Po pozytywnej niespodziance makro (dynamika PKB w trzecim kwartale była najwyższa od 5 lat i sporo wyższa od oczekiwań analityków), która stawia brytyjską gospodarkę w znacznie lepszym świetle, niż sądzono, i daje lepsze perspektywy niż kraje europejskie, waluta ta zyskała najbardziej względem euro. Nic więc dziwnego, że notowania GBP/PLN wspięły się na nowy szczyt (5,16 zł).

Już w środę w godzinach wieczornych zakończyło się natomiast osłabienie rodzimej waluty względem dolara amerykańskiego. Wypełniona piątkowa struktura impulsowa, która rozpoczęła się dokładnie tydzień temu, a także dotarcie w okolice ważnej, średnioterminowej strefy oporów (linia trendu spadkowego oraz dwumiesięczne maksimum zanotowane 26 września) obudziło sprzedających dolara. Zasięg ruchu w dół na razie jest nieduży i nadal mieści się w ramach korekty. Jeżeli korygujemy całą strukturę wzrostową od 17 października, to fala spadkowa zdołała dotrzeć do jej 38,2-procentowego zniesienia i na tym poziomie w krótkim terminie spadki zostały zatrzymane. Modelowy zasięg korekty został zatem osiągnięty w tym przypadku, choć wyraźnych sygnałów do jego zakończenia nie ma. Takim technicznym sygnałem byłoby dopiero przełamanie bariery 3,2130 zł, a następnie atak na wrześniowe maksima (3,2350 zł). Natomiast zejście notowań USD/PLN poniżej poziomu 3,15 zł będzie oznaczać, że ruch spadkowy jest czymś więcej niż tylko korektą.