Exposé numer dwa

Adam Sofuł
opublikowano: 2006-08-07 00:00

Premier Jarosław Kaczyński swoją piątkową konferencją prasową, podsumowującą cykl spotkań ze swoimi ministrami, zniwelował niedosyt, jaki pozostawiło jego exposé. Dość kompletnie (choć również nie nazbyt szczegółowo) przedstawił zamierzenia swojego rządu rozpisane na poszczególne resorty. Gdyby chcieć się szefa rządu czepiać, można by narzekać, że wszystkie te deklaracje powinny już się znaleźć w jego wystąpieniu sejmowym. Ale nie bądźmy drobiazgowi — lepiej późno niż wcale.

Najważniejsze zapowiedzi padły, rzecz jasna w odniesieniu do gospodarki. Z życzliwością należy spojrzeć na zadania dla resortu finansów — zapowiedź reformy finansów publicznych, utrzymanie kotwicy budżetowej i wprowadzenie budżetu zadaniowego brzmią kusząco. Podobnie jak nowelizacja ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (materiał do przemyślenia dla Ministerstwa Gospodarki), o budowie autostrad już nawet nie wspominając. Nieco mniejszy entuzjazm budzi zepchnięcie na drugi plan kwestii prywatyzacji. Te deklaracje już się co prawda pojawiały w wypowiedziach premiera i innych członków rządu, zaskoczenia więc nie było, jednak przy tej okazji nabrały niejako większej mocy urzędowej.

Zdecydowanie natomiast zazgrzytały narzekania szefa rządu na trudności z wizerunkiem Polski za granicą. Nawet zakładając, że obecna ekipa miała znacznie mniejszy kredyt zaufania wśród zachodnich dyplomatów i dziennikarzy niż poprzednie rządy, to trudno się w działaniach obecnej władzy dopatrzeć prób poprawy tego wizerunku. Tymczasem wojna na wyczerpanie może być niebezpieczna, bo rząd przyjął dość ambitny program i nie można go zrealizować, rozpraszając siły w dziesiątkach medialnych potyczek.

Konferencja premiera, na której przedstawiał zadania dla ministerstw, trwała grubo ponad półtorej godziny. Nie jesteśmy co prawda zwolennikami wielogodzinnych przemówień, á la Fidel Castro, ale mamy jedną cichutką nadzieję. Gdy za wiele miesięcy, u schyłku obecnej kadencji premier Jarosław Kaczyński będzie przedstawiał bilans dokonań swojego rządu i rozliczał się ze złożonych w piątek zapowiedzi, to życzymy mu, by musiał mówić znacznie dłużej. To byłaby pewna cenna odmiana, bo dotychczasowe rządy przyzwyczaiły nas do tego, że bilans zamknięcia jest znacznie krótszy niż bilans otwarcia.