Kilka miliardów złotych — tyle pieniędzy wyciekło z fundacji, nad którymi pieczę sprawuje państwo.
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) nie zostawiła suchej nitki na fundacjach podległych rządowi i administracji publicznej. Na 52 skontrolowane instytucje aż w co drugiej stwierdzono szereg nieprawidłowości. Dochodziło do nich z powodu braku nadzoru ze strony Ministerstwa Skarbu Państwa oraz wojewodów.
Głównymi grzechami fundacji są: zawyżanie kosztów działalności oraz wypłacanych wynagrodzeń, udzielanie intratnych zleceń kierownictwu, zawieranie umów-zleceń z osobami zarządzającymi. Skarb państwa stracił przez to kilka miliardów złotych w ciągu ostatnich kilku lat.
— Niedopuszczalne praktyki w fundacjach niejednokrotnie przybierały charakter korupcjogenny — mówi Jacek Jezierski, wiceprezes NIK.
W 13 skontrolowanych jednostkach wynagrodzenia były ustalane niezgodnie z prawem. Windowanie płac w niektórych fundacjach umożliwiał brak zasad wynagradzania, co pozwalało na dowolność w ustalaniu zarobków.
Raport NIK uwypukla brak reakcji na dziejące się nieprawidłowości ze strony rządu i administracji publicznej.
— System nadzoru nad fundacjami był nieskuteczny. Bierność organów nadzorujących uniemożliwiała podejmowanie działań naprawczych. Ponadto nadzór był utrudniony z powodu niewypełniania przez fundacje obowiązków sprawozdawczych. Co zaskakujące, aż 10 wojewodów nie posiadało pełnej wiedzy o liczbie fundacji im podlegających — mówi wiceszef NIK.
Niektóre fundacje „załatwiły” sobie statuty, które nie pozwalały resortowi skarbu na powoływanie i odwoływanie ich władz.
— Wyniki kontroli wskazują na konieczność kordynacji działań ministra skarbu z innymi ministrami w celu poprawy nadzoru nad fundacjami — dodaje wiceprezes Izby.