Warto sobie uświadomić, że Polska dla inwestorów zagranicznych nie jest ziemią obiecaną. Przedstawiciele francuskich firm wskazują na wiele problemów, które należałoby rozwiązać w najbliższym czasie, aby poprawić klimat do inwestowania.
Niestety, nie jest dobrze. Liczby nie kłamią — Polska od trzech lat notuje spadek bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Według danych PAIIZ, napływ inwestycji zagranicznych w 2002 r. spadł do 6,1 mld USD z 7,1 mld USD w 2001 r. Według wyliczeń NBP, do 4,1 mld USD z 5,7 mld USD.
Rząd stara się jednak poprawić złe statystyki. Na początku września Andrzej Szejna, wiceminister gospodarki, pracy i polityki socjalnej, po posiedzeniu rządu poinformował, że nowy program promocji Polski spowoduje w latach 2004-05 napływ do Polski bezpośrednich inwestycji zagranicznych o wartości 6-8 mld USD rocznie. Od niedawna za wizerunek Polski na światowej arenie odpowiada nowa agenda, która powstała w wyniku połączenia Polskiej Agencji Informacyjnej (PAI) z Państwową Agencją Inwestycji Zagranicznych (PAIZ). Powstaje jednak pytanie, czy samo utworzenie nowej agendy i nowy program promocji Polski rzeczywiście może wpłynąć na przyciągnięcie inwestorów zagranicznych. Andrzej Szejna, pytany przez dziennikarzy, jakie będą inwestycje w 2003 r. nie potrafił odpowiedzieć.
— Musimy zdawać sobie sprawę, że mamy do czynienia ze spadkiem poziomu inwestycji zagranicznych na świecie w ogóle, ale prawda jest taka, że ich napływ do Polski jest mniejszy niż powinien być — powiedział minister Szejna.
A co zakłada nowy program? Promocję marki Polski za granicą i wspieranie polskich eksporterów. Prawdę mówiąc to niewiele.
Reklama jest dźwignią handlu — prawdopodobnie to banalne hasło brzmiało w głowach twórców nowego programu promocji Polski za granicą. Tylko czy pięknymi hasłami uda się przyciągnąć inwestorów do kraju, który kojarzy się z niestabilnym prawem i wysokimi podatkami, o korupcji już nie wspominając.
W 2002 r. jeden z większych francuskich inwestorów — France Telecom — przeznaczył na inwestycje 1 mln EUR. Co zrobić, aby przekonać takie firmy do dalszego inwestowania w Polsce? Na pewno rząd nie uczyni tego hasłami reklamowymi.
— Z perspektywy branży telekomunikacyjnej chcielibyśmy poznać najbliższe plany polskich legislatorów. Wciąż czekamy na stworzenie odpowiednich przepisów prawnych. Jeżeli mamy inwestować w rozwój infrastruktury, to chcielibyśmy mieć pewność, że poniesione koszty nam się zwrócą. Inwestujemy duże kwoty, oczekujemy więc określonych przywilejów lub preferencyjnego traktowania. Tymczasem w Polsce warunki dla wszystkich operatorów są takie same bez różnicy czy się inwestuje, czy nie — mówi Bertrand Le Guern, wiceprezes Telekomunikacji Polskiej.
Warto też uświadomić sobie, że Polska dla inwestorów zagranicznych nie jest siódmym cudem świata i, co ważne, ma poważnych konkurentów, co, ku zaskoczeniu ekip rządzących, spowodowało, że niejednokrotnie poważny inwestor „umykał” do Czech, czy na Węgry.
— Polska jako rynek inwestycyjny nie jest ani gorsza ani lepsza od krajów byłej RWPG. Ze względu na liczbę mieszkańców jest ją jedynie trudniej opanować, bo choć mieni się być społeczeństwem silnie homogenicznym, to niejednokrotnie obserwować można wpływ różnych kultur na życie gospodarcze poszczególnych jej części — mówi Francois Colombie, dyrektor generalny Auchan Polska.
Co ciekawe, inwestorów zagranicznych mogą zniechęcać także bardzo przyziemne sprawy. Antoine Mocachen, wiceprezes firmy Cefic Polska, która obecnie buduje w Warszawie jedno z większych centrów handlowych — Centrum Arkadia — uważa, że restauracje i sklepy w Polsce powinny poprawić jakość usług.
— Bardzo skomplikowany jest także system opieki zdrowotnej — mówi Antoine Mocachen.
Warto też pamiętać, że o zasadności inwestycji zagranicznych należy także przekonywać samych Polaków. Grzegorz Pękalski, prezes Cefic Polska, zauważa, że polskie społeczeństwo niestety nadal obawia się kapitału zagranicznego.
— A przecież pieniądze nie mają narodowości — dodaje.
Francuscy inwestorzy obecni w Polsce podkreślają, że koniecznie należy poprawić infrastrukturę, upraszczać przepisy prawa i, co ważne, zmniejszyć interwencjonizm państwa.
— Procesy inwestycyjne są opóźniane przez prawo, które nie jest w zgodzie ze standardami Unii Europejskiej. To są elementy, które mogą zniechęcać inwestorów zgranicznych, którzy otwierają się na inne kraje, np. Rosję, gdzie łatwiej jest inwestować i realizować własne projekty — uważa Francois Colombie.
Jego zdaniem, wiele do życzenia pozostawia infrastruktura komunikacyjna i zaopatrzenie w media oraz plany zagospodarowania przestrzennego, które nie uwzględniają różnego rodzaju inwestycji z zakresu nieruchomości.
Jednak mimo tych wszystkich niedogodności Polska jest także chwalona przez francuskich inwestorów. Uważają oni, że warto tu inwestować.
— Polska niewątpliwie jest promotorem inwestycji w Europie. Fakt przystąpienia Polski do Unii Europejskiej na pewno pozwoli polepszyć współpracę z urzędami państwowymi i wzmocnić więź ekonomiczną i polityczną nie tylko z Francją, ale też z całym systemem międzynarodowym — uważa Antoine Mocachen.
Francois Colombie także jest przekonany, że warto inwestować w Polsce.
— Należy to robić dlatego, że kultura techniczna jest na całkiem niezłym poziomie, a potrzeba konsumpcji wzrasta. Tak naprawdę Polska będzie znakomitym miejscem do inwestowania, bo jej wejście do Unii Europejskiej będzie czynnikiem napędzającym gospodarkę — podsumowuje Philippe Gracia.