Finea trzyma ryzyko w ryzach

opublikowano: 10-12-2018, 22:00

Ruszył kolejny podmiot, który będzie oferował faktoring mikrofirmom przez internet. Ma na to własny pomysł

Konkurencja na polu finansowania mikrofirm faktoringiem jest coraz większa. Do licznego już grona takich podmiotów właśnie dołączył kolejny — Finea. To najnowsza spółka eFaktora i Tomasza Domagalskiego, pierwszego szefa Finiaty na Polskę.

Chcemy szybko i sprawnie finansować mikroprzedsiębiorstwa, ale
wyłącznie prawdziwym faktoringiem — podkreśla Tomasz Domagalski, zarządzający
Fineą.
Zobacz więcej

BEZ PODRÓBEK:

Chcemy szybko i sprawnie finansować mikroprzedsiębiorstwa, ale wyłącznie prawdziwym faktoringiem — podkreśla Tomasz Domagalski, zarządzający Fineą. Fot. D. Sobieski

Niewielkie kwoty online

Tomasz Domagalski po krótkiej przygodzie z Finiatą postanowił sam stworzyć faktoringowy fintech. Zależało mu na uruchomieniu podmiotu, który będzie w stanie szybko i sprawnie finansować przedsiębiorców, ale prawdziwym faktoringiem.

— Nie chcemy udzielać pożyczki pod fakturę, tylko zaoferować produkt, który spełnia wszystkie warunki umożliwiające zakwalifikowanie go do faktoringu, w formie, w której funkcjonuje na rynku od lat. Mamy więc cesję wierzytelności, zawiadomienie kontrahenta, stosujemy różne poziomy zaliczkowania oraz zapewniamy naszym klientom usługi dodatkowe, takie jak miękka windykacja — które powinny iść w parze z faktoringiem — mówi Tomasz Domagalski.

Początkowo inwestora szukał wśród funduszy inwestycyjnych. Szybko jednak okazało się, że w polskich realiach pozyskanie funduszu na tym etapie projektu jest znacznie trudniejsze i mniej korzystne niż na Zachodzie. Swoim pomysłem zainteresował jednak właścicieli eFaktora, spółki działającej od czterech lat na rynku faktoringowym. eFaktor planował powiększenie grupy o spółkę fintechową obsługującą mikrofirmy. Decyzja o wspólnym przedsięwzięciu zapadła szybko i w marcu tego roku została założona spółka. Finea wystartowała po ponad pięciu miesiącach przygotowań.

— To jest fintech, ale działa nieco inaczej niż pozostałe tego typu firmy — zapewnia Tomasz Domagalski.

Przekonuje, że błędne jest założenie, że najważniejszą cechą fintechu jest gwarancja pojawienia sie pieniędzy na koncie przedsiębiorcy w ciągu kilku minut.

— My również posiadamy taką funkcjonalność, ale to tylko część dużo większego mechanizmu. Większości tego, czym naprawdę jest fintech, na zewnątrz nie widać — tłumaczy.

Finea na początku zapewnia finansowanie do kwoty 25 tys. zł, a później — maksymalnie 50 tys. zł, o ile firma jest w dobrej sytuacji finansowej. Prośba o wyższe limity trafi do głębszej analizy w ramach spółki eFaktor. Wtedy decyzja odnośnie transakcji zostanie wydana w ciągu 24 godzin.

— Możliwe są również sytuacje, w których Finea szybko udzieli przedsiębiorcy finansowania na mniejszą kwotę, niezbędną do załatania dziury finansowej, a równolegle w eFaktorze zostanie przeprowadzona głębsza analiza w celu przyznania wyższego limitu — mówi Tomasz Domagalski.

Ostrożne podejście

W przypadku bardziej ryzykownych produktów, takich jak faktoring cichy oraz finansowanie zakupów (faktoring odwrotny), które Finea też oferuje, proces jest podobny, ale istnieją już pewne ograniczenia.

— W faktoringu cichym możemy sfinansować nie więcej niż 50 proc. przyznanego limitu. Przy tym konstrukcja produktu pozostaje w duchu faktoringu, a więc stosujemy zaliczkowanie i — o ile jest to możliwe — staramy się dokonać cesji wierzytelności — zapewnia Tomasz Domagalski.

Generalnie w eFaktorze i Finei można wnioskować o limity od kilku tysięcy do 5 mln zł. Z tym, że kwoty powyżej 50 tys. zł będą wymagały głębszej analizy, która potrwa do 24 godzin. Ponadto w przypadku bardziej ryzykownych transakcji trzeba liczyć się z koniecznością ustanowienia zabezpieczeń. Koszt finansowania waha się od 1,5 do 4 proc. W automatycznym procesie Finei standardowo wynosi on od 3 do 4 proc. Przy tym cena zmienia się na bieżąco, zgodnie ze zmianami w ocenie ryzyka finansowanych transakcji.

— Model działa tak, że każda transakcja jest wyceniana osobno. Im bliżej się poznajemy, tym lepsza może być cena. Jeśli pierwszą transakcję wycenimy na 4,01 proc., kolejna może kosztować już 3,94 proc. a następna — jeszcze mniej — tłumaczy Tomasz Domagalski.

Dodaje, że wyróżnikiem spółki jest również to, że system scoringowy nie bazuje na Kontomatiku, czyli nie trzeba logować się do swojego banku za pośrednictwem systemu faktora. Firma planuje dostosowanie się do OpenAPI, które zapewni dyrektywa PSD2. Cały proces w dużej mierze opiera się na analizie standardowo dostępnych baz danych, wywiadowniach gospodarczych, wyciągu bankowym oraz… jednolitym pliku kontrolnym (JPK).

— To jest coś, czego nikt jeszcze na rynku nie zrobił. A zintegrowanie systemu z JPK oraz zestawienie danych z tego źródła z wyciągami z konta pozwala nam uzyskać bardzo dokładne informacje o firmie. Ponadto ogranicza to liczbę pytań dodatkowych zadawanych klientom — zapewnia Tomasz Domagalski.

Niskie koszty

Jego zdaniem Fineę wyróżnia również rozsądne podejście do kosztów.

— Oszczędności można szukać w wielu miejscach. Na pewno nie chcemy przeinwestować w marketing. W mojej ocenie taki błąd zrobiło wielu naszych konkurentów. Do tego wiele procesów ustawiliśmy w taki sposób, żeby osiągnąć jak najlepszą efektywność. Np. jeżeli podczas badania przedsiębiorcy silnik scoringowy znajdzie spółkę w jednej z baz klientów niesolidnych, to nie szuka dalej, a my nie ponosimy niepotrzebnych kosztów — tłumaczy Tomasz Domagalski.

Podkreśla, że spółce zależy na trzymaniu ryzyka w ryzach.

— Wiele fintechów działających na tym polu zachowuje się nierozsądnie, oferując za wysokie kwoty w szybkim procesie finansowania przez internet. My wolimy zaoferować mniejsze kwoty, ale dzięki temu działać bezpieczniej. Oczywiście wyższe kwoty też są możliwe, jednak te transakcje realizuje już eFaktor, w którym proces oceny jest bardziej złożony. Konsekwentna realizacja takiej konserwatywnej strategii sprawdziła się w eFaktorze, dzięki czemu ta firma, mimo że rozwija się dynamicznie, buduje stabilny i bezpieczny portfel klientów — mówi Tomasz Domagalski.

Paweł Kacprzak, członek zarządu BGŻ BNP Faktoring, zauważa, że koncept Finei jest bardzo zbliżony do tego, co oferuje należąca do Nest Banku Faktoria.

— Polega na pozyskiwaniu z internetu klientów, którzy mają natychmiastową potrzebę finansową i są gotowi za to zapłacić więcej, byle było szybko. A potem faktor próbuje z klientem rozpocząć stałą współpracę, na wyższy limit, ale już z bardziej wymagającym dla klienta procesem kredytowym. Wyzwaniem w takim wypadku staje się możliwość wyróżniania się na rynku faktoringu online — mówi Paweł Kacprzak.

Zdaniem innego eksperta z branży, który chce zachować anonimowość, minusem fintechów są wysokie opłaty nie tylko za okres finansowania, ale również za opóźnienie w spłacie. Finea nie jest wyjątkiem.

— Większość fintechów w swoich kalkulatorach pokazuje koszt za 30 dni finansowania rzędu około 4 proc. Jednak w cennikach w innej części strony pojawia koszt opóźnienia w spłacie i na przykład w przypadku Finei jest to 1,5 razy więcej niż prowizja podstawowa, czyli ok. 6 proc. za 30 dni opóźnienia. Z analizy Coface wynika, że w Polsce firmy zwlekają z zapłatą średnio 20-25 dni. Wobec tego klient zapłaci za faktoring nie 4 proc., a 7 proc. A to już naprawdę dużo — mówi ekspert.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy