Fed stara się ratować świat

Andrzej Stec
23-01-2008, 00:00

Wtorkowa sesja na Starym Kontynencie nie mogła zacząć się gorzej.

Ostre cięcie stóp ma ustrzec Amerykę przed recesją

Wtorkowa sesja na Starym Kontynencie nie mogła zacząć się gorzej.

— Azja utonęła — tak dramatycznego SMS-a rozsyłał z samego rana jeden z krajowych analityków. Chodziło o nocną falę przeceny na parkietach Dalekiego Wschodu. Zabrała ona przyzwyczajonym do wysokich zysków Azjatom kolejne 5 do 9 proc. oszczędności. Portfele polskich inwestorów już po 10 minutach handlu były chudsze o ponad 3 proc., czyli 12 mld zł.

Widmo krachu

Na całym świecie obawiano się reakcji wracających we wtorek do pracy Amerykanów — głównych winowajców największego od lat globalnego zamieszania. W poniedziałek, kiedy indeksy od Ameryki Południowej, przez Azję, po Europę nurkowały najgłębiej od zamachu terrorystycznego z 11 września 2001 r., ci mieli wolne. Najwięksi pesymiści straszyli krachem podobnym do tego z 1987 r. (wtedy Dow Jones stracił na jednej sesji aż 23 proc.). Strach i niepewność potęgowała informacja o kolejnych ofiarach kryzysu na amerykańskim rynku hipotecznym. Tuż po wschodzie słońca do utworzenia miliardowych rezerw przyznał się Bank of America i Wachovia. To odpowiednio drugi i czwarty co do wielkości bank za oceanem.

Fed śpieszy z pomocą

I wtedy, na godzinę przed rozpoczęciem notowań w USA, na ratunek światu przybył Fed. W ciągu kilku sekund maklerzy we wszystkich krajach mówili tylko o jednym — największym cięciu stóp procentowych w USA od 1990 r. Amerykańskie władze monetarne niespodziewanie obniżyły główne stopy procentowe o 0,75 pkt procentowego — do 3,5 proc.

Kondycja rynku finansowego pogarsza się, a drogie kredyty zatruwają życie gospodarstw domowych i przedsiębiorców. O naszej decyzji zdecydowały gorsze prognozy gospodarcze — zakomunikował Fed.

Posiedzenie Fedu pierwotnie miało się odbyć dopiero za tydzień. Na Wall Street obstawiono, że stopy spadną o 0,5 pkt proc. Fed przyśpieszył jednak podjęcie decyzji. Mógł się bowiem wystraszyć skali ostatnich spadków na światowych giełdach, skutecznie podsycanych przez znanych finansistów, m.in. przez rozsiewającego kasandryczne wieści George’a Sorosa. Ale nie tylko.

Zagraniczni analitycy i inwestorzy giełdowi bardzo źle ocenili przedstawiony w ubiegły piątek plan ratunkowy prezydenta George’a Busha. Ma on uchronić gospodarkę USA przed recesją w postaci ulg podatkowych wartych 150 mld USD.

Tymczasem tylko szacowane straty banków związane z przedłużającym się kryzysem hipotecznym są ponadtrzykrotnie większe.

Daleko do optymizmu

Inwestorzy giełdowi nieśmiało zareagowali na decyzję Fedu. Europejskie indeksy zazieleniły się, ale daleko im było do odrobienia choćby połowy poniedziałkowych spadków. Optymizmu początkowo nie było również w USA.

— Ludzie mogą odebrać ruch Fedu jako ekstremalny krok i poczuć, że sytuacja jest gorsza, niż przewidywano. To ostatecznie obudzi osoby, które myślały dotąd, że gospodarka ma się nieźle — skomentował dla agencji Bloomberg John Carem, który zarządza 13 mld USD w bostońskim Pioneer Investment Management.

Z czasem jednak kupujących zaczęło przybywać. Analitycy głowią się, co dalej. Zdania są podzielone. Nie brakuje jednak optymistów (np. poważany szwajcarski UBS), którzy zalecają już kupowanie mocno przecenionych akcji.

Andrzej Stec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Fed stara się ratować świat