Nerwowość na rynkach finansowych coraz mocniej dobija się na sytuacji firm - w ostatnich miesiącach mają one utrudniony dostęp do finansowania. Jak wynika z danych NBP, w sierpniu przeciętne rynkowe oprocentowanie średnioterminowych kredytów dla firm wyniosło 7,1 proc. (wobec 6,7 proc. trzy miesiące wcześniej), czyli najwięcej od stycznia 2009 r. We wrześniu ceny kredytów prawdopodobnie nadal rosły.
— Wzrost kosztu pieniądza w kraju to przede wszystkim skutek podwyżek stóp procentowych NBP oraz lekkiego zaostrzenia polityki kredytowej banków, związanego z niepewnymi perspektywami gospodarczymi na świecie — mówi Piotr Łysienia, ekonomista Banku BPH.
Ekonomiści jednak uspokajają, że najostrzejsze pogorszenie dostępu do kapitału mamy już prawdopodobnie za sobą. O ile w strefie euro nie wydarzy się coś dramatycznego, koszt kredytu nie powinien istotnie rosnąć.
— Stopy procentowe w NBP nie pójdą już w górę, a w pierwszym kwartale przyszłego roku nawet zaczną spadać. Banki mogą co prawda nieco podnosić marże, bo gospodarka będzie zwalniać i ryzyko kredytowe będzie rosło. Ale nie sądzę, by skala tego wzrostu marż była dla firm dotkliwa — prognozuje Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego.