Planowany przez PiS nowy podatek bankowy będzie kosztował polski sektor finansowy nawet 6 mln zł. Tymczasem za oceanem pozycję branży od wielu lat po cichu podkopuje towarzystwo Vanguard, które kusi klientów niskimi kosztami oferowanych funduszy biernie zarządzanych. Od początku roku do funduszy Vanguard napłynęło w USA 185 mld USD aktywów. W tym samym czasie ze wszystkich funduszy aktywnie zarządzanych odpłynęło 147 mld USD.
Przy sięgających już 3,1 bln USD aktywach Vanguard może odbierać branży finansowej tylko bezpośrednio około 20 mld USD rocznie, szacuje agencja Bloomberg (w ramach czego 16 mld USD to opłaty za zarządzanie, a kolejne 3 mld USD to prowizje od obrotu, utracone z racji około 10-krotnie mniejszych obrotów, jakie generują fundusze pasywnie zarządzane).
„Te 20 mln USD strat tylko będzie rosło. Wszystko dlatego, że Vanguardowi zdobycie w zarządzanie pierwszego biliona USD zajęło 32 lata, drugiego biliona – osiem lat, a trzeciego – już tylko trzy lata. W takim tempie do 2020 r. Vanguard będzie uszczuplał przychody instytucji finansowych o 40 mld USD rocznie – zauważa Bloomberg.
Do tego należy dodać jeszcze wpływ pośredni. Pojawienie się w danym segmencie rynku funduszu indeksowego Vanguard sprawia, że konkurencyjne fundusze aktywnie zarządzane muszą obniżyć opłaty, na podobnej zasadzie jak pojawienie się w miasteczku Biedronki zmusza do obniżenia cen inne sklepy. W pewnym momencie Vanguard oraz inni dostawczy funduszy biernie zarządzanych dojdą jednak do granic swojego rozwoju, zauważa Bloomberg. Stanie się tak wówczas, gdy zbyt duża ilość aktywów biernie zarządzanych (obecnie w USA stanowią one 30 proc. całości aktywów) sprawi, że pojawi się wiele okazji do zarobku dla aktywnych zarządzających. Wówczas lepsze wyniki funduszy aktywnych skłoniłyby do powrotu przynajmniej część klientów.
