Rok temu gigant finansowy z USA dostał obietnicę grantu. Nic dziwnego: chciał zatrudnić ponad tysiąc osób. Ale czy nadal chce?
Jeden z największych w USA funduszy powierniczych, który zarządza aktywami wartości 1,5 biliona dolarów, rozważa inwestycję w Polsce.
— Międzyresortowy zespół ds. wspierania inwestycji zagranicznych rekomendował wsparcie dla firmy Fidelity. Spółka nie przekazała jednak informacji o akceptacji oferty inwestycyjnej — mówi Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.
Zgoda na wsparcie była już jesienią ubiegłego roku, a w negocjacje zaangażował się wicepremier Waldemar Pawlak. Fidelity myśli o stworzeniu centrum usług wspólnych, w którym obsługiwane byłyby działalność IT, kadrowa i płacowa na cały świat. To nie byle co, bo firma ma 24 mln klientów (osób prywatnych i instytucji) i 46 tys. pracowników w USA i Ka- nadzie. Wstępnie centrum miało pracować pełną parą w 2010 r. Wiadomo, że koncern rozważał tę inwestycję także w Czechach.
— W centrum ma pracować ponad tysiąc osób, w tym większość z wyższym wykształceniem. To inwestycja warta 20 mln EUR. Firma zastanawiała się nad Katowicami, Łodzią i Gdańskiem. Chwilowo — ze względu na trudną sytuację w USA — zawiesiła projekt — ujawnia źródło „PB”.
— Stale sprawdzamy różne lokalizacje, jednak nie wypowiadamy się na temat naszych wewnętrznych analiz. Obecnie nie planujemy ekspansji w Polsce — mówi Vincent Loporchio z Fidelity.
Eksperci twierdzą, że takich firm, jak Fidelity, może być więcej.
— Rynek amerykański pozostaje dla Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) priorytetem, jednak pogarszająca się sytuacja gospodarcza w USA i słaby dolar mogą zniechęcać firmy ze Stanów Zjednoczonych do ekspansji i nowych inwestycji za granicą — mówi Paweł Wojciechowski, pre- zes PAIIZ.
OKIEM EKSPERTA
Sebastian Mikosz
ekspert Deloitte:
To dowód na globalizację gospodarki
Przykład Fidelity może być pierwszym sygnałem wpływu obecnych problemów gospodarki amerykańskiej na zagraniczną aktywność inwestycyjną amerykańskich firm. Nie spotkałem jeszcze dużo takich przypadków, ale na pewno w obliczu kryzysu firmy stają się dużo ostrożniejsze i mogą woleć poczekać na zmianę koniunktury. To również dowód na to, że polska gospodarka jest prawdziwie globalna. Należy pamiętać, że w tym momencie mniej inwestycji niekoniecznie będzie oznaczało, że spadła nasza atrakcyjność. Może się jednak okazać, że Fidelity to pojedynczy przypadek. Amerykańska gospodarka ma to do siebie, że bardzo szybko się załamuje, ale równie szybko odbudowuje.