Co się odwlecze, to nie uciecze. Dlatego prezes Krzysztof Kilian ze spokojem podchodzi do kolejnych opóźnień we flagowych projektach inwestycyjnych Polskiej Grupy Energetycznej. Po pierwsze — Opole. Za 11,6 mld zł zamierza wybudować tam dwa bloki węglowe o mocy o mocy 900 MW.
— 18 września Najwyższy Sąd Administracyjny podejmie kluczową dla nas decyzję: uzna nasze odwołanie od uchylenia pozwolenia środowiskowego, lub nie uzna. W pierwszym przypadku inwestycja w Opolu ruszy bez zwłoki, w drugim — opóźni się o kilka miesięcy, bo będziemy musieli na nowo składać wniosek o pozwolenie — powiedział Krzysztof Kilian.
Przewiduje, że uzyskanie nowego pozwolenia zajmie spółce nie więcej niż trzy-cztery miesiące.
— Mamy już w zasadzie gotowe wszystkie dokumenty — podkreśla Krzysztof Kilian. Nieznana jest natomiast skala opóźnienia programu atomowego realizowanego przez PGE. Pytany o termin ogłoszenia przetargu na wybór technologii Krzysztof Kilian unika odpowiedzi.
— W przyszłym tygodniu ogłosimy porozumienie dotyczące programu atomowego — ujawnia jedynie prezes PGE (spekuluje się o porozumieniu z Tauronem).
Na horyzoncie rysują się natomiast nowe priorytety. PGE odświeża właśnie strategię i prezes nie kryje, że położy w niej nacisk na węgiel brunatny, z którego wytwarza 70 proc. energii. Projektami w sektorze odnawialnych źródeł energii wciąż jest zainteresowany, również przejęciami. Ale przejęcie giełdowego PEP (Polish Energy Partners), specjalizującego się w inwestycjach w OZE, „na razie” nie wchodzi w grę.
— Trwa wezwanie na PEP ogłoszone przez Kulczyk Holding [firma Jana Kulczyka — red.]. Zobaczymy, co dalej — ucina Krzysztof Kilian.
Przedstawiciele PGE nie kryli wcześniej, że analizowali PEP, ale w końcu uznali, że przejęcie całej spółki nie jest atrakcyjne. Za interesujące uważają jedynie jej poszczególne aktywa. Przyznają też, że PGE ma małe doświadczenie zarówno w sektorze OZE, jak i w przejęciach. PGE jest rozważne, co na tle rynku daje efekty. Podczas gdy zużycie energii elektrycznej spada w Polsce (w drugim kwartale zmniejszyło się o ponad 1 proc.), wolumen produkcji PGE wzrósł o 6 proc.
— Spadek rynku wynika ze spowolnienia gospodarczego, a także z programów energooszczędnych, wdrażanych masowo przez firmy — wyjaśnia Krzysztof Kilian.
Tendencji rynkowych w drugim półroczu nie chce przewidywać, ale podkreśla, że w samym PGE widać wzrosty. W pierwszym półroczu energetyczna firma zwiększyła przychody o 6 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem, do 7 mld zł, a zysk EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) zwiększyła się o 8 proc., do 2 mld zł. Zysk netto spadł o 5 proc., do 1 mld zł.
— Było trochę wydarzeń jednorazowych, wynikających z praw do emisji CO2 oraz z podatków, które niekorzystnie wpłynęły na wyniki. Generalnie wyniki nie są złe, ale nie zachwycają. Ich jakość jest trochę słabsza, niż rynek oczekiwał — podkreśla Flawiusz Pawluk, analityk Unicredit.
1459
Tylu pracowników PGE skorzystało już z programu dobrowolnych odejść, który jest kluczowym elementem programu poprawy efektywności PGE. Ilu jeszcze może odejść? Spółka nie ujawnia szacunków. Dziś zatrudnia około 43 tys. osób.