Flo odpłynie z rynku

  • Alina Treptow
opublikowano: 06-02-2013, 00:00

Do końca czerwca zniknie ponad 20 sklepów z dizajnerskim wyposażeniem wnętrz. Winny kryzys i konflikt założycieli z DM IDMSA

Wielbiciele marki Flo już niedługo będą musieli się z nią pożegnać. Do końca czerwca 2013 r. znikną wszystkie jej salony, ustalenia „PB” potwierdza Zbigniew Mrozek, prezes ADe Line, spółki zarządzającej marką. Flo ma ponad 20 salonów, głównie w galeriach handlowych w dużych miastach. Przyczyn problemów sieci jest kilka, ale oficjalnym jest trudna sytuacja na rynku, która odbiła się na wynikach sprzedaży. I to zarówno sieci Flo, jak i AlmiDecor, specjalizującej się w wyposażeniu wnętrz.

Zobacz więcej

ŚWIATEŁKO W TUNELU: Według przedsiębiorców, rynek wyposażenia wnętrz ma szansę odbić się od dna w 2014 r., pod warunkiem że wcześniej nastąpi odwilż na rynku kredytów. Dla Flo będzie jednak za późno, bo wszystkie salony zamkną się do końca czerwca bieżącego roku. [FOT. TR]

— Tłuste lata dla rynku wnętrzarskiego skończyły się w 2008 r. Kończymy właśnie proces restrukturyzacji. Tniemy koszty, zamykamy też nierentowne sklepy. Kilka lat temu w kulminacyjnym okresie pod markami AlmiDecor i Flo mieliśmy łącznie około 80. Po zamknięciu Flo i nierentownych salonów AlmiDecor zostanie około 20 — mówi Zbigniew Mrozek, prezes i założyciel ADe Line.

Czekanie na odwilż

Konkurenci potwierdzają, że rynek jest trudny.

— Nadal nie wrócił do poziomu sprzed pięciu lat. Co gorsza, jest na minusie. Odbije się dopiero wtedy, kiedy nastąpi odwilż na rynku kredytów. Jeśli banki będą mniej restrykcyjne w ich udzielaniu, klienci będą mieli pieniądze na inwestycje w mieszkania i ich wyposażenie — uważa Piotr Grupiński, prezes Internity, spółki handlującej produktami sanitarnymi.

ADe Line nie podaje jeszcze wyników za ostatni rok (rok obrachunkowy kończy w marcu), ale przyznaje, że jest najgorszy w historii. W poprzednim grupa miała 95 mln zł przychodów oraz 1,2 mln zł straty netto. Już wtedy jednym z głównych powodów straty było Flo. Jego strata na poziomie EBITDA wyniosła 2 mln zł. Kiepskie wyniki sklepów dla młodszej klienteli skłoniły właścicieli (głównym akcjonariuszem jest Zbigniew Mrozek z rodziną, posiadający ponad 62 proc. akcji, około 20 proc. ma DM IDMSA) do poszukania dla nich inwestora. Zaawansowane rozmowy toczyły się w 2012 r., był chętny, gotów sporo zapłacić za większościowy pakiet. Do transakcji jednak nie doszło. Powód? Według informacji „PB”, przez nieporozumienia pomiędzy udziałowcami — założycielami i DM IDMSA.

Pomoże sąd

Toczą się o to dwie sprawy w sądzie, co potwierdził zarówno DM IDMSA, jak i Zbigniew Mrozek. Pierwsza dotyczy niedotrzymania warunków umowy przez założycieli. Chodzi o zapowiedzi wejścia na GPW.

— Takie były ustalenia — spółka miała się upublicznić, do czego do tej pory nie doszło — tłumaczy Grzegorz Leszczyński, założyciel DM IDMSA. Druga dotyczy działań ADe Line mających na celu wydzielenie spółki Flo w strukturze. Zdaniem DM IDMSA, takiezakusy spowodowałyby, że inwestor mniejszościowy straciłby wpływ na jej działalność. Zbigniew Mrozek nie chciał się wypowiadać w tej sprawie. Według naszych informacji, ADe Line chciało wyodrębnić spółkę, bo dopiero wtedy mogło sprzedać Flo. Brak zgody DM IDMSA blokował zamknięcie transakcji.

Grzegorz Leszczyński twierdzi jednak, że DM IDMSA opowiadał się za transakcją. Według naszych informacji, nie od samego początku. Pierwotnie mniejszościowy akcjonariusz miał blokować wejście nowego inwestora do Flo. Gdy zmienił zdanie, było już za późno — sytuacja finansowa sklepów Flo zaczęła się pogarszać, co skłoniło potencjalnego inwestora do wycofania się z akwizycji. Mimo dalszych poszukiwań nie udało się znaleźć nowego. Choć zarząd ADe Line nadal ma nadzieję.

— Sklepy się zamykają, ale jeśli znajdzie się chętny na markę, chętnie siądziemy do stołu — zaznacza Zbigniew Mrozek.

Przypadek ADe Line przypomina inwestycję sprzed ponad 10 lat, kiedy fundusz private equity Enterprise Investors zainwestował w sieć sklepów z wyposażeniem wnętrz Decorador. Spowolnienie rynku i odpływ klientów z głównych ulic do galerii handlowych doprowadziły do upadłości firmy zaledwie po kilku latach działalności. Zdaniem Piotra Grupińskiego, nadzieją dla przedsiębiorców są dzisiaj rynki zagraniczne. AlmiDecor również ma je na celowniku.

— Będziemy uruchamiać nowe salony w dużych miastach. W pierwszej kolejności w Berlinie oraz Moskwie — zapowiada Zbigniew Mrozek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu