Frank podrożał do 3,62 zł

MZAT
02-08-2011, 00:00

Poranne osłabienie franka i zwyżki na giełdach okazały się pułapką na tych, którzy sądzili, że najgorsze już za nami.

Zadłużeni w CHF mogą zacząć obgryzanie paznokci

Poranne osłabienie franka i zwyżki na giełdach okazały się pułapką na tych, którzy sądzili, że najgorsze już za nami.

Plan ratunkowy dla USA, zamiast uspokoić rynki, wprawił je w drżenie. Porozumienie, choć zakończyło długie spekulacje o możliwości bankructwa największej światowej gospodarki, spowodowało nową lawinę problemów. Wszystko z powodu oczekiwanego wyhamowania — i tak mizernego — wzrostu gospodarczego USA. A jeśli USA hamuje, prędkość wytraca cały świat.

— Wczorajsze umacnianie się franka względem euro — a co za tym idzie, względem złotego — zostało wywołane bardzo słabym wynikiem indeksu ISM, który opublikowano o 16 naszego czasu — mówi Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

ISM, czyli indeks aktywności amerykańskiego przemysłu przetwórczego, spadł do 50,9 pkt, podczas gdy analitycy prognozowali 54,3. Jak jednak zauważa ekonomistka Banku Millennium, sam ISM nie wywołałby takiego popłochu na rynkach.

— Niższy od oczekiwań ISM nałożył się na napływające od kilku miesięcy słabe dane dotyczące produkcji przemysłowej i perspektyw wzrostu gospodarczego. Reakcja rynku była wzmocniona przez nieobecność inwestorów ze Szwajcarii w związku ze świętem narodowym. Dodatkowo wciąż trwa nerwowe oczekiwanie na decyzję Kongresu w sprawie podniesienia limitu zadłużenia USA. W tej sytuacji to nie kryzys zadłużeniowy jest głównym winowajcą drożejącego franka — tłumaczy Urszula Kryńska.

Poziom 3,62 zł, do którego wczoraj doszedł frank, to nowy rekord. Jak długo się utrzyma?

— Trudno mówić o kolejnych granicach, w sytuacji gdy jesteśmy na dziewiczym terenie, a frank bije kolejne rekordy. Wydaje się, że w tym miesiącu nie przekroczymy poziomu 3,70 zł — mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Jak tłumaczy, drożejący frank to efekt pogłębiającego się zaniepokojenia inwestorów sytuacją na świecie.

— Takie waluty jak frank i jen drożeją, ponieważ uchodzą za bezpieczną przystań. Inwestorzy boją się ewentualnego pogłębienia kłopotów USA, z obniżeniem ratingu kredytowego włącznie. Przeważa przekonanie, że plan naprawczy jest czymś doraźnym i nie rozwiązuje palących problemów — mówi Marek Rogalski.

Jego zdaniem sytuację mogłaby uspokoić skorelowana globalnie interwencja walutowa. Kto, kiedy i w jakiej skali miałby ją przeprowadzić — nie wiadomo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Frank podrożał do 3,62 zł