Fiskus zabił firmę, sądy nie chcą dać odszkodowania

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2022-06-08 20:00

Przedsiębiorca zniszczony przez urzędników, Marek Isański, po 8 latach procesu nie dostał ani grosza zadośćuczynienia. Idzie do Sądu Najwyższego.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • z jakim skutkiem były biznesmen walczy o odszkodowanie za winy fiskusa
  • dlaczego musiał zwrócić się o pomoc do Sądu Najwyższego
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Marek Isański, twórca firmy leasingowej TFL, 18 lat walczył z fiskusem z korzystnym dla siebie skutkiem. Potem 8 lat procesował się o odszkodowanie. Mimo przegranej w obu instancjach sądowych, nie składa broni. Jego prawnicy właśnie złożyli kasację w Sądzie Najwyższym. Szukanie pomocy w najwyższej instancji to akt desperacji byłego biznesmena, który jest przekonany, że zarówno sąd okręgowy, jak i sąd apelacyjny popełniły poważne błędy.

- Sądy stwierdziły że zbyt późno wystąpiłem z pozwem o odszkodowanie. Uznały, że pozew powinienem złożyć znacznie wcześniej, bo już w 2000 r. To absurd. Wtedy wobec mojej firmy toczyło się jeszcze dużo spraw podatkowych, a ich wynik nie był znany. Będę dalej walczył w Sądzie Najwyższym – mówi „PB” Marek Isański.

Ze skarbówką toczył boje w ok. 400 sprawach, z których ostatnie zakończyły się w 2013 r. Wygrał większość, część zakończyła się umorzeniem.

Twardy zawodnik
Twardy zawodnik
Marek Isański, twórca firmy leasingowej TFL, 18 lat skutecznie walczył z fiskusem. Teraz bezskutecznie toczy boje w sądach o odszkodowanie. Przed nim batalia w Sądzie Najwyższym.
Marek Wiśniewski

Rekordowe żądanie

W skardze kasacyjnej prawnicy Marka Isańskiego zarzucili wyrokowi sądu apelacyjnego z 2021 r. naruszenie przepisów prawa, co spowodowało brak odpowiedzialności odszkodowawczej skarbu państwa, mimo prawidłowo ustalonego stanu faktycznego. Ponadto zarzucili sądowi błędy w ustalaniu biegu terminów przedawnienia roszczenia. Domagają się uchylenia wyroku sądu apelacyjnego i skierowania sprawy do ponownego rozpoznania.

Marek Isański aż 18 lat musiał walczyć z organami skarbowymi o oczyszczenie założonego przez siebie Towarzystwa Finansowo-Leasingowego (TFL) z zarzutów uszczuplenia należności podatku VAT. Gdy się z tym uporał, w 2014 r. pozwał skarb państwa o najwyższe w historii Polski odszkodowanie za zniszczenie firmy przez urzędników (818 mln zł). Tak wartość firmy na 2015 r. (gdyby nie została zniszczona) wycenili biegli sądowi z Katedry Finansów Korporacji Uniwersytetu Łódzkiego. Dlaczego TFL padło? Fiskus tytułem zabezpieczenia rzekomych należności VAT zabrał firmie 6 mln zł. Gdy po latach skarbówka musiała pieniądze oddać, firmy już nie udało się uratować. Odzyskane pieniądze poszły na spłatę jej zobowiązań.

Marka Isańskiego najbardziej bulwersuje to, że mimo iż sądy obu instancji potwierdziły przedstawiony przez niego przebieg wydarzeń, to odmówiły jakiegokolwiek odszkodowania twierdząc, że jego roszczenie przedawniło się.

W 2020 r. sąd okręgowy stwierdził: „….roszczenia związane z prowadzonym postępowaniem zabezpieczającym, uznać należało za przedawnione – postępowanie zabezpieczające było prowadzone do 17 października 2000 r., od tej daty zostało przekształcone w postępowanie egzekucyjne. Trzyletni termin przedawnienia związany z tym postępowaniem, w dacie wniesienia powództwa, niewątpliwie już upłynął, co także czyniło bezprzedmiotowym szczegółowe rozważania”. W 2021 r. tak samo uznał sąd apelacyjny. Twórca TFL nie zgadza się z twierdzeniami sądów.

Głową w sądowy mur

- W 2000 r. skarbówka wydała decyzje, które potwierdzały zasadność dokonanego zabezpieczenia na 6 mln zł. Zakończenie postępowania zabezpieczającego nie dawało więc podstawy do złożenia wówczas pozwu o odszkodowanie. W tej sytuacji zdumiewające jest oddalenie powództwa o odszkodowanie i to przez sądy w obu instancjach. Pozew o odszkodowanie za szkody spowodowane przez bezprawne działania fiskusa można złożyć dopiero wtedy, gdy we właściwym postępowaniu podatkowym wykazane zostanie, że określone działanie skarbówki było niezgodne z prawem. I tak stało się w przypadku mojej firmy. Najpierw musiałem wygrać sprawy z fiskusem i dopiero wtedy złożyć pozew o odszkodowanie – mówi Marek Isański.

Przypomina ważne zdarzenie w Sejmie.

- W 2013 r. ówczesny minister finansów z trybuny sejmowej stwierdził, że sprawa TFL to ponura karta historii polskiej skarbowości, czym przyznał, że wszystkie działania administracji były niezgodne z prawem. To dotychczas jedyny znany mi przypadek, kiedy minister finansów uznał błędy organów skarbowych. A ja 18 lat walczyłem o oczyszczenie z zarzutów. Teraz 8 lat bezskutecznie walczę o odszkodowanie za zniszczenie mojej firmy przez organy skarbowe – dodaje Marek Isański.

TFL w drugiej połowie lat 90-tych było w czołówce polskiej branży leasingowej. Firma zatrudniała kilkadziesiąt osób. W 1996 r. spodziewało się zysków na poziomie 20 mln zł. W 1996 r. fiskus zarzucił firmie wyłudzenia zwrotu podatku VAT. W sumie miało chodzić o 6,6 mln zł. Marek Isański trafił do aresztu na trzy miesiące.