Mam dużą firmę i nie mogę sobie pozwolić na ściągnięcie dwóch, trzech boa „na lewo”...
Firma Animals sprowadza, hoduje i sprzedaje zwierzęta z Ghany, Senegalu, Egiptu, Madagaskaru, Indonezji, Stanów Zjednoczonych, Kanady i... Białorusi.
11 lat temu Witold Plucik został zwolniony z Zakładów Mięsnych w Chorzowie, gdzie pracował jako klasyfikator żywności. Własną działalność gospodarczą zaczął od hodowli królików, z 500 złotymi oszczędności. Dziś jego Animals jest największym importerem gadów w Polsce. Przedsiębiorstwo ma 4 mln złotych obrotu rocznie.
— Nie ukrywam... Przebicie jest ogromne. Za legwana na fermie w Salwadorze płaci się trzy dolary. W Polsce, w sprzedaży detalicznej zwierzęta te osiągają cenę 180 zł — zdradza Witold Plucik. Z importerem rozmawiamy w M1, jednym z największych centrów handlowych na Śląsku, w którym Animals uruchamia nowy salon zoologiczny. Drugi, mniejszy działa w innym centrum handlowym na terenie województwa śląskiego, zabrzańskim Platanie.
Skorpion jak osa
— Import i sprzedaż hurtowa zwierząt to dziś główna część naszej działalności. Planujemy jednak stworzenie wokół hurtowni sieci profesjonalnych salonów detalicznych. Ten lokal ma 500 mkw., do codziennej obsługi potrzeba około 15 osób. Przejęliśmy go po Nerro, sieci zoologiczno-wędkarskiej, która zaczęła podupadać.
— Klient ma większe wymagania, nim kupi, chce dotknąć, wysłuchać historii, miło spędzić czas. Era poukrywanych po bramach sklepików zoologicznych powoli mija — przekonuje nasz rozmówca.
Królewski dusiciel udający jadowitych kuzynów, szczękający gekon Toke i celnie trafiający językiem kameleon jemeński — w Animals można kupić wszystko.
— Taką sieć dużych salonów trzeba rozkręcać powoli i rozsądnie. Błąd Nerro polegał na tym, że całą sieć na Śląsku otwarto w ciągu jednego roku. Tak się nie da... Takiego sklepu trzeba przypilnować, żeby wszedł na wysokie obroty, żeby ludzie wiedzieli, co to za miejsce.
Legwan przemysłowy
— Powodzenie mojego interesu polega na odpowiedniej ocenie potrzeb rynkowych i spokojnym, zrównoważonym rozwoju. Sukces firmy zawdzięczam przede wszystkim dwóm gatunkom zwierząt. Królikowi miniaturowemu, którego ileś tam lat temu zacząłem ściągać do Polski, a potem legwanowi zielonemu, którego sprowadzaniem na skalę przemysłową zająłem się również pierwszy. Przedtem legwanów sprzedawało się w Polsce ledwie 200 do pięciuset sztuk, głównie z przemytu. Kiedy się za to wziąłem pod koniec lat 90., okazało się, że można u nas z powodzeniem rozprowadzić ich około 3000. Przetarcie szlaków trwało kilka miesięcy. Pamiętam zdziwienie w Ministerstwie Środowiska i opór przy wydaniu zezwolenia. Import gadów wydawał się urzędnikom zupełnie niepotrzebny. A okazało się, że można... a państwo miało podatek.
Witold Plucik sprowadził ostatnio z Białorusi m.in. 30 boa dusicieli i 31 albinotycznych pytonów tygrysich.
Anakonda w worku
Firma, która chce zajmować się importem i sprzedażą zwierząt, musi być pod stałym nadzorem lekarza weterynarii. Legalny obrót gatunkami chronionymi — a głównie te sprowadza Animals — odbywa się na podstawie konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem (CITES). Pozwolenia wydawane przez resort środowiska obejmują importerów i eksporterów.
— O przebyciu granicy przez zwierzęta trzeba zawiadomić lokalnego weterynarza 24 godziny przed odprawą. Trzeba spełnić odpowiednie normy do ich przyjęcia. Mieć odpowiedniej wielkości terraria, wiedzieć, w jakiej wilgotności, w jakiej temperaturze przechowywać dany gatunek, wiedzieć jak karmić itd. — wymienia Plucik.
Plucik jest pasjonatem. Przy okazji prowadzenia swego niecodziennego interesu zwiedził pół świata. Działa w stowarzyszeniu terrarystycznym. Sam ma w domu anakondę. Z dusicielem zresztą, jak przekonuje, łączy go miłość szczególna.
— Początki mieliśmy trudne. Kiedy go przewoziłem, poczuł ciepło, worek nagle skoczył na mnie. Zęby przebiły płótno, ugryzł mnie w kolano, szarpnąłem, zęby w rzepce zostały. Zabawa była bolesna, musiałem je wyciągać pincetą. Miały 1,5 mm. Złe miłego początki (śmiech), teraz się lubimy...