandera