Firmy budowlane walczą o przetrwanie

Marta Walczak
opublikowano: 2012-05-29 00:00

Budownictwo wciąż wypada blado na tle całej gospodarki. Zdaniem ekspertów, 2013 r. może przynieść dalsze pogorszenie

Statystyki dotyczące upadłości firm, opracowane przez Coface po I kwartale 2012 r., pokazują, że sytuacja w budownictwie się nie poprawia. Branża nadal słabo wypada na tle innych, a liczba upadłości w niej rośnie od 2008 r. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2012 r. zbankrutowały aż 42 przedsiębiorstwa z tego sektora. To o 68 proc. więcej niż rok wcześniej.

Sezon upadłości

— Sytuacja w budownictwie nie poprawia się, opóźnienia płatnicze rosną bardzo szybko i w efekcie przyczyniają się do coraz większej liczby upadłości. W pierwszych trzech miesiącach roku ponad 22 proc. wszystkich postanowień upadłościowych dotyczyło właśnie firm z tej branży. W 2011 r. udział ten wynosił 20 proc., a w 2009 około 10 proc. — mówi Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka ubezpieczyciela należności Coface Poland.

Rosnące zatory płatnicze najbardziej doskwierają małym firmom wykonawczym z niewielkimi zasobami kapitałowymi. To właśnie one są najbardziej wrażliwe na wszelkie opóźnienia w płatnościach od odbiorców. Takie zjawisko jest szczególnie widoczne w budownictwie infrastrukturalnym i drogowym.

— Terminy płatności wydłużają się, pogrążając zarówno głównych wykonawców, jak i podwykonawców. Regulowanie płatności z opóźnieniem staje się tutaj już standardem. Presja cenowa, nieopłacalne kontrakty, wzrost cen materiałów budowlanych, opóźnienia w realizacji inwestycji powodują, że wiele firm walczy o przetrwanie — tłumaczy Marcin Siwa.

Bankructwa to nie wszystko

Upadłości to nie jedyny kłopot, z którym boryka się branża. Kolejnym problemem, zwłaszcza dla spółek budujących drogi, jest mały zysk, mimo znaczącego wzrostu wydatków na inwestycje publiczne.

— Do takiej sytuacji doprowadził wzrost konkurencji na rynku budownictwa drogowego, zwłaszcza ze strony firm zagranicznych. Dla nich polski rynek stał się w ostatnich latach bezpieczną przystanią. Zwiększenie liczby konkurentów i przyjęcie ceny jako głównego kryterium wyboru wykonawcy spowodowało, że spółki budowlane musiały założyć marżę na poziomie błędu statystycznego, nie pozostawiajączbyt wiele miejsca na potencjalne ryzyko. W konsekwencji zdecydowany wzrost cen materiałów budowlanych i paliw sprawił, że duża część kontraktów zakończyła się dla wykonawców stratą lub wynikiem w okolicy zera. Inwestor publiczny tylko w niektórych przypadkach zgadza się uznać roszczenie wykonawców dotyczące zmian cen materiałów. Ocenia się, że rosnąca liczba roszczeń największych spółek budowlanych wobec inwestorów sięga już kilku miliardów złotych. Spółki mogą starać się o odzyskanie tych pieniędzy tylko na drodze sądowej — mówi Maciej Krokosiński z Deloitte.

Bez szans

Zdaniem specjalistów, nie zanosi się na to, aby w najbliższej przyszłości sytuacja w branży budowlanej miała się poprawić. Wydatki np. na inwestycje infrastrukturalne mogą zmaleć z rekordowych 30 mld zł w roku bieżącym do około 6 mld zł w 2013 r.

— Będzie się to wiązało z dramatycznym ograniczeniem przetargów drogowych. Spółki budowlane nie będą w stanie uniknąć redukcji zatrudnienia. Potencjalnym kołem ratunkowym branży w najbliższych latach może stać się sektor energetyczny. Według prognoz w 2012 r. zostaną rozstrzygnięte przetargi na kontrakty budowlane o łącznej wartości przekraczającej 40 mld zł. Alternatywą na najbliższe lata dla niektórych spółek z branży będzie także zwiększenie liczby realizowanych zleceń budownictwa kolejowego, mieszkaniowego i kontraktów w ramach Partnerstwa Publiczno- Prywatnego. Innym rozwiązaniem może być wejście w całkowicie nowe nisze np. zarządzanie odpadami stałymi.

Najmniejszą popularnością cieszy się pomysł ekspansji na rynki zagraniczne. To rozwiązanie może być ryzykowne ze względu na kryzys gospodarczy dotykający Europę Zachodnią i dużą niepewność związaną ze stabilnością polityczną i gospodarczą rynków wschodnich — sumuje Maciej Krokosiński.

42 Tyle firm z sektora budowlanego zbankrutowało w I kwartale 2012 r.

OKIEM DEWELOPERA

Poprawki imitacji ożywią popyt na usługi

ZBIGNIEW BACHMAN

prezes Fundacji Wszechnicy Budowlanej

Sytuacja na rynku budowlanym w I kwartale 2012 r. bardzo się pogorszyła. Spadła liczba powstających mieszkań, a przy budowie dróg pracowały firmy zagraniczne, które zatrudniały Polaków jedynie jako podwykonawców. Dużym problemem w początkowych miesiącach tego roku była także mroźna zima. W związku z tymi utrudnieniami zaczęły się pojawiać zatory płatnicze, które przyczyniły się do upadku wielu firm. Na sytuację nie muszą narzekać jedynie duże firmy, które do końca 2012 r. mają już zapewnioną pracę. Inaczej sprawa przedstawia się w przypadku spółek, które zajmowały się powoli kończącymi się robotami infrastrukturalnymi. Ci przedstawiciele branży budowlanej mogą nie mieć wkrótce pracy. Rozwiązaniem tego problemu mogłoby być przekwalifikowanie pracowników, jednak jest to prawie niemożliwe. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że robotnicy wkrótce będą jednak musieli wrócić na place budów dróg i autostrad, ponieważ zaczną się one sypać. Musimy być świadomi tego, że to, co powstało, to imitacje dróg. Politycy i GDDKiA na ślepo zawierali kontrakty, których kosztorysy były zbyt niskie. Takim niskim kosztem nie dało się wybudować porządnych dróg.