Foodpanda chce być jak Google i Facebook

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-09-26 00:00

Globalni, m.in. dzięki polskim konsumentom — taki cel postawił sobie internetowy serwis z jedzeniem. Twierdzi, że potencjał rynku jest niemal nieograniczony.

Jeśli czegoś szukasz, to w Google’u. Żeby sprawdzić, co słychać u znajomych, korzystasz z Facebooka, a gdy jesteś głodny, to masz sięgnąć po serwis Foodpanda — taką wizję ma Ralf Wenzel, prezes internetowej platformy do zamawiania jedzenia, która działa w 28 krajach, a od lutego 2013 r. również w Polsce.

FOT. coscurro/RGB Stock
FOT. coscurro/RGB Stock
None
None

Bo Foodpanda — jak przekonuje jej szef — ma być największym globalnym serwisem z jedzeniem zamawianym w dowolnym czasie i miejscu — również poprzez playstation czy telewizję albo na ławce w parku dzięki smartfonowi.

— Konsumenci wciąż dostają mnóstwo papierowych ulotek, które muszą trzymać w domu czy w pracy, żeby mieć szeroki wybór. Później muszą się przez nie przekopać, żeby wybrać konkretny posiłek, i jeszcze zadzwonić. Zamówienie u nas redukuje te zbędne czynności — wszystkie rodzaje kuchni dostępne są w jednym miejscu. Wystarczy kliknąć, żeby złożyćzamówienie — mówi Ralf Wenzel.

Jego zdaniem, serwisowi sprzyja to, że konsumentom coraz bardziej zależy na wygodzie. Jarosław Frontczak, analityk PMR, jest przekonany, że przed tego typu usługami przyszłość stoi otworem.

— Porównanie ofert w jednym miejscu jest oczywistym ułatwieniem. Dodatkowa zaleta takich serwisów to szeroki wachlarz płatności — przelewem czy kartą — co eliminuje konieczność posiadania odliczonej gotówki dla dostawcy. Użyteczność dla konsumenta jest dzięki temu dużo

większa — komentuje Jarosław Frontczak. Obecnie, jak wynika z danych Foodpandy, mniej niż 1 proc. Polaków zamawia jedzenie przez internet, chociaż aktywnie korzysta z niego aż 20 mln.

— Te dane pokazują ogromny potencjał tego rynku. Naszym celem jest, by każdy z 20 mln polskich konsumentów zamawiał u nas chociaż raz w miesiącu — deklaruje prezes Foodpandy. Zdaniem Ralfa Wenzla, ponieważ każdy je kilka razy dziennie, miejsca na rynku wystarczy dla wielu internetowych serwisów.

— Kluczowe jest więc nie tylko pozyskanie klientów, ale również zdobycie ich lojalności — i w to przede wszystkim będziemy inwestować — dodaje Ralf Wenzel.

Nie ujawnia, ile firma zamierza wydać na rozwój platformy w Polsce. Niedawno pozyskała 20 mln USD od funduszy Investment AB Kinnevik i Ventures Phenomen (jej większościowym udziałowcem pozostaje fundusz inwestycyjny Rocket Internet). Nie podaje też danych finansowych ani liczby sprzedawanych posiłków.