Fakt stał się faktem, Metro zasypało stolicę

opublikowano: 2003-10-23 08:13

PRESS: "Fakt" zaistniał…

Wczoraj rano w wielu warszawskich kioskach nie było "Faktu", nowego dziennika Axel Springer Polska. W jednych dlatego, że został od razu wykupiony, w innych - bo 10 proc. nakładu nie zdążyło dojechać na czas do kolporterów.

- Opóźnienie spowodowane było przyczynami technicznymi na łączach, które opóźniły transmisję danych do jednej z drukarni. Gazety nie było w punktach sprzedaży do 9 rano tylko w centrum stolicy. Problem został rozwiązany i nie powinien się powtórzyć - mówi Wiesław Podkański, prezes Axel Springer Polska. Pytany o sprzedaż "Faktu" pierwszego dnia, odpowiada tylko, że pierwsze sondażowe wyniki sprzedaży przekroczyły oczekiwania wydawcy. Ponoć w wielu punktach zabrakło gazety. Kolejne wydania będą nadal drukowane w nakładzie 700 tys. egz.

Na warszawskich ulicach można teraz obserwować prawdziwą batalię o czytelnika. Na największych skrzyżowaniach stali wczoraj obok siebie kolporterzy bezpłatnych dzienników, a po chodnikach głównych ulic spacerowały osoby obwieszone reklamami bieżącego numeru "Super Expressu". (GK)

…i wywołał dyskusje

Żaden wydawca-konkurent nie zadzwonił wczoraj z gratulacjami do Axel Springer Polska. Natomiast zadzwonili politycy - prezes Wiesław Podkański nie ujawnia jednak nazwisk.

Pytani przez nas szefowie mediów różnie oceniają "Fakt. Gazetę Codzienną". Zgodnie natomiast podkreślają podobieństwo do "Super Expressu", a brak podobieństwa do "Gazety Wyborczej". - Należy im się piątka za kamuflaż: miała to być gazeta pomiędzy "SE" a "GW", a stanowi zagrożenie wyłącznie dla "SE"- uważa Zygmunt Stępiński, dyrektor generalny Wydawnictwa Murator. - Ku mojemu rozczarowaniu "Fakt" nie jest groźny dla "Gazety"- stwierdza Maciej Łukasiewicz, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Szefom innych gazet podoba się makieta, dobra jakość zdjęć i papieru, choć nie brak krytycznych uwag. - Makieta odpowiada naszym czasom, ale nie jest to nic zupełnie nowego, dlatego jestem lekko rozczarowany - ocenia Maciej Łukasiewicz. Według Zbigniewa Benbenka, prezesa Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych SA, część makiety "Faktu", szczególnie jedynka, jest wręcz kopią makiety "Super Expressu".

- Layout przytłacza, jest zbyt ciężki. Strony warszawskie zawiodły mnie. Jak na tak długo przygotowywaną gazetę, zaskakują zdjęcia z fikcyjnego, pozorowanego napadu na dziennikarkę. To nie jest fakt! W Warszawie wystarczy, aby fotoreporter zaczaił się w odpowiednim miejscu i można mieć zdjęcia z autentycznego zdarzenia - mówi Roman Kurkiewicz, zastępca redaktora naczelnego "Życia Warszawy". Zawartość rozczarowała tych, którzy czekali na newsy. Maciej Łukasiewicz: - Nie ma newsów, tematów dnia, a przecież mieli kilka miesięcy, by je znaleźć. Stępiński: - Treść na trójkę z dwoma minusami, spodziewałem się więcej sensacji politycznych. Witold Pawłowski, zastępca redaktora naczelnego "Polityki", jest łaskawszy: - Pierwsze numery zawsze są marne, bo pedałowanie na sucho nie jest zdrowe. "Fakt" jest trochę codzienną "Przyjaciółką": dużo życia rodzinnego, porad, nie za dużo gospodarki.

- Gazeta wygląda zachęcająco: dużo do czytania, niezła grafika. Choć nie zaskoczyła mnie, bo codziennie czytam internetowe wydanie niemieckiego "Bilda". Trzymam za nich kciuki - mówi Jacek Stawiski, dyrektor informacji w RMF FM. Witold Laskowski, dyrektor Programu III Polskiego Radia, zauważa złośliwie: - "Fakt" jest zdecydowanie najszybszą gazetą na rynku: we wstępniaku redaktor naczelny wita się z czytelnikami, natomiast na stronie 23 gazeta odpowiada już na ich listy. Generalnie: "Fakt" to typowy standard bulwarowy, o dziwo jednak znajdują się w nim "ambitne" strony do poczytania pod hasłem "Czytadło".

Nasi rozmówcy wierzą jednak, że "Fakt" będzie sukcesem, o czym zadecyduje m.in. jego niska cena (1 zł). Ponadto ufają, że Axel Springer, który przeprowadził wiele badań fokusowych, wie, co robi.

"Metro" zasypało stolicę

Około dwustu kolporterów rozdaje od wczoraj w Warszawie odmienione "Metro" - bezpłatny dziennik wydawany przez Agorę SA. To odpowiedź wydawcy "Gazety Wyborczej" na pojawienie się "Faktu" na rynku.

"Metro" ukazywało się dotąd w stolicy w poniedziałki i piątki, od wczoraj - pięć razy w tygodniu. Przedtem korzystało ze wsparcia redakcji "Gazety Stołecznej", teraz dziennik przygotowuje odrębna redakcja (28 osób). Redaktorem naczelnym jest Jerzy B. Wójcik, sekretarzem redakcji Marzena Filipczak. W dzienniku pojawiają się jednak teksty przygotowywane przez redakcję "GW". "Metro" ma charakter dziennika krajowego, zawiera informacje nie tylko z Warszawy. Współpracują z nim dziennikarze z lokalnych oddziałów "GW".

"Metro" ma być lekkim, informacyjnym tabloidem. Taka też jest makieta, odmienna od bulwarówki. Autorem layoutu jest Magdalena Mamajek. Podstawowe działy gazety to: Wydarzenia, Kultura, Ludzie i obyczaje, Sport. Znajduje się tam także program telewizyjny i informator miejski. W piątki swój felieton będzie miał Kuba Wojewódzki. Redakcja rozmawia z innymi popularnymi osobami na temat stałych rubryk.

Wczorajszy nakład "Metra" wynosił 185 tys. egz., ponieważ w poniedziałki i piątki będzie wyższy, średni nakład tygodniowy ma wynosić ok. 200 tys. Rozdawany jest w ponad 200 punktach Warszawy. Agora nie przewiduje kampanii reklamowej nowego "Metra". Jednak warszawskie dworce metra są oblepione plakatami.

Choć "Metro" to reakcja na "Fakt", może zaszkodzić przede wszystkim innemu bezpłatnemu dziennikowi w stolicy - "Metropolowi" (nakład 100 tys. egz., ZKDP). Jego naczelny Aleksander Korab tak kwituje pojawienie się dziennika Agory: - To taki bezpłatny tabloid, który głównie ma utrudnić życie konkurentom. Nakład "Metra" komentuje: - Nietrudno dużo drukować, problem leży w dystrybucji. Według niego to, czy "Metro" się przyjmie w stolicy, pokażą wyniki czytelnictwa. Korab nie zdradza, jakie kroki podejmie wydawca "Metropolu", by stawić czoło konkurencji. Oba dzienniki będą walczyły nie tylko o czytelników, ale też o reklamodawców. Strona kolorowej reklamy w "Metrze" kosztuje 12 900 tys. zł netto (poniedziałek-czwartek), w "Metropolu" - 18 750 zł netto.

Wejście nowego "Metra" może ponadto wpłynąć na sprzedaż "Życia Warszawy" - choć jego szefowie utrzymują, że to nie jest ich konkurencja. Zastępca redaktora naczelnego "ŻW" Roman Kurkiewicz mówi, że "Metro" zaskoczyło go pozytywnie. - Jeżeli to miał być tabloid, to chyba nim nie jest, bo mi się podoba. Nie wiem, czy aby nie jest nawet zbyt elegancki. Jest w nim to, co się nie mieści w "Gazecie Wyborczej" - ocenia Kurkiewicz.

AN, GK, MS, RG (PRESSERWIS)