"FT": RosUkrEnergo rozważa wejście na londyńską giełdę

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-04-28 10:58

Współwłaściciel spółki RosUkrEnergo (RUE) Dmytro Firtasz powiedział dziennikowi "Financial Times", że bierze pod uwagę wejście spółki na londyńską giełdę w celu pozyskania kapitału na duże inwestycje w infrastrukturę przesyłu gazu.

Współwłaściciel spółki RosUkrEnergo (RUE) Dmytro Firtasz powiedział dziennikowi "Financial Times", że bierze pod uwagę wejście spółki na londyńską giełdę w celu pozyskania kapitału na duże inwestycje w infrastrukturę przesyłu gazu.

    "Financial Times" publikuje w piątek fragmenty wywiadu z Firtaszem, do niedawna nikomu nieznanym współwłaścicielem spółki RosUkrEnergo (RUE), pośredniczącej w dostawach gazu z Rosji oraz Azji Środkowej do Europy Środkowej i Wschodniej.

    Jak podkreśla "FT", Fitrasz powiedział dziennikowi w swym pierwszym wywiadzie dla mediów, że rozważa wejście firmy na londyńską giełdę.

    Firtasz zapowiedział, że RosUkrEnergo wspólnie z rosyjskim monopolistą gazowym Gazpromem zainwestuje w infrastrukturę przesyłową i magazynową. "Rozważamy wejście na giełdę, bo są to projekty, których nie zdołamy sfinansować nawet wspólnie z Gazpromem. Ich realizacja potrwa 15-20 lat" - powiedział "FT".

    "Trzy dni temu bardzo niewiele osób słyszało o Dmytro Firtaszu. Nigdy nie udzielał wywiadów, nigdy nie był fotografowany jako postać publiczna i aż do tego tygodnia odmawiał potwierdzenia, że jest współwłaścicielem RosUkrEnergo, tajemniczej firmy, która kontroluje dostawy gazu z Azji Środkowej do Europy" - pisze dziennik.

    Jak czytamy w "FT", Fitrasz przyznał w tym tygodniu, że był głównym partnerem Gazpromu w RUE. "Jest właścicielem 90 proc. udziałów holdingu Centragas, który tworzy spółkę joint venture z Gazpromem w RUE. Pozostałe 10 proc. udziałów w Centragas należy do ukraińskiego bankiera [Iwana] Fursina" - tłumaczy dziennik.

    Fitrasz - jak pisze "FT" - twierdzi, że dorobił się fortuny na handlu z bogatym w złoża gazu Turkmenistanem. Sprzedawał żywność i inne towary w zamian za gaz, który sprzedawał Ukrainie - czytamy w "FT". "Handlował głównie mięsem, masłem i innymi produktami, a także używanymi samochodami. Do 1990 r. zarobił 100 tys. dolarów -ogromną sumę, jak na sowieckie standardy. Wtedy przeniósł się do Moskwy, by złowić większą rybę" - podkreśla gazeta. 

    W rozmowie z gazetą biznesmen zaprzecza, by miał kontakty z kontrowersyjnym przedsiębiorcą Siemionem Mogilewiczem, dwukrotnie sądzonym w Rosji za oszustwa, a obecnie ściganym przez amerykańskie FBI m.in. za pranie brudnych pieniędzy. "Spotkałem się z nim parę razy, ale nigdy nie robiłem z nim interesów" - powiedział Fitrasz "FT".

    Według rosyjskiej gazety "Izwiestia", Firtasz jest szefem filii firmy Highrock Holding Ltd., należącej do Mogilewicza.