Spółka Zimmerman Filipak Restrukturyzacja we współpracy z platformą analityczną SpotData przygotowała raport podsumowujący restrukturyzacje w Polsce w 2018 r. Autorzy pokusili się w nim także o ocenę trzech lat funkcjonowania prawa restrukturyzacyjnego. Choć wskazują na wiele elementów, które zawiodły, to generalnie ocena nowego prawa wypada pozytywnie.
— W ciągu trzech lat jego działania zostało zawartych 130 układów, a to o wiele więcej niż przez lata obowiązywania prawa upadłościowego i naprawczego — zwraca uwagę Bartosz Sierakowski, wiceprezes spółki Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja.
Co działa
Ekspert podkreśla, że efektywność nowych rozwiązań restrukturyzacyjnych w dużym stopniu pomaga zrekompensować niewydolność sądów, która została pogłębiona przez wysyp upadłości konsumenckich.
— Rynek powoli przyswaja sobie nowe rozwiązania i obecnie przeciętne postępowania restrukturyzacyjne zaczynają się na dużo wcześniejszym etapie problemów dłużnika. Dalsze postępy w restrukturyzacji będą zależeć od sprawności sądów oraz uruchomienia Krajowego Rejestru Zadłużonych, czyli cyfryzacji postępowań restrukturyzacyjnych — mówi Bartosz Sierakowski.
Wśród elementów, które w nowej ustawie działają bez zarzutu, autorzy wymieniają m.in. wpływ dłużnika na wybór nadzorcy lub zarządcy oraz ochronę majątku i działalności dłużnika. Jeśli chodzi o tę drugą kwestię, Bartosz Sierakowski wyjaśnia, że taka czasowa ochrona przed windykacją jest podstawowym czynnikiem powodzenia procesu naprawy.
— Nie licząc pozasądowego procesu o zatwierdzenie układu, w dwóch z trzech rodzajów postępowań wierzyciele niezabezpieczeni nie mogą w ogóle dochodzić swoich roszczeń, natomiast ci drudzy robią to wyłącznie z zabezpieczonych aktywów, ale nawet wtedy mogą zostać zatrzymani przez sędziego-komisarza na trzy miesiące. Natomiast w całym postępowaniu sanacyjnym żaden wierzyciel, nawet zabezpieczony, nie może dochodzić swoich roszczeń — tłumaczy Bartosz Sierakowski.
Jego zdaniem dużym sukcesem jest także czas otwarcia postępowań restrukturyzacyjnych. Niektóre sądy dotrzymują w tym zakresie jedno- lub dwutygodniowych terminów instrukcyjnych, a szybkie działanie pomaga uratować wiele firm. Ponadto dobrym rozwiązaniem okazał się pomysł ustawodawcy, żeby zrezygnować z obowiązku zgłaszania wierzytelności w postępowaniach restrukturyzacyjnych.
— Uproszczenie procedury spowodowało, że postępowania toczą się znacznie szybciej, a dzięki temu rośnie szansa firmy na pozytywne zakończenie sprawy — mówi Piotr Zimmerman, prezes spółki Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja.
Co nie działa
Raport wskazuje także elementy nowego prawa, które nie działają prawidłowo. Jednym z nich jest postępowanie o zatwierdzenie układu. Miało ono wieść prym wśród pozostałych procedur, ale okazało się, że w ogóle nie cieszy się zainteresowaniem.
— Problem leży w braku ochrony przed windykacją. W przypadku tej procedury wierzyciele aż do zatwierdzenia układu przez sąd mają pełne prawo do wytoczenia powództwa, egzekucji, złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, a także zachęcenia dostawców, aby nie dostarczali, a usługodawców, żeby nie świadczyli usług. Drugim powodem jest brak zaufania do podmiotów niewypłacalnych. Dłużnik, który zerwał kontrakt i naruszył zaufanie, zbyt często jest utożsamiany z oszustem. Dlatego wszyscy partnerzy, zwłaszcza instytucjonalni, potrzebują sądu, który legitymizowałby cały proces naprawy — tłumaczy Piotr Zimmerman.
Niedopracowanym rozwiązaniem okazał się również układ częściowy. W założeniu miał on zdjąć z dłużnika i nadzorcy obowiązek rozliczania setek a czasami tysięcy pojedynczych wierzytelności według ich stanu na dzień otwarcia postępowania — i umożliwić zajęcie się wyłącznie tymi, które zostały objęte układem. Pozostali wierzyciele pozostawaliby poza postępowaniem, a ich interesu miał pilnować sąd.
— Niestety, orzecznictwo nie poszło w kierunku takiego interpretowania treściustawy i sądy nakazują sporządzenie pełnego spisu wierzytelności, co de facto pozbawiło układ częściowy jego podstawowej zalety — uproszczenia i przyspieszenia postępowania — mówi Piotr Zimmerman.
Kuleje też współpraca dłużnika z kluczowymi wierzycielami. Ponadto problemem jest brak możliwości pozyskania nowego finansowania, co stało się podstawową przyczyną umorzeń postępowań sanacyjnych.
— W praktyce okazało się, że podmiot w restrukturyzacji nie ma żadnych szans na pozyskanie pieniędzy. Co gorsza, nawet to finansowanie, z którego dłużnik korzystał przed restrukturyzacją, okazało się niedostępne po otwarciu postępowania. Efektem jest wysoka skuteczność przyspieszonego postępowania układowego i bardzo niewiele sanacji zakończonych sukcesem — tłumaczy Piotr Zimmerman.
Ponadto problemem jest niewydolność sądów, które są zasypywane wnioskami o upadłość konsumencką.
Statystyki
Raport podsumowuje ubiegły rok także pod względem liczby postępowań restrukturyzacyjnych. Zakończył się on 457 nowymi procesami, co oznacza wzrost o 20 proc. w porównaniu z 2017 r. W ostatnim kwartale minionego roku otwarto 121 postępowań, czyli o 10 mniej niż w rekordowym trzecim kwartale. Nic nie wskazuje na to, żeby obserwowany od połowy 2017 r. trend wzrostowy miał się zakończyć.
— Wręcz przeciwnie, restrukturyzację jako sposób na ochronę przed wierzycielamiwybiera coraz więcej spółek — i to właśnie ta procedura odpowiada w zdecydowanej mierze za wzrost liczby niewypłacalności — mówi Bartosz Sierakowski.
W 2018 r. najwięcej otwierano przyspieszonych postępowań układowych — było ich aż 282, a w samym czwartym kwartale — 71. Kolejną popularną procedurą była sanacja — takich postępowań otwarto w 2018 r. 125. Znacznie mniej było natomiast postępowań układowych (44 w całym roku) oraz postępowań o zatwierdzenie układu (6).


