Wczoraj minęła piąta rocznica bankructwa Lehman Brothers, które odcisnęło piętno na światowym rynku finansowym. W ciągu zaledwie pół roku od plajty amerykańskiego giganta WIG obsunął się o prawie 40 proc., a fundusze akcji polskich straciły średnio 45 proc. Po pięciu latach bilans osiągnięć nie wygląda rewelacyjnie: średni zysk w grupie to 16,5 proc., a różnica pomiędzy najlepszym i najgorszym wynosi ponad 145 pkt proc. Na 30 produktów dziesięć wciąż pozostaje pod kreską, a jedynie sześciu zarządzających pobiło WIG, który wzrósł przez ostatnie 5 lat o 32 proc. Wygrały fundusze, które w 2008 r. dopiero rozpoczynały działalność inwestycyjną. I choć nie był to decydujący czynnik, z pewnością pomagał bronić klientów przed stratami, bo małymi portfelami, pozbawionymi zaszłości zarządza się łatwiej, szczególnie w kryzysowych okolicznościach.

— Minione 5 lat z pewnością zapamiętamy jako złote czasy dla funduszy obligacji. Niemniej to nie był okres stracony dla posiadaczy jednostek uczestnictwa produktów akcyjnych. Choć kokosów nie zarobili, to jednak wyszli na plus. Potwierdziła się jednak zasada, że wybór klasy aktywów jest ważny, ale nie najważniejszy. Kluczem do sukcesu i dużych zysków jest wybór odpowiedniego, jakościowo zarządzanego produktu — uważa Michał Duniec z firmy Analizy Online.
Potwierdzeniem tej tezy są liczby. Na podium zestawienia pięcioletnich stóp zwrotu znalazły się Quercus Agresywny, który zyskał 93 proc., Aviva Investors Nowych Spółek z wynikiem 68,7 proc. i Noble Fund Akcji ze stopą zwrotu wysokości 37,4 proc. Zdaniem Michała Duńca, są to dobrze zarządzane fundusze, które co prawda miały ułatwiony start, ale później konsekwentnie utrzymywały przewagę nad rywalami i benchmarkiem.
— Przewaga Agresywnego to splot wielu czynników. Wówczas portfel funduszu był niewielki i dużo łatwiej było nim zarządzać. Ponadto zawsze kluczowa dla nas była i jest selekcja spółek, a nie odgadywanie, w którą stronę pójdzie rynek — tłumaczy Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.
A to właśnie selekcja spółek jest piętą achillesową funduszy, które wciąż nie odrobiły strat z połowy 2008 r. Pioneer Akcji Polskich dźwiga brzemię zbyt dużej koncentracji portfela i nietrafionych inwestycji w spółki budowlane, a efektem jest 30-procentowa strata. ING Selektywny, który nie może się podnieść po przestrzelonych pomysłach inwestycyjnych byłego już zarządzającego — Piotra Rogowskiego, pozostaje ponad 21 proc. pod kreską, a Idea Akcji, dla którego wyjątkowo pechowy był 2012 r., traci aż 53 proc. Nie bez znaczenia dla wyników są też wciąż wysokie w porównaniu z zagranicznymi rynkami, opłaty za zarządzanie. Przyjmując, że wskaźnik kosztów całkowitych dla funduszy akcji wynosi średnio 4 proc., to w skali pięciu lat daje aż 20 proc., co oznacza, że o tyle mniejszy jest ostateczny zysk posiadacza jednostek uczestnictwa.