Według danych PKPP Lewiatan, 50 proc. nowo założonych firm upada w pierwszym roku działalności. Jedynie co piątej udaje się przetrwać pięć lat. Częstym powodem plajty jest brak finansowania. Startujące mikro- i małe przedsiębiorstwa to bardzo niepewny grunt dla banków, dlatego oprocentowanie kredytów dla tzw. start-upów sięga nawet 20 proc. Teoretycznie łatwiej powinni mieć franczyzobiorcy. W końcu franczyza uchodzi za stosunkowo bezpieczną metodę rozpoczynania biznesu — dzięki znanej marce i know-how franczyzodawcy jest obarczona mniejszym ryzykiem niepowodzenia. Nic podobnego.
— Banki niechętnie premiują franczyzę jako czynnik zmniejszający ryzyko początkującej firmy. Nie widzą powodu, dla którego przyszły partner sieci franczyzowej miałby być traktowany na innych zasadach niż przedsiębiorca ubiegający się o kredyt na start samodzielnej firmy pod własną marką. Tymczasem różnice widać gołym okiem. Mam nadzieję, że dostrzegą ją również bankowcy i produktów dedykowanych franczyzie będzie więcej — wyjaśnia Marcin Kaleta z Profit System. A wytłumaczenie może być jeszcze prostsze — rynek franczyzowy jest dla banków zbyt mały i nieatrakcyjny. Nie oznacza to jednak, że wszystkie instytucje finansowe zrezygnowały z produktów dedykowanych franczyzobiorcom. Niestety na razie jest ich niewiele.
Mały wybór
Pierwszym i bardzo długo jedynym bankiem, który umieścił w swej ofercie produkt przeznaczony dla franczyzobiorców, był Deutsche Bank. Z db FranchiseFinance mogą skorzystać partnerzy już istniejącej sieci, która już prowadzi w Polsce punkty. Kredytobiorcą jest partner, ale to franczyzodawca podlega wnikliwej ocenie banku.
— Banki z reguły wykonują analizę kredytową, koncentrując się wyłącznie na franczyzobiorcy. W przypadku usługi db FranchiseFinance opieramy ocenę finansową na sieci, a nie tylko na licencjobiorcy. Znając system, wiedząc, jak franczyzodawca dobiera sobie partnerów, możemy dostosować pakiet produktów pod franczyzobiorców określonej sieci. Mogą one dotyczyć zarówno wstępu do sieci, jak i liftingu czy nakładów inwestycyjnych, które musi ponieść franczyzobiorca, np. na zakup czy wymianę mebli lub remont — wyjaśnia Renata Grzechnik z departamentu sprzedaży i wsparcia produktów dla firm w Deutsche Bank PBC.
W ramach przygotowanego wspólnie z franczyzodawcą programu franczyzobiorcy mogą korzystać z jednego lub kilku z góry określonych modeli finansowania, zawierających zarówno propozycje kredytowe, jak i usługi operacyjne, ułatwiające działanie w ramach całej sieci. O franczyzobiorców zadbał też FM Bank, który oferuje Kredyt na Start z poręczeniem Europejskiego Funduszu Europejskiego. Produkt dostępny jest zarówno dla startujących przedsiębiorców działających pod własną marką i franczyzobiorców, jak i dla tych już działających (nie dłużej niż 12 miesięcy). Kredytobiorca nie musi posiadać wkładu własnego ani żadnych zabezpieczeń. Maksymalna kwota, którą może uzyskać, to 100 tys. EUR. Warunkiem finansowania są między innymi podpisana umowa z franczyzodawcą oraz co najmniej dwuletnia historia sieci franczyzowej.
— FM Bank proponuje partnerom systemów franczyzowych, działających co najmniej 24 miesiące, szybszą drogę decyzyjną. Tacy licencjobiorcy są traktowani priorytetowo — wyjaśnia Małgorzata Olczyk, menedżer ds. finansowania mikrofirm w FM Banku.
Poszukując pieniędzy na finansowanie punktu franczyzowego, nie należy ograniczać się do produktów dedykowanych franczyzie. Są bowiem banki, które nie mają takich kredytów, a mimo to finansują franczyzobiorców. W ofercie ING Banku Śląskiego nie ma specjalnych produktów dla licencjobiorców, jednak nie oznacza to, że nie mogą oni liczyć na finansowanie. Dowodem na to jest fakt, że wśród kredytobiorców banku znajdują się franczyzobiorcy sieci McDonald’s.
— Pożyczka gotówkowa dla przedsiębiorców może być przeznaczona na dowolny cel, w tym na uruchomienie placówek partnerskich — potwierdza Piotr Gołąbek z departamentu zarządzania rynkiem detalicznym w ING Banku Śląskiego.
Finansują swoich
Wśród banków znajdą się także takie, które choć nie mają produktu dla całego rynku franczyzowego, finansują inwestycję własnych franczyzobiorców. Bank BZ WBK zaoferował swoim potencjalnym biorcom kredyt na otwarcie placówki partnerskiej. Suma udzielonego kredytu może wynieść maksymalnie 50 tys. zł. Oznacza to, że przyznane pieniądze mogą w pełni pokryć koszty inwestycji w placówkę licencyjną banku oraz działalność obrotową związaną z jej uruchomieniem. Nie czekając na produkty dla rynku franszyzy, niektórzy franczyzodawcy zaczęli sami szukać finansowania dla swoich partnerów — także w bankach. Wrocławskie Auto-Spa, operator sieci myjni bezdotykowych, jako pierwszy w Polsce franczyzodawca zaciągnął kredyt na budowę myjni partnerów.
— Chcąc ułatwić franczyzobiorcom uzyskanie finansowania, postanowiliśmy zaciągnąć kredyt w banku, który następnie rozdysponowaliśmy między naszych partnerów. Warunkiem otrzymania pieniędzy jest uiszczenie wkładu własnego w wysokości 30 proc. inwestycji i posiadanie pozytywnej historii kredytowej. Jeśli franczyzobiorcą jest dopiero startujący przedsiębiorca, wymagamy również zabezpieczenia w postaci weksla — informuje Sławomir Decewicz, prezes zarządu Auto-Spa.
Firma zawiera z franczyzobiorcą umowę leasingu operacyjnego, którego spłata rozpoczyna się po 12 miesiącach karencji. Chętnych nie brakuje. Od kwietnia, kiedy to firma rozpoczęła sprzedaż licencji, zawarto 14 umów. Niektórzy franczyzodawcy obniżają koszty inwestycji w placówkę licencyjną, by ułatwić swoim franczyzobiorcom start w biznesie. Tak działa Brand New Products, sieć outletów z odzieżą markową, która zwolniła partnerów z opłat za meble. Przedsiębiorcy, podejmując współpracę z siecią, oszczędzają od 10 do 30 tys. zł. Wsparcia swoim przyszłym franczyzobiorcom udziela również Grupa Muszkieterów, właściciel sieci Intermarche i Bricomarche. Na start wymaga od kandydatów min. 20-procentowego wkładu własnego, a na uzyskanie pozostałej części udziela poręczenia w banku.