Firmy przekonały się do środków Unii

Monika Niewinowska, Jan Niewinowski
opublikowano: 2003-12-22 00:00

Budżety większości programów UE są już wyczerpane — przedsiębiorcy wreszcie ruszyli szturmem po pieniądze.

Rok 2004 okazał się przełomowy pod względem korzystania przez polskie firmy z programów pomocowych. Tytuły pasowe typu: „przedsiębiorcy nie chcą pomocy”, czy „pieniądze czekają na przedsiębiorców” wreszcie straciły na aktualności.

— Dotacja to często jedyna szansa rozwoju dla małych i średnich firm. Bardzo rzadko jakiekolwiek koszty liczy się w tysiącach złotych, raczej są to dziesiątki tysięcy. Przy takiej skali wydatków pomoc finansowa ma bardzo konkretny wymiar — podkreśla Aleksander Jędrzejowski, współwłaściciel Astar ABR z Bielska-Białej.

Cenne konkrety

Ze wstępnych szacunków wynika, że 10 tys. firm pozyskało 80 mln EUR (blisko 370 mln zł według obecnego kursu).

Największą popularnością cieszył się Fundusz Dotacji Inwestycyjnych. Ponad 20 mln EUR rozeszło się jak świeże bułeczki już w pierwszych dwóch terminach składania wniosków. Pieniądze pozostały już tylko w województwie lubuskim.

— Ogromne zainteresowanie Funduszem Dotacji Inwestycyjnych nie jest dla nas zaskoczeniem. Program ten dofinansowuje bezpośrednio zakup maszyn i urządzeń, jest więc najbardziej odczuwalną dla przedsiębiorcy formą wsparcia — mówi Aleksandra Sztetyłło z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Rzeczywiście, analiza stanu wykorzystania poszczególnych programów pokazuje wyraźnie, że polscy przedsiębiorcy zdecydowanie wolą konkrety. Oprócz dotacji na inwestycje chętnie sięgają po środki dofinansowujące promocję firmy i produktów na rynkach zagranicznych, wdrażanie systemów zarządzania jakością czy też doradztwo związane z wdrażaniem nowoczesnych technologii.

— Otrzymaliśmy dotację w programie „Wstęp do jakości”. Niestety, jako młodej firmie przyznano nam refundację 37 proc. poniesionych kosztów, o 23 proc. mniej niż wynosi maksymalny stopień dofinansowania. Ponieważ zamierzamy nadal korzystać z tej formy, mamy nadzieję, że następnym razem otrzymamy kwotę przynajmniej zbliżoną do wnioskowanej — mówi Henryk Lewczuk, prezes BioMaxima z Lublina.

Gorzej z doradztwem

Tradycyjnie już najmniejszym zainteresowaniem cieszył się „Program rozwoju przedsiębiorstw”.

— Przyczyną może być niedocenianie korzyści, jakie niesie ze sobą posiadanie np. strategii rozwoju przedsiębiorstwa. Traktuje się to raczej jako luksus. Przy obecnym stanie gospodarki nie każda firma jest gotowa wyłożyć pieniądze na działania nie przynoszące bezpośrednich efektów finansowych — mówi Aleksandra Sztetyłło.

Przedsiębiorcy wskazują też inne powody niekorzystania z typowego doradztwa. Pierwszą i najistotniejszą jest brak zaufania do kompetencji działających w Polsce firm świadczących takie usługi.

— Zdecydowana większość firm konsultingowych składa się w dużej mierze z osób nie posiadających praktycznego doświadczenia w biznesie. Zatrudniają one z reguły absolwentów uczelni ekonomicznych, którym się wydaje, że zjedli wszystkie rozumy, tymczasem ich rady i opinie nie mają nic wspólnego z realiami rynku. Wiem, bo sam kiedyś pracowałem w jednej z czołowych firm konsultingowych — mówi przedsiębiorca z Warszawy.

Jeżeli przedsiębiorcy decydują się już na usługi doradcze, dotyczą one raczej przepisów i podatków.