Początkowy majątek Fiege, które powstało 134 lata temu, stanowił wóz konny. W 2007 r. obroty firmy przekroczą 2 mld EUR.
„PB”: Firma rodzinna działająca na tak dużą skalę to dzisiaj rzadkość.
Jens Fiege, dyrektor zarządzający Fiege International: Rzeczywiście, ale firma zawsze była zarządzana bezpośrednio przez moją rodzinę. To już czwarte pokolenie. Na jej czele stoją mój wuj i ojciec, Hugo i Heinz Fiege, ale powoli będzie następowała zmiana warty. Do zarządzania przygotowujemy się ja i mój kuzyn Felix. Jednak oprócz członków rodziny w zarządzie zasiadają też menedżerowie zewnętrzni. Tylko w ten sposób można prowadzić europejską grupę logistyczną.
Zastanawiam się, czy to wada, czy zaleta, ta rodzinność…
Jako rodzina szybciej podejmujemy decyzje. A dzisiaj panuje taka konkurencja na rynku, że nie ci duzi zżerają małych, ale szybcy pokonują wolnych. Wiele firm świadomie wybiera przedsiębiorstwa rodzinne, bo zależy im na współpracy długoterminowej. Chcą mieć partnera na długi czas. My możemy im to zagwarantować, bo rodzina zawsze będzie trwać.
To może giełda was kusi?
Też nie. Kilka lat temu chcieliśmy wypuścić na parkiet spółkę córkę, przez którą dystrybuujemy około 14 mln gazet dziennie w Niemczech i Czechach. Za uzyskane na giełdzie środki chcieliśmy zbudować sieć pocztową. Jednak i z tego zrezygnowaliśmy.
Kupić się nie dacie, to może kogoś kupić zamierzacie?
Nie mamy takich planów, zwłaszcza na rynku polskim. Ale rozglądamy się. Kilka lat temu kupiliśmy spółkę ukraińsko-rosyjską, wcześniej włoską. Przejęcia są potrzebne, by wejść na nowe rynki i poszerzyć paletę usług. Jednak mimo różnorodnych planów, pozostaniemy firmą rodzinną. To pewne.
O grupie Fiege
Zatrudnia 21 tys. osób w 222 placówkach w 18 krajach. Dysponuje 2,85 mln mkw. powierzchni magazynowej (w 2007 r. otwarto centrum w Brukseli o powierzchni 100 tys. mkw.), a wartość obsługiwanych przez nią towarów przekracza 58 mld EUR. W ubiegłym roku obrót firmy wyniósł 1,75 mld EUR, w 2007 r. prawdopodobnie przekroczy 2 mld EUR.