Aby zdecydować się na SCM, trzeba uporządkować w firmie warstwę informacyjną.
Łańcuchy dostaw stają się coraz bardziej skomplikowane. Składają się z coraz większej liczby ogniw, jak podwykonawcy, zewnętrzne firmy logistyczne, agenci handlowi oraz dystrybutorzy zewnętrzni. Zarządzanie łańcuchem dostaw pozwala obniżyć koszty i zwiększyć efektywność działań, zmniejszyć stany magazynowe i uwolnić zamrożony kapitał oraz rozpoznać zapotrzebowanie rynku i odpowiednio na nie zareagować — twierdzi Przemysław Wolański, prezes firmy Intentia Polska.
Trudno jednak mówić o systemach zarządzania łańcuchem dostaw w oderwaniu od całego rynku oprogramowania wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwem. Wdrażając narzędzia informatyczne, zarządy firm decydują się głównie na systemy ERP, rozwiązania analityczne typu hurtownie danych, narzędzia CRM, aplikacje e-business do handlu przez Internet.
— W Polsce, podobnie jak na świecie, można mówić o zarządzaniu pewnymi ogniwami łańcucha dostaw. Analitycy widzą przyszłość tego typu rozwiązań w dostosowujących się łańcuchach dostaw (adaptive supply chain). Firmy działają w zmiennych warunkach rynkowych i muszą szybko reagować, tworzyć modele biznesowe pozwalające na skrócenie czasu reakcji na zdarzenia zachodzące w procesie przepływu towarów i informacji. Chodzi tu o zdarzenia nietypowe, niekorzystne z punktu widzenia firmy — mówi Dariusz Wesołowski, dyrektor zarządzający IBS.
Trudno wskazać jednoznaczne powody, dla których rozwiązania typu SCM nie do końca przyjęły się na rynku w pełnej formie.
— W założeniu koncepcji SCM leży partnerstwo wszystkich jego uczestników i ścisła współpraca połączona z eliminowaniem barier komunikacyjnych, dążenie do maksymalnej sprawności przepływu informacji, towarów i pieniądza oraz partnerskie czerpanie zysku z kooperacji. Ograniczenia rozwoju SCM można podzielić na trzy grupy: organizacyjne, strategiczne i finansowe. Do pierwszej z nich zaliczymy niezgodną kulturę i strukturę organizacyjną partnerów, technologiczne bariery integracji, brak zaangażowania i zrozumienia kadry menedżerskiej dla tego typu rozwiązań, a co za tym idzie — brak pomiaru efektów kooperacji w łańcuchu dostaw. Ograniczenia strategiczne to różne cele, jakie stawiają sobie partnerzy oraz brak zaufania i doświadczeń w zarządzaniu współpracą na poziomie strategicznym. Do tego dochodzi aspekt finansowy związany z niemałymi kosztami implementacji rozwiązań informatycznych — tłumaczy Dariusz Wesołowski.
Rosnąca konkurencja
— Systemy SCM w znacznej części bazują na dotychczasowych systemach ERP rozszerzając zakres działania o elementy B2B, zaawansowane kompleksowe planowanie, badanie dostępności towarów, prognozowanie, oraz niezbędną analizę danych logistycznych. Oferując optymalizację kosztów i czasu oraz wysokaą skuteczność działań logistycznych, stają się kluczowym czynnikiem sukcesu przedsiebiorstwa — tłumaczy Andrzej Chabrzyk, konsultant w Oracle Polska.
ERP, będąc systemem transakcyjnym, rejestruje zdarzenia gospodarcze i wspomaga planowanie przyszłych działań w obrębie jednej organizacji. Umożliwia więc przetwarzanie zamówień i monitorowanie zdarzeń, ale dalekie są od inteligentnego wspomagania procesu podejmowania decyzji.
— Tymczasem przedsiębiorstwa muszą być przygotowane na nowe zdarzenia na rynku, a nie jedynie na nie reagować. Same systemy transakcyjne to za mało. Systemy wspomagające podejmowanie decyzji w zintegrowanym łańcuchu dostaw oraz systemy zaawansowanego planowania i harmonogramowania są nową klasą oprogramowania. Umożliwiają optymalizację podstawowych procesów w przedsiębiorstwie, wspomagając jednocześnie procesy charakterystyczne dla biznesu elektronicznego, takie jak współpraca z dostawcami, partnerami i klientami — twierdzi Dariusz Samól menedżer ds. rozwoju rynku SAP Polska.
Element przewagi
Sieć logistyczna staje się dominującym elementem wielu firm. Zaopatrzenie, gospodarka materiałowa, obsługa sprzedaży to najczęściej wykorzystywane elementy tego systemu. Natomiast zaawansowane procesy planowania logistycznego są nadal obce większości polskich firm, również dlatego, że obsługujące je systemy są zazwyczaj drogie i trudne we wdrażaniu.
— Polski rynek jest dopiero na początku drogi, jeśli chodzi o SCM. Potrzeby polskich firm będą narastać, wyzwalane walką konkurencyjną. Nie przypadkiem więc, największe zainteresowane nimi wykazują — jako pierwsi — liderzy poszczególnych branż — tłumaczy Andrzej Chabrzyk.
Aby zdecydować się na SCM, trzeba uporządkować w firmie warstwę informacyjną.
Wiedza o zamówieniach, przepływy materiałów, zintegrowana wiedza o klientach i sprzedaży, zarządzanie zamówieniami i czasem reakcji, wiedza o dostawcach w zakresie prognozowania dynamiki zmian rynku i o tym, co mamy do zaoferowania (cykle realizacji poszczególnych działań), są tu bardzo ważne. Właściwie dopiero wtedy możemy mówić o optymalizacji łańcucha dostaw. Pewność zaopatrzenia i najniższe koszty logistyczne gwarantują zyski.
Wszystko zależy od tego, jak silna będzie konkurencja. Kiedy skończą się możliwości cięcia dotychczasowych kosztów, firmy zaczną szukać oszczędności w innym miejscu. W praktyce oznacza to usprawnienie pewnych działań firmy.
— Obecnie największe zainteresowanie systemami SCM obserwuję w farmacji i branży spożywczej. Oferujemy im najczęściej aplikacje planowania i zarządzania logistycznego, które odpowiadają potrzebom firm na różnym etapie rozwoju. Ale dobre zdefiniowanie procesów w firmie nie jest proste. Warto skorzystać z pomocy wyspecjalizowanych firm konsultingowych. W tej dziedzinie bardzo trudno też przezwyciężyć bariery mentalne. Przedsiębiorstwa mają pewne procesy wypracowane od lat i bardzo trudno im uwierzyć, że zmiana dotychczasowych zachowań usprawni ich funkcjonowanie — mówi Andrzej Chabrzyk.
Zdaniem Jacka Jakubika, dyrektora ds. produktu w firmie Intentia Polska, największe zainteresowanie rozwiązaniami SCM wykazują branże charakteryzujące się rozbudowanymi sieciami dystrybucyjnymi, np. dobra konsumpcyjne, oraz te, w których standardy współpracy z partnerami handlowymi są bardzo wysokie, np. motoryzacja.
Wśród klientów IBS, którzy wdrożyli rozwiązania SCM, są firmy z branży farmaceutycznej i spożywczej, jednak najwięcej jest firm motoryzacyjnych. Rozwiązania te pozwalają im na planowanie i optymalizację przepływu towarów od poddostawców i dealerów do ostatecznych odbiorców. Firma dystrybucyjna stanowi wręcz podmiot centralny, dominujący i sterujący wszystkimi przepływami — dodaje Dariusz Wesołowski.