Sporo kontrowersji wśród internautów pb.pl wzbudza plan połączenia NFI Progress i NFI Zachodni. Największy akcjonariusz obu funduszy przekonuje, że nieuzasadnionych.
— Osobne działanie funduszy miało sens, gdy prowadziły różną działalność: Zachodni w branży nieruchomości, a Progress private equity — mówi Maciej Wandzel, akcjonariusz i szef rady nadzorczej NFI Progress i NFI Zachodni.
Zachodniemu w deweloperce się jednak nie powiodło. W 2008 roku próbowano różnych wariantów zbycia portfela gruntów, bez sukcesu.
— Zarząd uznał więc, że należy ograniczyć przeważenie funduszu w
nieruchomości i wrócić do korzeni, do inwestycji w spółki niepubliczne, czyli
tego, czym zajmuje się Progress. A skoro tak, to nie ma sensu utrzymywać dwóch
organizmów. To prowadziłoby do konfliktów i utrudniało pracę. Np. jest pomysł,
jak wykorzystać działkę Zachodniego, która leży obok Scanmedu należącego do
Progressu. Współpraca przy projekcie wzbudzałaby pytania o relacje biznesowe.
Poza tym dużemu podmiotowi łatwiej uzyskiwać finansowanie — dodaje Maciej
Wandzel.
Droga do parytetu
Uczestnikom Akcji Inwestor na portalu pb.pl nie podoba się, że do ustalenia parytetu połączenia wybrano średni kurs giełdowy, a np. wycenę biegłego rewidenta.
— Biegły rewident będzie badał wycenę. Nie widzę powodu, dla którego należy kwestionować i ignorować wycenę rynkową. Spółki są płynne, okres porównywania kursów dość długi, więc wycena jest obiektywna. Parytet odpowiada wewnętrznej ocenie majątków obu spółek. Jednak mimo to będę namawiał zarząd do zaprezentowania takiej wyceny, aby uciąć niejasności. Do walnego zostało jeszcze kilka tygodni i jest czas na przygotowanie i przedstawienie akcjonariuszom wycen — mówi Maciej Wandzel.
Dlaczego wybrano średnią za 12 miesięcy?
— Z tego, co wiem, zarządy brały pod uwagę różne okresy, wyniki były zbliżone. Średnią z 12 miesięcy uznano za rozsądną — mówi Maciej Wandzel.
Inwestor dodaje, że można było znaleźć okresy np. 18 miesięcy, w których średnia była korzystniejsza dla Progressu. Przekonuje, że nie można też było oprzeć parytetu na prostym porównaniu wartości księgowej Progressu i Zachodniego.
— Nieruchomości są wyceniane według operatu szacunkowego, podczas gdy spółki (w bilansie skonsolidowanym) w uproszczeniu według wartości księgowej. Poza tym nie do końca właściwe jest zestawianie wyceny rynkowej Kolbetu czy Scanmedu, którymi jest dość poważne zainteresowanie, z wycenami niepłynnych nieruchomości, opartymi na ubiegłorocznych operatach — mówi Maciej Wandzel.
Inwestor dodaje, że w odpowiedzi na uwagi inwestorów zarządzający powinni
opublikować wyceny godziwe głównych aktywów.
Czyste transakcje
Podejrzliwość internautów wzbudziła też transakcja na akcjach Zachodniego sprzed ponad roku. Spółka zależna Macieja Wandzla sprzedała pakiet akcji z zobowiązaniem do odkupienia po miesiącu. Następnie przesunięto termin odkupienia na koniec 2008 r. Do dziś do tego nie doszło, a internauci sugerowali, że ktoś wyprzedawał te akcje, czym zdołował kurs Zachodniego.
— To obraźliwe sugestie, poniżej standardów — uważa Maciej Wandzel.
Więcej w piątkowym papierowym wydaniu "Pulsu Biznesu".