Farmacol bije kolejne rekordy wyceny akcji

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2001-11-29 00:00

Wycena walorów katowickiego Farmacolu zdecydowanie odbiega obecnie swoim poziomem od średniej giełdowej i równie dobrze prezentuje się także na tle całej branży dystrybutorów leków. Ostatnie sesje przyniosły wzrost kursu ponad dotychczasowe maksimum. Z jednej strony jest to pozytywna informacja dla posiadaczy akcji przedsiębiorstwa, gdyż kurs znacząco przekroczył cenę emisyjną stanowiącą do tej pory bardzo silną barierę. Z drugiej jednak strony, bite rekordy wyceny nie mogą trwać zbyt długo, co coraz bardziej zwiększa prawdopodobieństwo korekty. Taki rozwój wypadków sygnalizuje zresztą analiza techniczna. Chociaż potwierdza ona, że papiery spółki są obecnie najsilniejsze technicznie w całej branży, obserwowana do tej pory zwyżka nie znajduje potwierdzenia w większości wskaźników. Analitycy przestrzegają przed zmianą trendu, nie zalecają jednak zamykania pozycji, póki nie potwierdzi się w pełni formacja sprzedaży. Ewentualna korekta mogłaby zbić cenę papierów do około 22 zł z obecnych ponad 26 zł.

Obserwowany poziom wyceny bez wątpienia może cieszyć posiadaczy walorów. Jeszcze bowiem w czerwcu tego roku cena akcji pozostawała poniżej poziomu osiągniętego w dniu debiutu akcji, co miało miejsce w połowie czerwca 1999 roku przy cenie 20,80 zł. W dotychczasowej historii notowań wycena zdołała zaledwie kilka razy przekroczyć poziom z debiutu. Nie mówiąc już o zbliżeniu się chociażby do ceny emisyjnej, która wyniosła 24 zł.

Dla wielu akcjonariuszy katowickiego przedsiębiorstwa może to stanowić istotny impuls do wyjścia z inwestycji. Gros akcji znajduje się w rękach założycieli spółki, którzy kontrolują ponad 50 proc. kapitału spółki i dysponują ponad 75-proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy.

O tak dobrym postrzeganiu śląskiego dystrybutora przez rynek decyduje kilka czynników. Pierwszym z nich — i chyba najważniejszym — są bardzo dobre wyniki finansowe. Mimo ubiegłorocznej zapaści na rynku leków, której skutki odczuwane są także, chociaż już mocno stłumione, także i w 2001 r. katowicka firma jest w stanie systematycznie zwiększać zarówno przychody ze sprzedaży, jak i zyski. Dynamika wzrostu wyników należy do najwyższej w branży. Dobrą kondycję hurtownika potwierdzają tegoroczne rezultaty. Po trzech kwartałach 2001 r. Farmacol uzyskał przychody wysokości 1,04 mld zł, podczas gdy rok wcześniej sprzedaż zamknęła się kwotą 744,1 mln zl, co daje wzrost o ponad 40 proc. Ponad 31-proc. wzrost zanotowano również na poziomie operacyjnym. Nieco gorsze rezultaty firma osiągnęła na poziomie zysku netto. Na koniec września zamknął się on kwotą 18,7 mln zł i był wyższy w stosunku do roku poprzedniego o 4,5 proc. Analiza wyników skonsolidowanych wskazuje, że o ile udział podmiotów zależnych w ogólnej sprzedaży jest dosyć znaczący i stanowi niemal 22 proc., o tyle w przypadku wyniku netto, udział zysku wypracowanego przez te podmioty w wyniku skonsolidowanym wynosi zaledwie 4,5 proc. Według przedstawionych przez spółkę informacji, przygotowany pro forma skonsolidowany plan tegorocznej sprzedaży został już wykonany w ponad 68 proc. Z kolei prognozowany zysk netto zrealizowany został w ponad 70 proc. Należy przy tym pamiętać, że przełom roku jest najlepszym okresem dla dystrybutorów leków, stąd można oczekiwać wypełniania założeń finansowych.

Drugą ważną kwestią jest udział spółki w konsolidacji rynku. Firma nie angażuje się w nią na siłę, co przez długi czas było negatywnie oceniane przez inwestorów. Obecnie w skład grupy kapitałowej wchodzi sześć podmiotów, z czego w przypadku spółki Karo z Kłodawy otwarte zostało postępowanie likwidacyjne. Poprzez osobę głównego akcjonariusza (Andrzeja Olszewskiego) Farmacol powiązany jest także z Cefarmem Szczecin. W zależności od szacunków udział spółki w krajowym rynku dystrybutorów leków szacowany jest na około 15 proc. Na początku przyszłego roku spółka ma zaprezentować nową strategię rozwoju.

Kurs dyskontuje także oczekiwania co do pozyskania przez katowicką spółkę inwestora strategicznego. Wydaje się jednak, że na obecnym etapie jest to na razie mało prawdopodobne, chociaż oczywiście nie można wykluczyć takiego scenariusza.