FIRMY OSUSZAJĄCE DOMY NIE ZAROBIŁY NA POWODZI

Radosław Górecki
opublikowano: 1999-04-27 00:00

FIRMY OSUSZAJĄCE DOMY NIE ZAROBIŁY NA POWODZI

Przedsiębiorcy spierają się o skuteczność stosowanych metod usuwania wilgoci

W ZALEŻNOŚCI OD POTRZEB: Minika i Tomasz Matuszewscy, właściciele firmy Terbud Izolacje Budowlane, najczęściej stosują przy osuszaniu budynków termoiniekcję, choć podkreślają, że metody są różne i należy je stosować w zależności od potrzeb. fot. ARC

Przedstawiciele firm osuszających budynki twierdzą, że nie zarabiają na terenach, które dwa lata temu nawiedziła powódź. Przyczyna jest prosta. Pieniędzy przeznaczonych na odbudowę tych regionów nie starczyło na profesjonalne osuszenie i zabezpieczenie budynków.

Nie ma pełnej i rzetelnej informacji na temat rynku podmiotów wykonujących osuszanie budynków. Trudno jest określić dokładną liczbę firm zajmujących się tego typu pracami.

— Tej działalności podejmują się dziesiątki firm. Prace tego typu są bardzo skomplikowane. Niektórzy przedsiębiorcy stosują nie sprawdzone metody i okazuje się, że są one nieskuteczne. To jest jednak dość wąski rynek. Dobrych fachowców jest niewielu. Pojawia się sporo hochsztaplerów — twierdzi Robert Wójcik z Centrum Zabezpieczania Budowli W-Art.

Większość przedsiębiorców nie narzeka na brak pracy. Z usług firm zajmujących się osuszaniem korzystają jednostki budżetowe, firmy i osoby prywatne. Walka o klientów między firmami jest dość zacięta.

— Zwykle jest tak, że aby wygrać jeden przetarg, trzeba stawać do pięciu — zauważa Paweł Rościszewski z firmy BudWod.

Poprawiają po sobie

Bardzo dużo kontrowersji wzbudzają stosowane przez firmy metody osuszania. Każda zachwala oczywiście tę, którą sama stosuje, nie zapominając o tym, aby wytknąć wady metody stosowanej przez konkurencję. Z rozmów z przedsiębiorcami wynika, że najczęściej stosowane są metody termoiniekcji i iniekcji krystalicznej.

— Na rynku zdecydowanie przeważa metoda iniekcji krystalicznej. Tą metodą osuszono w Polsce około 80 proc. budynków — wyjaśnia Paweł Rościszewski.

— To na pewno nie jest prawda. W ostatnim czasie wielu inwestorów zaznacza, żeby przy osuszaniu ich budynków zastosować metodę termoiniekcji. Stosuję ją od 17 lat i nie mam żadnych reklamacji. Zdarzają się natomiast przypadki, kiedy poprawiam prace wykonane metodą iniekcji krystalicznej — ripostuje Bogusław Klenk, właściciel firmy Allbud.

— Stosujemy termoiniekcję. Naszym zdaniem, jest to najskuteczniejsza metoda osuszania. Konkurencja wśród posługujących się nią firm jest nieduża. O pozyskanie klientów musimy natomiast rywalizować z przedsiębiorstwami stosującymi inne metody. Zdarzają się przypadki, że poprawiamy prace wykonane przez innych — dodaje Monika Matuszewska, współwłaścicielka firmy Terbud.

Wydawać by się mogło, że kuszącym rynkiem dla firm osuszających budynki będą tereny popowodziowe. Tymczasem przedsiębiorcy twierdzą, że gminy nie mają pieniędzy.

— Na terenach dotkniętych przez powódź rynek na tego typu usługi prawie wcale się nie ożywił. Po prostu nie było pieniędzy. Wszystkie środki zostały spożytkowane na doraźne usunięcie szkód — mówi Robert Wójcik.

— Na terenach tych stosowano prawie wyłącznie metody krótkoterminowe. Gminy nie mają pieniędzy na osuszanie i zabezpieczenie budynków. Skoncentrowano się głównie na odbudowie infrastruktury — twierdzi Paweł Rościszewski.

Radosna twórczość

Przedsiębiorcy z tej branży optymistycznie patrzą na rynek. Pomimo dużej konkurencji spodziewają się coraz większej liczby zamówień.

— Jest jeszcze sporo pracy do wykonania. To co działo się w budownictwie przed rokiem 1989 można określić mianem radosnej twórczości. Błędy, które popełniono, trzeba będzie naprawić. Przejeżdżając przez różne miasta potrafię patrząc na tynki rozpoznać, które obiekty należałoby osuszyć. I jest tego naprawdę sporo. Poza tym większość budynków zabytkowych wymaga izolacji, więc pracy nie zabraknie. Na pewno jednak konkurencja będzie coraz większa — uważa Paweł Rościszewski.

— Myślę, że dobra koniunktura na tym rynku będzie trwać jeszcze długi czas. Gminy, firmy i osoby prywatne wydają coraz więcej pieniędzy na restaurację zabytkowych budowli. Zgłaszają się też do nas spółdzielnie, które są właścicielami starych budynków — mówi Monika Matuszewska.

Chcą, ale nie mogą

Zdaniem przedstawicieli tej branży, ich głównymi klientami będą nadal spółdzielnie. Właściciele prywatnych domów często chcieliby osuszyć swoje budynki, ale nie mają na to środków.

— To dosyć droga usługa. Na Warmii i Mazurach prawie 80 proc. budynków należałoby osuszyć i zabezpieczyć. Niestety, przeszkadzają w tym często sprawy własnościowe. Zdarza się, że tylko część mieszkańców danej kamienicy chciałaby zlecić takie prace. Są i tacy, którym na tym nie zależy. Czasami trudno jest też ustalić właściciela budynku, więc nie ma komu podjąć decyzji i w ten sposób gros obiektów niszczeje — twierdzi Robert Wójcik.

Zdaniem naszego rozmówcy, koszty osuszania wahają się od 150 do 400 zł za metr kwadratowy muru.

BRAK PIENIĘDZY: Tereny południowej Polski zalane przez wodę nie stały się złotą żyłą dla firm osuszających budynki. Jak twierdzą przedsiębiorcy, gminom zabrakło pieniędzy, bo spożytkowano je na doraźne usunięcie skutków powodzi. fot. ARC