Fundusze: Większe ryzyko nie zawsze popłaca

Open Finance
14-10-2010, 15:42

Fundusze sektorowe niosą ze sobą większe ryzyko. Na dodatek w ostatnich dwóch latach, w większości wypadły gorzej od  zwykłych funduszy.


Gdy na rynku panuje hossa lub bessa, oznacza to ni mniej, ni więcej, że cena większości akcji rośnie lub spada. Rzecz jasna, nie wszystkich w tym samym tempie. Urok gry giełdowej jest taki, że pojedyncze spółki czy wręcz całe branże cieszą się zmienną afektacją ze strony inwestorów – raz na topie są, dajmy na to, spółki z branży budowlanej, a innym razem z informatycznej. Istnieje nawet teoria cykli giełdowych, z której można się dowiedzieć, jakie branże czy sektory są najbardziej obiecujące w zależności od fazy cyklu koniunkturalnego w gospodarce – na przestrzeni od dna recesji do szczytu wzrostu. Dla tych, którzy nie mają wystarczających umiejętności czy po prostu czasu, rozwiązaniem są tzw. fundusze sektorowe.

Historia tych funduszy w Polsce jest stosunkowo krótka i sięga końca 2006 roku. Zadebiutował wówczas subfundusz ING Środkowoeuropejski Budownictwa i Nieruchomości, który powstał na fali boomu na rynku nieruchomości. Obecnie towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) oferują ok. 40 funduszy sektorowych. Wśród nich można znaleźć takie, które inwestują w spółki działające w branżach związanych m.in. z ekologią (DWS Zmian Klimatycznych, Allianz Akcji EcoTrends), surowcami (m.in. Idea Surowce Plus, Skarbiec-Rynków Surowcowych, Amplico Surowcowy), finansami (Skarbiec Sektora Finansowego Nowej Europy, DWS Zrównoważony Sektora Finanse i Konsumpcja), energetyką (Arka BZ WBK Energii, ING Sektora Energii), złotem (DWS Gold, Superfund Goldfuture), biotechnologiami (ING Sektora Biotechnologii, PKO Biotechnologii i Innowacji) czy żywnością (BPH Globalny Żywności i Surowców, ING Sektora Żywnościowego).

Niewątpliwie fundusze sektorowe są bardziej ryzykowne od „normalnych” funduszy, bo koncentrują się na akcjach spółek prowadzących działalność w ramach jednaj branży, np. finansowej, energetycznej czy budowlanej, i dopiero w ramach wybranego obszaru zainteresowań, dokonywana jest dywersyfikacja portfela, poprzez zakup akcji różnych spółek, które jednak gros dochodów osiągają z tej samej podstawowej działalności. Jeśli więc określony sektor dotyka dekoniunktura, nic nas nie obroni, jak w przypadku zwyczajnego funduszu, który ogranicza ryzyko, lokując aktywa w spółki z różnych branż. Inwestując w fundusz sektorowy można więc oczekiwać wyższych zysków, ale z drugiej strony także potencjalnie większych strat.

Powyższa tabela przedstawia stopy zwrotu funduszy sektorowych działających przez ostatnie dwa lata. Jak widać, są mocno zróżnicowane. Pomimo, że najlepszy z nich – Idea Surowce Plus – uzyskał w tym czasie stopę zwrotu bliską 85 proc. (przy okazji był to również najlepszy wynik spośród wszystkich funduszy otwartych), to w większości przypadków, w porównaniu ze średnimi zyskami klasycznych funduszy akcji, nie wypadają najlepiej. Przykładowo, inwestując w fundusze ING Środkowoeuropejski Budownictwa i Nieruchomości oraz ING Środkowoeuropejski Sektora Finansowego można było zarobić odpowiednio 15,9 i 10,7 proc. Wyniki te są jednak słabsze od średniej dla funduszy szerokiego rynku, inwestujących w tym rejonie świata, która wyniosła 31,1 proc. Inwestujący w akcje polskich spółek z sektora budowlanego i deweloperskiego subfundusz Allianz Budownictwo 2012 zanotował stopę zwrotu w wysokości 6 proc., podczas gdy średnia dla funduszy akcji polskich uniwersalnych wyniosła 17,3 proc., zaś WIG-Deweloperzy wzrósł o 32,9 proc., a WIG-Budownictwo spadł o 3 proc. Lepiej od rynku wypadł za to Aviva Investors Nowoczesnych Technologii (+24,8 proc.).

Fundusze sektorowe dają szansę na ponadprzeciętne zyski, ale z drugiej strony potencjalne straty mogą mieć podobną skalę, jak np. straty ujętych w tabeli Superfund Golduture (-22,4 proc.), Arka Rynku Nieruchomości (-19,2 proc.) czy DWS Zmian Klimatycznych (-16,3 proc.). Dlatego lepiej traktować je jedynie jako uzupełnienie portfela inwestycyjnego.

Zastanawiając się nad wyborem funduszu, dobrze jest brać pod uwagę te, których geograficzne spektrum inwestycji jest możliwie jak największe. Najlepszym rozwiązaniem wydają się zatem fundusze globalne, bo oferują najszerszą możliwą do osiągnięcia dywersyfikację w ramach jednej branży. W przypadku funduszy tego typu oferowanych w Polsce, większość inwestuje globalnie, co wynika z faktu, że często rynek jednego kraju jest za płytki, tzn. trudno wypełnić portfel inwestycyjny funduszu, bo firm z danego sektora notowanych na giełdzie jest po prostu za mało. Warto tu też wspomnieć, że często fundusze sektorowe oferowane w Polsce inwestują pośrednio, tzn. lokują wpłacane do nich pieniądze w jednostki uczestnictwa zagranicznych funduszy inwestycyjnych. Firmy korzystają tu często ze wsparcia międzynarodowych grup kapitałowych, w strukturach których się znajdują.

Bernard Waszczyk, Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Open Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Fundusze: Większe ryzyko nie zawsze popłaca