Funduszowi maruderzy na cenzurowanym

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-10-13 22:00

Opera, Pioneer i Credit Agricole nie uczą się na błędach, dlatego od lat stopy zwrotu ich niektórych funduszy szorują po dnie. Cenę za to płacą klienci

Nasz fundusz przeznaczony jest dla inwestorów oczekujących wysokich stóp zwrotu w długim terminie — ten zapis widnieje na kartach informacyjnych niemal każdego produktu z oferty krajowych TFI. Powiernicy przekonują, że dopiero po pięciu latach powinno się rozliczać zarządzającego z osiągnięć inwestycyjnych, co ma związek ze specyficznymi warunkami panującymi w poszczególnych segmentach rynku finansowego i rytmem, w jakim zachodzą na nich zmiany trendów.

Za dobrą monetę przyjmuje się również powtarzalność stóp zwrotu w krótszych, np. rocznych okresach. Ma to szczególne znaczenie zwłaszcza dla osób oszczędzających na emeryturę. Przyjrzeliśmy się funduszom z najbardziej popularnych grup (akcji uniwersalnych, małych i średnich spółek, dłużnych, pieniężnych i zrównoważonych), by wyselekcjonować te, których rezultaty — zwłaszcza w długim terminie — powinny dać do myślenia tym, którzy już zainwestowali lub rozważają kupno jednostek.

Zakochany bez wzajemności

Gdyby ktoś przewrotnie zorganizował konkurs na powtarzalność najgorszych stóp zwrotu, to fundusz Novo Akcji byłby w tym plebiscycie niekwestionowanym zwycięzcą. Niewiele jest produktów na rynku, które zazwyczaj plasują się w czwartym lub co najwyżej trzecim kwartylu stóp zwrotu. Znakiem rozpoznawczym funduszu jest miłość do giełdowych blue chipów, będąca równocześnie przyczyną najsłabszych wyników zarówno w krótkim, jak i długim terminie.

Z uporem maniaka zarządzający portfelem inwestuje w polskie banki czy spółki energetyczne. Przez ostatnie 5 lat stracił przez to ponad 26 proc., podczas gdy średnia w grupie akcji polskich uniwersalnych wyniosła nieco ponad 0 proc. Przez dekadę jednostka uczestnictwa Novo Akcji zanurkowała o 15 proc., co jest wynikiem o prawie 40 pkt. proc. gorszym od rywali. W tym roku strata sięga 13 proc. i nie jest zaskoczeniem, że to najgorsza stopa zwrotu w tej grupie funduszy, biorąc pod uwagę fakt, że największy udział w portfelu zajmują banki, a akcje PKO BP stanowią aż 7 proc. aktywów. Dodatkowo na niekorzyść zadziałały nieudane zakłady z rynkiem, szczególnie na walorach mocno przeważonych wobec benchmarku PZU czy KGHM, których notowania także spadały.

Konserwatysta z zasadami

Fundusze pieniężne są przez wielu inwestorów traktowane jako substytut lokaty. Kupując więc jednostki uczestnictwa tego rodzaju produktów, klienci nie oczekują raczej spektakularnych zysków, bo bardziej cenią sobie bezpieczeństwo. Stabilność jednostki i znikome ryzyko kredytowe wyrażone bardzo niskim udziałem papierów korporacyjnych w portfelu może być atutem w oczach inwestorów o dużej awersji do ryzyka, ale jest jednak pewna granica tolerancji niskich stóp zwrotu, którą od lat przekracza Credit Agricole Lokacyjny. W każdym z analizowanych okresów uzyskane stopy zwrotu plasują fundusz na dnie zestawienia, a dystans do rywali sięga od 4 do 7 pkt. proc. Przeszkodą w osiąganiu dobrych wyników na tle rywali są m.in. wysokie koszty zarządzania.

TFI pobiera rocznie opłatę o 1 pkt proc. wyższą niż konkurenci, a to w długim terminie nie pozostaje bez wpływu na ostateczną stopę zwrotu. Szkodzi też przyjęta polityka inwestycyjna, która nie dopuszcza zwiększania udziału w obligacje przedsiębiorstw, a także uniemożliwia poszukiwanie okazji za granicą.

Gigant z przeszłością

Choć fundusze zrównoważone nie są świętym Graalem inwestycji, to oferują kompromis pomiędzy nadmiernym ryzykiem a przesadnym bezpieczeństwem. Zarabiać mają na akcjach i na obligacjach — dłużna część portfela jest poduszką bezpieczeństwa w razie bessy, akcyjna powinna pracować na zyski w okresie hossy. Najstarszym tego rodzaju produktem jest Pioneer Zrównoważony, który działa na rynku od 23 lat, a jego aktywa przekraczają już 1,1 mld zł.

To niewiele znaczy wobec tego, że zarówno w skali pięciu, jak i dziesięciu lat fundusz wypada najgorzej w grupie, a jego strata w obu okresach sięga prawie 30 proc. Od lat piętą achillesową Pioneera jest selekcja na rynku akcji, a to właśnie papiery udziałowe stanowią większość, bo 65 proc. portfela. Nie inaczej jest w tym roku — od stycznia fundusz stracił 2,9 proc. Przy założeniu, że część obligacyjna nie zaniżyła wyniku, a indeks WIG w tym czasie spadł o 0,4 proc., to skala nietrafionych zakładów wydaje się spora. Nieco lepiej wygląda część obligacyjna, w której zarządzający postawił na aktywne podejściem do zarządzania ryzykiem stopy procentowej. Do wyniku „dokładają się” też obligacje korporacyjne.

Miś z kaprysami

Małe i średnie spółki to segment warszawskiej giełdy najbardziej narażony na zmienność podczas rynkowych zawirowań. Dlatego inwestorzy, którzy wybierają jednostki uczestnictwa funduszowych „misiów”, powinni mieć świadomość podwyższonego ryzyka oraz zmienności.

Jest jednak na rynku produkt, który kaprysi bardziej niż jego rywale i potrafi przyprawić o ból głowy niejednego klienta. Pioneer MiŚ Rynku Polskiego przez pięć lat stracił 21 proc., podczas gdy średni zysk w grupie wyniósł ponad 14 proc. W trzyletnim okresie dystans do konkurencji zmniejszy się co prawda niemal do zera, ale wyniki roczne plasują się przeważnie w czwartym lub trzecim kwartylu.

Gorsze stopy zwrotu to konsekwencja selekcji wśród średnich spółek, a także… giełdowych blue chipów. Idea, która stoi za tą strategią, to chęć utrzymania większej płynności. Dodatkowo zarządzający stawia na szeroką dywersyfikację (średnio 120 spółek w portfelu), która rozprasza ryzyko, ale równocześnie ogranicza pozytywny wpływ z tytułu selekcji.

Gdyby ktoś przewrotnie zorganizował konkurs na powtarzalność najgorszych stóp zwrotu, to fundusz Novo Akcji byłby w tym plebiscycie niekwestionowanym zwycięzcą.

Przeciętniak z miliardami

Fundusze dłużne uniwersalne wybierane są przez inwestorów, którzy cenią bezpieczeństwo, ale chcą zarabiać więcej niż na lokacie. Decydując się na zakup jednostek, wybierają więc ekspozycję na krajowy rynek obligacji skarbowych i korporacyjnych.Takie podejście w skali pięciu lat przyniosło średnio 25 proc. zysku, a przez dekadę ponad 62 proc. Pioneer Obligacji Plus w obu okresach wypada gorzej na tle rywali o około 4 pkt. proc., plasując się tym samym w czwartym kwartylu stóp zwrotu. Być może w osiąganiu przeciętnych wyników przeszkadza mu wielkość portfela, gdzie zgromadzono prawie 2 mld zł — najwięcej w grupie.

Przy tak gigantycznych aktywach trudno oczekiwać więc od zarządzającego większej aktywności. Przeszkodą mogą być też wysokie opłaty. Chociaż koszty zarządzania są tylko nieznacznie wyższe od średnich, to już opłata manipulacyjna należy do najwyższych na rynku. Ustalona na poziomie 1,8 proc., w samym 2014 r. pochłonęłaby ponad jedną trzecią zysku. Skład portfela jest raczej standardowy. Prawie 80 proc. stanowią papiery skarbowe, a resztę — obligacje korporacyjne. Fundusz nie stosuje też dźwigni finansowej.