Fundusze sypią kasą na raczkujące firmy

Katarzyna Latek, Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2011-06-29 00:00

Przybywa funduszy, które wierzą, że ich spółka przejdzie drogę od zera do globalnego bohatera. Niektóre się rozczarują.

Satus Venture ma 50 mln zł, a SpeedUp 20 mln zł na inwestycje w start-upy

Przybywa funduszy, które wierzą, że ich spółka przejdzie drogę od zera do globalnego bohatera. Niektóre się rozczarują.

Skąd wziąć kasę na biznes — to odwieczny problem młodych przedsiębiorców. Niedawno prawie znikł — dzięki mnożącym się funduszom inwestującym w firmy we wczesnej fazie rozwoju. Ostatnio przybyły trzy. Satus zakończył procedurę rejestracji funduszu Satus Ventures. SpeedUp Venture Capital Group, zespół pięciu prywatnych udziałowców, którzy kiedyś inwestowali m.in. w technologiczne spółki z GPW, aż postanowili sformalizować działalność, powołał dwa fundusze: SpeedUp Investments, zarządzający prywatnymi pieniędzmi założycieli, i SpeedUp IQbator, dysponujący unijną dotacją. Pierwszy przeprowadził już dziewięć inwestycji. Drugi dwie, ale w ciągu następnych trzech miesięcy dokona sześciu.

— Bardzo dużo się u nas dzieje. SpeedUp IQbator ma zainwestować do 2013 r. w 18 spółek —mówi Bartłomiej Gola, partner zarządzający w SpeedUp.

Grupa nigdy nie inwestuje w spółkę więcej niż milion złotych. Szacuje, że w ciągu 2,5 roku może zainwestować około 20 mln zł. Satus Ventures ma do wydania 50 mln zł (połowa z Krajowego Funduszu Kapitałowego).

— Zaczniemy inwestować w sierpniu-wrześniu. Szukamy innowacyjnych projektów we wczesnej fazie rozwoju, w które będziemy inwestować 0,5-6 mln zł na trzy-siedem lat. Już mamy namierzone pierwsze projekty, do końca roku zamkniemy dwa. W portfelu chcemy mieć 15 spółek — mówi Krzysztof Bełch, prezes Satus Ventures.

Globalny podbój

Założyciele SpeedUp wierzą, że w Polsce spośród wielu start-upów wyłoni się wreszcie firma, która będzie w stanie podbić światowy rynek. Ich zdaniem, rynek start-upów dopiero się rodzi. Czego szukają fundusze?

— Najwięcej projektów trafiających do nas jest związanych z IT, my nastawiamy się na biotechnologie, nanotechnologie czy projekty z pogranicza elektroniki i IT. Szukamy projektów niszowych, które ciężko skopiować, z dużą barierą wejścia na rynek, lub takich, które szybko można rozprzestrzenić globalnie, (np. gry czy projekty internetowe. Muszą mieć wyjątkowo duży potencjał wzrostu, bo naszym celem jest osiąganie 30 proc. IRR [średnioroczna stopa zwrotu — red.] — mówi Krzysztof Bełch.

— Polska jest za mała na niszowe produkty. Jeżeli ma to być nisza, musi być globalna, żeby to miało sens. Jestem przekonany, że w Polsce w końcu powstanie coś naprawdę dużego, o zasięgu globalnym i my chcemy być częścią tego sukcesu —zapewnia Bartłomiej Gola.

Taki ma być np. serwis Booklikes — od początku pomyślany jako przedsięwzięcie globalne. To serwis społecznościowy dla miłośników książek.

— W największym uproszczeniu to pośrednik między Facebookiem i Amazonem. Projekt ma już pierwszy sukces —znalazł się w dwudziestce najlepszych w konkursie SeedCamp w Nowym Jorku — mówi Bartłomiej Gola.

Booklikes nie zajmuje się sprzedażą. Ruch oddaje księgarniom i ma zarabiać na prowizjach od nich.

Satus projektów szuka głównie w inkubatorach stworzonych przez trzy uczelnie, z którymi blisko współpracuje.

— Na razie to, co spływa do nas z rynku, jest słabsze lub ma za wysoką wycenę. Ale projekty, w które zainwestował nasz poprzedni fundusz, pokazują, że potrafimy wyłuskać dobre firmy — mówi Krzysztof Bełch.

— W Polsce nie ma jeszcze mowy o bańce internetowej ani o zbyt dużych wycenach. Jesteśmy na zupełnie innym etapie rozwoju — uważa Bartłomiej Gola.

SpeedUp przygląda się projektom, które dostały dofinansowanie z programu Innowacyjna Gospodarka 8.1.

— Obejrzeliśmy około 100 takich projektów. Być może w jeden zainwestujemy — mówi Bartłomiej Gola.

Dodaje, że gdyby nie 8.1, wiele całkiem niezłych projektów nie ujrzałoby światła dziennego.

W Polsce powstaje już "scena startup-owa". Założyciele i pomysłodawcy takich firm spotykają się, wymieniają doświadczeniami, szukają finansowania.

— To bardzo pozytywne zjawisko. Rocznie oglądamy 250- -300 projektów — mówi Arkadiusz Piechocki, partner w SpeedUp.

Zasilić giełdę

Satus wprowadził na NewConnect Bloober Team, dwie kolejne spółki szykuje do debiutu. SpeedUp jest na tyle młody, że dopiero myśli o wyjściach.

— Prawdopodobnie w ciągu najbliższych 12 miesięcy przeprowadzimy 2-3 wyjścia. Nie wykluczamy np. wprowadzenia na NewConnect firm dwiepaczki.pl lub Droppa — mówi Bartłomiej Gola.

To najbardziej dojrzałe projekty SpeedUp. Dwiepaczki.pl to pierwszy w Polsce pośrednik usług kurierskich, a Droppa zajmuje się pełną obsługą logistyczną sklepów internetowych. Kolejny projekt to Okazjum.pl — wyszukiwarka gazetek promocyjnych.

— Serwis ma dopiero cztery miesiące, a odnotowuje już gigantyczne wzrosty liczby użytkowników i odsłon. Nie będziemy udawać, że sami na to wpadliśmy. Podobny serwis działa w Niemczech i jest jednym z największych sukcesów tamtejszego internetu — mówi Bartłomiej Gola.

Innym serwisem jest Legimi, czyli elektroniczne czytanie "w chmurze". Pozwala czytać książki na wszelkich możliwych urządzeniach z dostępem do sieci. Kolejny to Gagabox, umożliwiający słuchanie radia wszędzie tam, gdzie jest sygnał komórki.

— Mamy już umowę z Polkomtelem i rozmawiamy z kolejnymi operatorami, a także z producentami sprzętu, żeby preinstalowali ten program na komórkach — zapowiada Arkadiusz Piechocki.

okiem eksperta

Światło w tunelu

Jacek Byrt, partner Azimutus

Pojawienie się tak wielu funduszy z dużymi pieniędzmi to świetna wiadomość dla początkujących przedsiębiorców. Do niedawna na polu finansowania takich biznesów była kompletna pustynia —można było liczyć na pieniądze od znajomych, potem lukę nieco zapełnił NewConnect. Ale nie było instytucjonalnego wsparcia.

Ale z perspektywy funduszy to spory problem. Jak na liczbę ludności i poziom wykształcenia, to w Polsce start-upów powstaje bardzo mało. W Izraelu, nie mówiąc o USA, jest ich nieporównywalnie więcej. To może się zmienić, bo duży wpływ na rozwój przedsiębiorczości wśród młodych ludzi w Izraelu miały właśnie programy zbliżone do KFK. Na razie dobrej jakości projektów nie ma dużo, a to oznacza, że spora część pieniędzy zostanie zainwestowana w średniej jakości projekty, co odbije się na stopie zwrotu dla inwestorów. Choć Polska jest dużym rynkiem zbytu, fundusze powinny szukać projektów, które można rozprzestrzenić na inne kraje.