Firmy nie dostają więcej niż osoby fizyczne

Beata Tomaszkiewicz, Maciej Bednarek
opublikowano: 2002-12-23 00:00

Firmy, mimo że zazwyczaj składają na depozytach większe kwoty niż klienci indywidualni, wcale nie są uprzywilejowane. Oprocentowanie ich lokat spadało tak samo jak oferty dla osób prywatnych.

Z dużych banków tylko Bank Handlowy proponuje niższe oprocentowanie lokat dla firm niż depozytów dla ludności. Gdy klient indywidualny może, powierzając Citibankowi (marce detalicznej BHW) pieniądze na trzy miesiące, zarobić brutto minimum 5,9 proc., to instytucjonalny dostanie 4,7 proc. Po roku osoba fizyczna otrzyma 5,7 proc., a prawna — 4,0 proc.

Trochę bardziej uprzywilejowani są też klienci indywidualni MultiBanku, marki detalicznej BRE, niż firmy klienci samego banku. W pozostałych dużych instytucjach finansowych różnice przeważnie nie przekraczają 0,2 proc.

Podobnie wygląda sytuacja w ofercie lokat dewizowych skierowanych do firm. Zdecydowanie niższe odsetki (o 1 proc.), niż klientom indywidualnym, proponuje firmom lokującym euro na trzy miesiące ING BSK. BRE Bank daje im o 0,8 proc. na rok mniej niż mogą zarobić klienci indywidualni. Także w przypadku walut różnice zazwyczaj nie przekraczają 0,2 proc.

I nie jest to takie dziwne, firmy wpłacają większe kwoty niż klienci indywidualni, jednak przeważnie na krótkie okresy — tydzień, miesiąc, trzy miesiące.

Kredyt zaufania

Dla małej czy średniej firmy, także dla klientów indywidualnych, dobrą inwestycją może być zakup mieszkania lub nieruchomości. Przez rok oprocentowanie kredytów złotowych na cele mieszkaniowe spadło w największych bankach do poniżej 10 proc. To jedyna oferta kredytowa, wobec której banki wykazały zgodnie tak dużą śmiałość, obniżając jej cenę do kwoty jednocyfrowej. Jednak równocześnie są to długi najlepiej zabezpieczone. W dodatku instytucje finansowe zgodnie prognozują rozwój rynku mieszkaniowego i chcą być już na to przygotowane.

Wstrzymane inwestycje

Zupełnie inaczej rzecz się ma z kredytami inwestycyjnymi, przeznaczonymi dla firm. W większości banków podstawą ich oprocentowania jest WIBOR, więc teoretycznie koszt kredytu powinien maleć wraz ze spadkiem stóp NBP. Nic bardziej mylnego. Oprocentowanie kredytu wprawdzie spada, jednak wzrasta marża banku. Instytucje finansowe stawiają ją na poziomie zaporowym, gdyż w tak trudnej sytuacji gospodarczej boją się kolejnych nieściągalnych należności. To, ile naprawdę obecnie wynosi marża banków, jest ścisłą tajemnicą. Instytucje finansowe zazwyczaj podają jej poziom minimalny — od 0,8 proc. PKO BP, od 3 proc. Kredyt Bank. Oznacza to, że kredyt złotowy firma może otrzymać w PKO BP na 8,53 proc., a w KB na 10,03 proc., dolarowy odpowiednio — 2,18 proc. i 4,38 proc. Jednak tak niską cenę otrzymują tylko nieliczne, najbardziej pewne spółki. Pekao SA podaje wprost, że firma może się u niego zadłużyć za minimum 18,75 proc. i dodatkowo bank pobierze minimum 1,5 proc. marży. Gdyby tanie kredyty w innych instytucjach były powszechnie dostępne, to na taką różnicę w porównaniu z konkurencją nie mógłby sobie pozwolić nawet tak znaczący na rynku podmiot, jak Pekao SA.

Okiem eksperta

Lokaty bankowe firm, nawet jeśli są nisko oprocentowane, mają rację bytu. Są po prostu jednym z elementów kompleksowej obsługi przedsiębiorstwa. Zapewniają stabilność firmy i umożliwiają bankowi dokonanie za klienta płatności w określonym przez niego terminie. Są także często gwarancją kredytów. Jednak nie zmienia to faktu, że firmy powinny inwestować nadwyżki wolnych środków bardziej efektywnie, zwłaszcza że fundusze nie pobierają opłat manipulacyjnych od klientów powierzających im w zarządzanie 50-100 tys. zł. W miarę wzrostu kwot, spada także w funduszach opłata za zarządzanie. To, oprócz często lepszej niż daje lokata bankowa stopy zwrotu, główne powody, dla których coraz więcej osób interesuje się funduszami. Obecnie podstawową dla nas konkurencję stanowią obligacje bankowe, dlatego nie chcę mówić na temat opłacalności takich inwestycji.

Robert Nejman członek zarządu CA IB TFI